Przez ten pieprzony ekstras nie zdążyłam do lekarza, a teraz trzy dni bez lekarza. A znów boli mnie ucho, w nocy spać nie mogłam. Mam jeszcze przeciwbólowe od poprzedniego razu, ale na razie poczekam. O czwartej nad ranem szukałam przychodni prywatnej w necie i jest, a jakże, całodobowa. 170 zł wizyta u internisty. Na SOR nie pojadę, nie ma opcji.
Zobaczymy, jak będzie dalej. Najpierw chce zamknąć ten jebany ekstras.
Tak, wiem, mogę iść na zwolnienie.
Rano jednak powlokłam się na Manhattan, bo Pan od Pomidorków obiecał mi
no i musiałam odebrać. To jest właśnie to moje sobotnie szczęście. Przy okazji wywaliłam zmarznięte komarzyce, przesadziłam bratki i mam względny porządek na balkonie.
I jestem szczęśliwa, choć ucho napierdala :)
A potem Inżynier, słomiany wdowiec, bo żonę puścił do kina na Downton Abbey (też chcę, też chcę), zabawiał mnie z dziećmi. Kalafiorkówna jak na niespełna 11-miesięczne dziecko jest cwana jak glapa. Dobrze jej robi bycie siostrą Alienka :)
A sam Alienek na moją cześć lądowisko zrobił, żebym przyleciała :)
Całą flotę samolotów mi podstawił :)
I dla tych, którym podobają się anieli. Nie pamiętam, skąd ściągnęłam fotki, to było dawno, dawno temu, zaraz jak dostałam ajfonika. Próbowałam znaleźć, ale nie trafiłam. Za to mam zapisane
ten, którego mam na tapecie (nie wiem, gdzie w fotkach jest, kiedyś zrobię porządek, to go znajdę), kombinowałam też z tymi aniołami
ale ten, który siedzi na monitorku jest najlepiej wpasowany.
Mam parę zboczeń, jak widać: bratki, badyle, naparstki, książki, zabawki, no i janioły :D
Ale nie, że zbieram aniołki, choć kilka mam. Takie, jakie wsadzam na tapetki to pokłosie Miasta Aniołów.
UPDATE:
Szukałam po wallpapers angel.
I tym sympatycznym akcentem żegnam się z Państwem dziś, podejmując kurację. Nie będzie relacji z Dnia Niepodległości, a dokładniej z imienin ulicy Święty Marcin, albowiem będę - jak dobrze pójdzie - tylko chorsza, a nie trup :)





a na Dymbcu nie ma jakiejś "pomocy wieczorowej" ? zdrowia :)
OdpowiedzUsuńnajbliżej chyba HCP
OdpowiedzUsuńhttp://nfz-poznan.pl/page.php/1/0/show/13328/
Tak, wiem :) Ale nie chcę tam. Byłam kiedyś. Bardzo, ale to bardzo nie chcę. :) Jak już nie wytrzymam, pojadę do Certusa. Spoko, dziękuję. Ale aż taka nierozgarnięta to ja nie jestem.
Usuńojej ;) nie chciałam Ci ubliżyć :) jeszcze raz życzę zdrowia.
UsuńNicko, bo Cię pacnę. Przecież wiem i się nie obrażam. Ale dla mnie pójście do lekarza to jak na szafot, a do pomocy wieczorowej jak na krzesło elektryczne. W przychodni jeszcze mnie na godzinę umówi, a tam będę kiblować w nieskończoność. Tego nie przeżyję już :) Dziękować, staram się wyzdrowieć. I już wiem, dlaczego nie chcą sprzedawać małolatom syropu PINI :)
UsuńJędzo droga, trzeba było zagadnąć w aptece,z pewnością doradziliby jakies krople do ucha czy jakis skuteczny specyfik.Przeciwboólowe to nie wyjscie.Moze jakies domowe sposoby, hm, nie mam doswiadczenia z bolami uszu.
