piątek, 26 lipca 2019

Byłam

wczoraj na tej manifie, jak planowałam, Kochany Pamiętniczku.
Oczywiście, Pierworodny nawet pocałuj mnie w dupę nie powiedział, ale już nie pytałam, bo po co sobie nerwy szarpać?
Tyle czasu chodziłam sama, to i teraz pójdę. I nawet z balkonikiem też.
Amen.

Wystałam godzinę, bo raz, że upał, dwa, że po godzinie mówcy zaczęli w piętkę gonić, bełkotać, powtarzać się i pleść androny. No to do widzenia ślepa Genia, nic tu po mnie. Potem na przystanku widziałam, że coraz więcej młodych zrywa się, było widać, że z manify, bo z naklejkami i flagami. I tak zaprzepaszczają potencjał, bo to powinno być, krótko, jasno i na temat, a nie pierdolenie o Szopenie. Ci, którzy idą na takie imprezy wiedzą, czego chcą. A cierpliwość do godziny trwających dyrdymał mają tylko pisiory.
I tak mi miło tydzień zmierza do końca, aczkolwiek wkurw z lekka mnie trzęsie, bo ktoś się napraszał o randkę, a teraz mówi, że mamusia przyjedzie :P
Nieważne.
Tylko dlaczego ja mam być w zawieszeniu cały dzień? Nie masz czasu, mów, że nie masz, potrafię zrozumieć, umówimy się next time.
W szparze unijnej koperta.
Macam (towar macany należy do macanta, jak wiadomo). Karta.
Ki czort?
Ta, o której chłop nie wie leży w szufladzie, bankowa jeszcze chyba ponad rok ważna, w totka nie wygrałam, sponsora nie mam.
Otwieram.
Ta, o której chłop nie wie. Bo poprzednio przysłana ma jakiś feler i nie działa, zatem mam używać tej. PIN zostaje.
I myślę, jak czasem dziwnie się plecie, bo jakoś tak wyszło, że nie włożyłam karty do portfela, a myślałam, żeby ją użyć do kupna odkurzacza. A że nie miałam jej przy sobie, zapłaciłam codzienną i dobrze, bo zaoszczędziłam sobie nerwów, jakby mi się zawiesiła czy cuś.
I jedna klepka w przedpokoju ma maleńki odprysk, nic mi nie upadło nigdy, za to auteczka i inne  rzeczy tam trzaskały, więc pewno się coś odłupało, a Yugo, który ssie jak smok to wyciągnął.
Carramba.
Psuje mi to humor i widzę już zrujnowaną podłogę w przedpokoju i kolejny remont...

I tak życie się powoli kula.
Gorąco jak diabli.
Okna brudne, ale nie mam kiedy (bo praca) umyć, a i natchnienia też nie mam.

Lenia za to mam :) 

UPDATE

Moja idealna Synowa właśnie wrzuciła na Fejsbuczka głęboką i złotą myśl.

Jak najbardziej się ze wszystkim zgadzam.
Tylko, kurwa mać, dlaczego za jej wybory mam płacić ja?
Bo płacę.
Powinna się, głupia cipa, zastanawiać, co wrzuca. Bo niektórzy czytają ze zrozumieniem. I tak, rozumiem, że to się odnosi do powyższych postulatów.
Ale, KURWA MAĆ.
To ona jest odpowiedzialna za to, że na wszelkie "dobre rady" moje reagowała jak reagowała.
Może to nie były mądre rady, ale nie faworyzowałam Pierworodnego, pokazywałam jego wady i...
Ale ona go kocha wciąż.
Ja też.
Tyle, że ja go kocham miłością mądrą. Nie na pokaz.
A może to ja mam nasrane w tym głupim łbie, mimo lat, sama już nie wiem.

Że olewała wszystko i wszystkich, bo ona jest jedyna, niepowtarzalna i olaboga, gdzie jest czerwony dywan, orkiestra touche i oklaski? Gdzie korona, fajerwerki? Idzie królowa, królowa jest tylko jedna i... nieważne, czy płonie świat, ważne, że wszyscy na nią patrzą, jaka to ona piękna, mądra i klękajcie narody, na kolana, na kolana, na kolana, oczy w dół, bo blask majestatu was oślepi.

