czwartek, 7 listopada 2019

Czwartek

udanym dniem był, Kochany Pamiętniczku.
Zameldował się Pierworodny, oddał Inżyniera klucze, znaczy się, swoich nie zgubił.
Miał wolne i chwilę pogadaliśmy, miał dziś wolne.
Było tak, jak powinno być.
Poszliśmy na Manhattan, był jeszcze Pan od Pomidorków i miał o dziwo pomidorki dobre i...

Kto zgadnie co dostanę w sobotę? :)


Odprowadziłam go na pętlę, słoneczko świeciło, ciepło było, wózeczek się toczył raźno, nie, nie grała muzyczka, bo w aparatach poleciałam.
Świeżutkiego, jak rzadko, rogala dorwałam, tak, wiem, Zmorko, są okropne :)

Ogarnęłam jadłospis, więc mam czas na kilka dni.
Sprzątanie jutro, choć gdybym się uparła i nie sprzątała, tragedii by nie było :)

Film oglądnęłam

Jest na Netflixie.
Wybaczyć wystarczy tylko raz.
To prawda.
Podpisuję się pod tym obiema ręcami.

Apotem Inżynierowa podesłała mi filmik z Kalafiorkówną, jak rozebrana do rosołu je makaron w sosie brokułowym.
Wspominałam już parokrotnie, że mnie nie kręci taki widok, wprost przeciwnie, no ale jak widać, teściowej można dojebać.
Nie wiem, co inteligentnego jest w tym, że dziecko je jak świnia i zostaje mu to na długo.
Nie dziwię się knajpom, odmawiającym wstępu dzieciom, które mało że jedzą jak świnie, to jeszcze cyrk w knajpie robią, bo mogą.
Moje dwulatki umiały jeść nożem i widelcem i jakoś nie zauważyłam, żeby były z tego powodu zestresowane i miały traumy z wczesnego dzieciństwa.
Za to ja mam odruch wymiotny, patrząc na dziecko upyprane od stóp do głów czymś, co wygląda jak rzygi albo kupa.
Nie mówiąc już o myciu dziecka, sprzątaniu.
W sumie - chcą, niech karmią, ale dlaczego tak trudno zrozumieć, że nie czekam na takie filmiki?
Za to nie wolno mi wrzucić zdjęcia złoszczącego się dziecka, chociaż gdy się złoszczą wyglądają przefantastycznie, bo to może je straumatyzować kiedyś.
A moja trauma po widoku takim jak dziś?
W Halloween puścić takie coś na ulicę i już przebrania nie trzeba.

A rząd-nierząd swoimi działaniami handel wykańcza powoli.
Pani w piątce skróciła godziny otwarcia.
Z Galerii, zresztą nigdy nie w pełni zasiedlonej wycofała się cukiernia, a kolejka tam zawsze stała, pralnia i stoisko z biżuterią.
Jak ją zamkną, żal będzie, bo tam jest dobrze zaopatrzona Biedronka Plus. No cóź, Kaczor w Biedronkach nie kupuje.

Prezenty urodzinowo-gwiazdkowe dla Pierworodnych mam z głowy. Dokładam, już pokupowali.
Inżynierostwo też dostanie urodzinowo-gwiazdkową kasę, ale to za miesiąc.
Tak więc rozłożyło mi się to na raty i mam już święty spokój.

Coraz bliżej święta, ale przedtem sobota i...


TADAM :)


16 komentarzy:

  1. pomidosie jeszcze będziesz jadła ? te prawdziwe ? u mnie już te prawdziwe się skończyły , teraz będę w owadzie kupowała te malutkie papryczkowe
    na te rogale w końcu kiedyś przyjadę , myślę , ze cały rok je pieką co ?
    no te niby marcińskie u nas są ohydne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie pomidosie. Mam jeszcze te prawdziwe, ale to już ostatnie. U Was na pewno są ohydne. U nas kupuję tylko certyfikowane, wypiekane wg receptury. Pieką wszyscy i masz rację, są ohydne. Te niecertyfikowane :)

      Usuń
  2. Ja oglądam serial Niewiarygodne i jestem pod smutnym wrażeniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dotarłam do tego serialu jeszcze. Ostatnio nie mam melodii na seriale.