OdpowiedzUsuńPolecili, polecili, trzy dni i trochę na nich przeżyłam :) Szczęściara z Ciebie i niech Cię nigdy uszy nie bolą :D
UsuńWata nasaczona olejkiem kamforowym albo zgniecione liscie "anginki " wlozone do ucha pomagaly doraznie jak ja mialam kopoty z uszami.Moce wysylam
OdpowiedzUsuńMoce pomogły i anginka :) Na noc ją wsadzałam i dzięki temu jako tako spałam :)
UsuńChora, wyzdrowiala, latajaca:)
OdpowiedzUsuńZdrowia!
Gdy spędzałam ostatnie dni w szpitalu Raszei, widziałam na parterze, od strony Zacisza przyjmuje też laryngolog na dyżurze. W święta też, bo my byliśmy 2. listopada. Może tam ? Niech ten ból sobie idzie precz!
OdpowiedzUsuńWytrzymałam, nie kolędowałam nigdzie. Przerażają mnie te pomoce doraźne i przerastają. Trzeba być żulem, żeby dostać pomoc full wypas, ja zawsze słyszę: proszę iść do rodzinnego.
UsuńJędzo kochana, dwie łyżki oliwy z oliwek, trzy ząbki czosnku drobno posiekać, wymieszać z oliwą i zapakować w buteleczkę po jakimś leku, byle buteleczka była ciemna. Miksturkę położyć na 2-3 godziny na ciepłym grzejniku, a jak zbyt chłodny to w dobrze ciepłą wodę. Po tym czasie zamoczyć w czosnkowej oliwce wacik, zaaplikować do bolącego ucha. Żeby skutek szybciej osiągnąć, dogrzać ucho podgrzaną, grubą solą w woreczku. Na mnie działa. I chciałabym, żeby Tobie też przyniosło ulgę. Zdrowiej.
OdpowiedzUsuńDziękować, zapisałam w kajeciku :) Też słyszałam o czosnku do ucha :) Ale... Nie lubię tłustego nigdzie, więc - w razie ostatecznego W :)
UsuńNo masz babo placek. Nie chorzej Jedzo, bo w naszym roczniku to moje zajecie, Ty masz byc ta zdrowa jak rydz.
OdpowiedzUsuńSerio, kuruj sie bo wiesz... nie ma ludzi niezastapionych.
buziam:***
Patrząc na moje przeboje pracowe nie ma. Ale i tak któregoś pięknego dnia wypnę się na to i będę zastąpiona. I nie chcę, żebyś Ty chorowała, nie udawaj, że lubisz :>
UsuńNo jak w listopadzie Pan Ci przywozi bratki to musi Cię kocha😉
OdpowiedzUsuńMy dzisiaj byliśmy w Poznaniu i w Pniewach na grobach dopiero,bo od czwartku przed wszystkimi świętymi do środy po leczylismy naszą piesę i nie było za bardzo możliwości na dłużej niż trzy godz wyjść z domu bo zastrzyki itd.
A wiesz, że mnie nigdy ucho nie bolało?
Kuruj się moja droga,bo chorym być to do dupy.Tak dzisiaj powiedziała moja najmłodsza🤗
Masz mądrą najmłodszą. Był z ostatnimi pomidorami i zapytałam, czy będzie miał bratki na wiosnę. Powiedział, że już kwitną, to poprosiłam i na ostatni sobotni targ przywiózł :) Kochać kocha, bo to ja go w branżowym czasopiśmie lansowałam :)
UsuńBratki w listopadzie? Koniec świata ;)
OdpowiedzUsuńLepiej Ci już Jędzuniu?
Nie koniec świata, tylko zaklinanie wiosny :P Teraz już tak, dziękuję :)
UsuńJędza? Jesteś po prostu bardzo asertywna. Też chciałabym być taka. Bardzo lubię Ciebie i Twój blog. Życzę zdrówka, bo stateczny wiek to nie najlepszy pomysł Pana Boga. Wygląda na to, że jestem w podobnym wieku. Zdrówka życzę Ola
OdpowiedzUsuńDziękuję, Olu, za ciepłe słowa i zapraszam częściej, blog jest otwarty dla wszystkich. Ano, to jedna z tych rzeczy, która się Panu Bogu naprawdę nie udała :)
OdpowiedzUsuń