poniedziałek, 19 czerwca 2017

Wszystko

przemija, nawet najdłuższa żmija, Kochany Pamiętniczku.
Zatrzymam więc w pamięci to, co warto zatrzymać, ten śmiech całą gębusią, z wywalonym ozorkiem, za każdym razem na moje pytanie: a gdzie masz ząbki, szczerbalu?
Wiem, głupie.
I inne takie tam.
Zapomnę ruiny i zgliszcza po wizycie Kradziejki, która ma fazę na "robię, co chcę" i tak lata i rzuca wszystkim, co jej się w ręce nawinie, a z hukiem, a co, wypluwa jedzenie dla sportu, z miseczki truskawek, o które poprosiła nie zjadła ani jednej, wszystkie rzuciła, bijąc rekord olimpijski. Moje po wyrzuceniu drugiej nie dostałyby już ani jednej i pokolędowałyby w kącie. To znakomicie uczy dobrych manier :)
Dlatego nie jestem fanką małych dzieci, bo są obecnie bezstresowo wychowywane.
Moje pokolenie i pokolenie moich dzieci znało proporcje, mocium panie. Nawet Inżynier, u którego dziś zdiagnozowano by ADHD, w gościach nigdy obciachu nie zrobił, a i w domu znał mores, nie to było nie. I jakoś nie wspomina traumatycznie dzieciństwa.
A nieważne.
Alienek jest stworzeniem wodnym, w kąpieli zachowuje się jak książę, a i wyciągany z wody nie urządza awantur.
U nas to rodzinne było, dzieci Pierworodnego są z innego bieguna :d

W sumie do pracy wróciłam z radością, a jako że Bossa nie było dziś, poszło gładko.
W domu miła niespodzianka, jednak podłączył starego kompa, tak że teraz cholera może mnie rzucać od sprzętu do sprzętu do wypęku...
A i mieszkanie zostawili w porządku, śmiał się, że wystaczyło, że zabrali swoje graty, ale to nie do końca tak.
Zapomnieli Alienkową mordkowycierajkę, więc wrócą. Bo jak się coś zapomina, to się wraca :)

Już zapominam cię, jak się zapomina sny, zapominam cię, zapominam cię, jak wysłany donikąd list...

Piękne to jest...

Były nieśmiałe słowa o powrocie, co mnie cieszy, bo jednak coraz gorzej wszędzie jest. Wiem, że to nie hop siup, nie na dziś, nie na jutro, ale...
Nadzieja umiera ostatnia. 

Rzutem na taśmę ogarnęłam po mojemu i do weekendu mogę oddychać spokojnie. Z jednej strony żal, że nie ma ich, ale nie dam rady ośmiogodzinnej pracy i zarządzaniu chałupą z gotowaniem, z chodzeniem na paluszkach, żeby dziecka nie budzić. Nie mam drzwi na dokładkę.
A i pozapraszali kolegów wspólnych z dziećmi w wieku właśnie na "nie". Więc dziękuję, postoję, niech się męczą na innych śmieciach :D
No cóż, wracając do domu chcę założyć tego łacha i odpocząć, a nie rozczulać się na widok kolejnych przesłodkich łapek rąbiących w moje rolety bądź pieczętujących moje lustra i meble na klejko. 
Życie.
I można we mnie rzucać kamieniami. Chleba mam dość ;) 

10 komentarzy:

  1. Dobrze, ze mialas te chwile z Alienkiem.
    Dzieci trzeba uczyc wtedy zachowuja sie przyzwoicie, no ale mam na gorze, nad nami przyklad, ze to nie rodzice ale dzieci rzadza. Pamietam jak mala Aviva (bodajze dwuletnia) rzucila na podloge winogrona, kilka sztuk, moze trzy raczej nie wiecej.
    Ojciec zaraz zrobil wyklad, ze tak sie nie wolno zachowywac, pytajac przy okazji czy widziala jego lub Mame rzucajacych jedzenie lub owoce na podloge. Wysluchala z szeroko otwartymi oczami, pokrecila glowa przeczaco na pytanie i wtedy Ojciec poprosil zeby je podniosla i wyrzucila do kosza, oraz przeprosila Babcie i Dziadka.
    I tak sie stalo, od tamtej pory nie bylo zadnego rzucania jedzeniem. Josh czasem gubil cos z niezdarnych lapek, ale to raczej z pospiechu, bo jego geba nie nadazala za checia konsumpcji wszystkiego co oczy widzialy:))
    Teraz jest duzo lepiej ale jedno ma prawie 7 lat a drugie w grudniu skonczy 4 lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze sporo czeka. Ale na złość przeżyje. Fajnie masz wychowywane wnuki, o moich nie moge tego powiedzieć, ani o rodzonych, ani o przyszywanych. Zobaczymy, co będzie z Alienkiem, jego mama to wykwalifikowana nauczycielka wychowania przedszkolnego (amen, teraz za powiedzenie: przedszkolanka pięć lat ciężkich robót i foch do końca życia)...

