Kochany Pamiętniczku, już zapomniałam, że mogą być takie fajne dni :)
Pospałam do wypęku, chociaż sny były - wg mojej nieboszczki teściowej masakryczne, bo to i woda lała się bez końca strumieniami, i małe dzieci w nim były, a i Umarlaków kręciło się tam od cholery.
Więc ogólnie - grób, kiła i mogiła.
No cóż, obudziłam się, wszystko bolało, więc tak jakby żyłam, innej opcji nie było, skoro bolało :)
Rączka (ałłła) za główkę, ajpadzik do rączki i...
... codzienny rytuał zaliczony.
No co, kto bogatemu zabroni?
Łazienka, kuchnia, kompik, w sumie jadam przy stole tylko, gdy mam gości.
Pogawędka z Inżynierem, u którego dzieje się, że ojapierdolę, jakie to moje dziecko jest nabuntowane, a ja wciąż pamiętam wersję: nigdy nie wracam...
W kafejce w Londynie czekał na randkę z Google. Tak, tak, ma się te rodzinne koneksje, moje dziecko aż tak dotarło. I z Bank of England jest na ty.
Fajnie, niefajnie, cieszę się, że doszedł tam, gdzie jest.
Jestem z niego dumna.
Ale musiałam do Biedronki i... no cóż, czekam na realną randkę na Skype :) Mamy sobie dużo do pogadania.
Inżynier po trupach wraca do PL.
Znaczy się, może nie do końca po trupach, zmieniły mu się priorytety życiowe.
Dla mnie budujące jest, że wciąż chce ze mną rozmawiać o tym, chociaż w sumie nie mam nic do powiedzenia.
Ale chce.
I to jest takie fajne.
A i Synowa co dzień znajduje dla mnie parę minut, więc...
Jakkolwiek na to nie patrzyć - jest cudnie.
Ale wracając do naszych baranów: poleciałam do Biedronki na skrzydłach, bo u mnie słowo droższe od pieniędzy, a obiecałam o 12 być w redakcji. Wiem, wiem, to nie etat, ale...
Wylądowałam :)
Zajęło mi wszystko 3 godziny, z tego umówione godzinę, dodawszy wszystko inne, 100 zł za godzinę to chyba nie jest źle?
Maszynki w międzyczasie, a na podlizanie się o podwyżkę usłyszałam, że bonusem jest miłe towarzystwo.
Kurwa,
Dla kogo miłe, dla tego miłe, abstrahując do miłości...
Dobra, nie denerwuję się :)
W międzyczasie SMS od Biedronki, że jest książka, której szuka Inżynierowa.
Rezygnuję więc z prostej drogi do domu, mając uczucie wyższości w mknącym tramwaju na widok piątkowych korków w mojej wiosce, nadkładam drogi, wpadam do Biedronki i?
WTF?
Nie ma ŻADNYCH książek, ale jest...
... za jedyne 9,90 :) W tym roku będę ją pielęgnować do upadłego, do ostatka, do szału.
A pewno i na inne się skuszę, choć w loggii wciąż mam bratki...
Moje życie składa się z pięknych drobiazgów, już nawet nie z chwil zapierających dech.
Aczkolwiek i te drobiazgi są oszałamiające.
Niech tak zostanie.
Do końca.
To właśnie jest takie piękne :)
I tak warto żyć.
A jutro, jak nic się nie zmieni, pójdę na randkę :)
Dawno na niej nie byłam, ale cóż, życie :P

Chyba największą radochę można Tobie sprawić, przynosząc Ci jakiegoś nowego kwiatka doniczkowego. :) Udanej randki Jędzo
OdpowiedzUsuńDziękować. Udała się. Tak, nie da się ukryć. Jestem badyloholikiem :P
UsuńPojde tu do hurtowni to napase oczy pięknymi poisencjami, kremowe, czerwone, różowe, biało różowe, caaałe długaśne stoły robią wrażenie.Przejazdem w okolicach Wrocławia jeszcze niebieszczą się poletka facelii,a przy ogrodzeniach nagietki!
OdpowiedzUsuńNo ja mam w loggii bratki i komarzyce. Świat zwariował, co nie?
UsuńWyglada na to, ze bedziesz miala wszystkie dzieci i wnuki w PL. Jakie jest Twoje zdanie na ich decyzje, pytam, bo wiem, ze my matki nie mowimy glosno, ale swoje wiemy:)))
OdpowiedzUsuńTo są ich decyzje, oni za nie płacą. Mnie mogą tylko cieszyć albo mnie boleć, ale nic na to nie mogę poradzić. Czasem, jak do Pierworodnego, dociera moje zdanie, że głupio robi, ale to nie tak, że mówię: musisz. Mówię: zastanów się. W głębi duszy cieszę się, że wracają, druga strona mojej duszy martwi się, że to robią. Ot, taki los :)
UsuńRozumiem, to sie nazywa byc matka:**
Usuńwróciłaś już z tej randki ? :)
OdpowiedzUsuńPrzed chwilą :D
Usuń