Tekstem polecę: kurwa, ja pierdolę.

Amen.

Wiem. Wredna jestem, ale dobrze mi z tym :P


Idę po piwo, nie mam wyjścia :D
I abstrahując: Fejs cierpliwy jest, wszystko zniesie.
Tyle że protest na Fejsie można sobie w sumie w dupę wsadzić.
Też protestuję na Fejsie.
Ale i realnie staję.
Miała szansę, jest w miejscu, gdzie się protestuje w realu.
Ano, widział kto królową na manifie?
A mogła zostać królową manify :)

Jeżukolczasty, jaka ja jestem okrutna i jak bardzo jej nienawidzę...
Nie da się ukryć :P 

15 komentarzy:

  1. Na fejsbuczku to się trafia do własnej bańki, liczy się wsparcie w realu. Też ruszyłam tyłek na demonstracje, razem z córką potuptałyśmy grzecznie. W Krakowie było fajnie, niezłą muzykę zorganizowali. Nie mówili rozwlekle, chętni na końcu potańczyli nieco. Dużo ludzi przyszło.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem pozdrawiam również i zazdroszczę Krakowowi dobrych, mądrych ludzi :)

      Usuń
  2. E tam, nie jest tak źle. Nie to, że jej nienawidzisz, tej "królowej" tylko po prostu czasami cię wkurwia, ato jest normalna reakcja starej jędzy:)))
    I nikt nie powinien mieć do ciebie o to grama pretensji.

    Brawa dla ciebie! Byłaś na manifie, a nie musiałaś i to jest postawa dobrego człowieka, bo trzeba być "mundrym a nie gupim", dobrym, a nie złym człowiekiem.
    Nie można wykluczać za inność! Wszyscy jesteśmy małymi ludzikami którzy plątają się po naszej Matce Ziemi. Jesteśmy na niej tylko gośćmi, jak się wkurzy, to wykopie to całe skurwysyństwo w kosmos!

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdybys tak nie zakladala okularow na spacer przez przedpokoj?.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie pypcie na podłodze widzę lepiej bez okularów niż w... A że w domu nie chodzę w okularach - mam problem :P No nic, przeszłam nad tym do porządku, nie takie świat dramaty zna :D

      Usuń
  4. Zastąp nienawiść ironia. Będzie łatwiej i śmieszniej. Glukoza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądraś, Glukozo, dziękuję, tak też czynię, ale musiałam to z siebie wypluć :D

      Usuń
  5. No, kochaaaana! Coż ty wymagasz od królowej? Żeby być na manifie, to przecież taaaaaki wielki wysiłek! kto by kuper za królowa nosił? Kto by za nią kopytkami przebierał? A jeszcze słoneczko resztę zwojów mózgowych by przepaliło, bo korona to raczej dużo cienia nie daje? A na fejsiku - klik- i gotowe. I jeszcze splendor zachwyconych poddanych spłynie. A Ty? Zmachana, spocona i kto, prócz nas, Twoich kibiców wie, że byłaś, że jesteś OK? Jędzo Kochana! Z każdym wpisem coraz bardziej Cię lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za to Wam, moim kibicom, dziękuję. A Tobie osobiście za polubienie bardzo dziękuję. Też lubię miłe komentarze i ich autorów. Aczkolwiek i krytyczne przyjmuję do wiadomości :)

      Usuń
  6. No cóż, szkoda zdrowia na nienawiść, ignoruj i bądź ponad.Wdech, wydech.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś znajomy ksiądz powiedział, że kazanie nie powinno trwać dłużej niż 15 minut albowiem:
    pierwsze 15 minut mówi się dla ludzi
    drugie 15 minut mówi się dla siebie
    trzecie i kolejne 15 minut mówi się dla diabła - bo ludzie nie słuchają tylko myślą "kiedy on skończy pi...lić".
    W sumie chyba pasuje do każdego przemówienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był bardzo mądry ksiądz :) Oczywiście, że każde pierdolenie o Szopenie przerasta słuchaczy, niezależnie od tematu :D

      Usuń
  8. Agnes, który? Co tak ciekawego rzekłam?

    OdpowiedzUsuń