      Usuń
  2. Nasz Ignacy robi sie taki bezstresowy u tesciow, tam ma na wszystko pozwolone a jak zwroce uwage to sie tylko tesciowa smieje. U nas szafek nie otwiera i nic nie wyjmuje a tam ciagle rozwala i najlepiej jak wszystko na wierzchu i sprzatac obowiazku nie ma bo to dziecko a przeciez sprzatanie zabawek do pudla to tez fajna zabawa, ach sie wyzalilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty dobrze Ignasia wychowujesz, a dziadkowie maja nasrane. I muszą spać na kasie, skoro nie obchodzą ich ewentualne szkody, ja nigdy groszem nie śmierdziałam i co mogę, to oszczędzam. Tym bardziej teraz, chcę mieć trochę od życia dla siebie, a nie wydawać na naprawianie szkód...

      Usuń
    2. Dzieki za mile slowo, ale czasami sama dostrzegam bledy w swoim zachowaniu, ale tylko dlatego je popelniam bo pamietam czego ja nie mialam albo wlasnie mialam i ze to nie bylo wcale zle.

      Usuń
  3. No ale najczesciej sie co słyszy od dziadków,że to rodzice mają wychowywać,a oni są od rozpieszczania i ,że im wolno wszystko.No i takim podejsciem rozalają całą cięzką pracę rodziców. Ja opiekując sie synem siostry zawsze przestrzegałam zasad ,ktore ona wprowadzala,nie robilam pod górkę i niczego takiego,że w tajemnicy,zeby mamusia nie widziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorka, moim zdaniem to owszem rodzice wychowuja ale dziadkowie maja sie przystosowac. Sama mialam wielce nieprzystosowana moja osobista Mame do metod jakimi ja wychowywalam Juniora. Przeprowadzilam rozmowe, taka szczera od serca i zakonczylam slowami "albo sie do tego przystosujesz, albo nie bedziesz widziala wnuka do czasu jego pelnoletnosci"
      I wiesz co?
      Zadzialalo, od tamej pory nie mialam problemu.
      Niestety czesto wychowanie dzieci nalezy zaczac od wychowania wlasnych rodzicow czyli dziadkow tychze dzieci.

      Usuń
    2. Jaka reakcja mojej tesciowej na takie slowa by byla- zastanawiam sie, ale chyba niedlugo tez przeprowadzimy taka rozmowe, najsmieszniejsze jest to ze ona pracuje cale swoje zycie w specjalnym wychowawczym osrodku dla dzieci, wpierw jako intedentka ale i na swietlicy pomagala, a teraz jako pomoc nauczyciela, ja jako zdrowa osoba nie mam do niej cierpliwosci Ignacy tez a co maja powiedziec te dzieci? Zyje tylko nadzieja ze w pracy zachowuje sie inaczej.

      Usuń
    3. Rozpieszczać też można mądrze. Ja Małą Wiedźmę kocham miłością dziką, ale... odrobina dyscypliny jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Mam dla niej to, co najcenniejsze - czas. Dla wszystkich moich wnuków mam. Nie mam kasy, nie mam na fanaberie. Mogę nakarmić, przytulić, iść na spacer, książkę poczytać, co kto chce. Ale mówię nie uporowi i niesłuchaniu.

      Usuń
  4. I tej nadziei się trzymaj, Jolu :)

    OdpowiedzUsuń