      Usuń
  3. Byłam kiedyś u Przyjaciółki w Poznaniu, w okolicy Św. Marcina i wróciłam do domu z trzema paczkami rogali, z trzech cukierni. Były niezłe, ale ja nie jestem ich fanką. Udanego świętowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem ich fanką i jadam je tylko w okolicy 11 listopada, a i to z umiarem. Dziękuję, wzajemnie :)

      Usuń
  4. Nigdy nie mialam okazji nawet sprobowac rogala marcinskiego wiec dla mnie to czarna magia.
    A dziecka? no coz taka teraz moda wychowywania, ale moglaby synowa darowac Ci stres ogladania czego nie lubisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona wie i to doskonale wie, że mnie to do białej gorączki doprowadza. Ale... Jest specyficzna. Nawet jak się czymś pochwalę, to i tak znajdzie dziurę w całym. Dobrego słowa od niej nie usłyszałam, za to szpileczki wtyka z rozkoszą. Mniejsza z większym :)
      Te rogale to taki regionalny, poznański produkt. Kiedyś były pieczone tylko na św. Marcina. Mają nadzienie z białego maku. Są też specyficzne. Inżynier rusza je tylko 11 listopada, mówi, że w inny dzień mu nie smakują :D

      Usuń
  5. Jadlam kiedys tskiego rogala i tez mnie nie powalil na kolana, no i byl straszni slodki i lukrowany a tego nie cierpie.

    Teraz w ogole mam zywieniowego doła i najchetniej zywilabym sie powietrzem.

    Dzieci do mnie w ogole nie przemawiają, a juz takie rozwydrzone, przemadrzale , jak i upieprzon na maksa i hahaha, to bleh.Ale, nie mam stycznosci i mi to lotto. Wzielam wczoraj 10 dniowego noworodka na rece i pomyslalam, o mamuniuuu, co to bedzie jak zostanne babcia, o ile zostane, bo ni jsk instynktu zadnego nie mam.Inny swiat, kosmos po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, Doro. Ja po urodzeniu się Małej Wiedźmy byłam w głębokim szoku i nie mogłam się ogarnąć. Teraz już ogarniam tę kuwetę, rutyna, ale szczerze? Nie ogarniam do dziś tych ochów i achów i ojejków, bo wnuczę. Kocham je, miłością szorstką i na łeb mi nie padło, że ósme cudy świata. Broją, zaburzają mój spokój i naprawdę, parogodzinne spotkanie wystarcza. Mam swoje życie.
      Jeść musisz, bo się jakiegoś choróbska dorobisz. Niekoniecznie te niesmaczne rogale :)

      Usuń
    2. Jem, jem, ale bez czekolady,ciastkóff, kluskóffff, makaronófff, to smutno, no.

      Usuń
  6. Ale Jedzo, czy ona wie, ze Ty nie lubisz? Powiedzialas im to ?
    Bo moze nie wie i wysyla w swietym przekonaniu, ze z zachwytu padniesz na kolana i zapiejesz?
    Nigdy nie smieszyly mnie takie scenki, w zadnym serialu z “podkladanym “ sztucznym smiechem.

    Teraz dzieci sie juz nie wychowuje, bo mozna niechcacy narazic sie panstwu i panstwo dla dobra dziecka
    dziecko odbierze. Nie mozna przeciez dziecku sprawiac traumy zwracaniem uwagi czy dyscyplina, przeciez to nieludzkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wie, powiedziałam jej wprost. Ale zauważyłam, że sprawia jej przyjemność takie postępowanie, więc niech ma. Byle nie u mnie w mieszkaniu, u siebie mogą robić, co chcą.
      Mnie wtedy zawsze przerażał bałagan.
      Jadłam i z książkami pod łokciem, i z kijem od szczotki przywiązanym na plecach - nie mam traumy, za to umiem jeść i nawet do Elżuni bym się nie wstydziła iść na obiad.
      Tak, teraz wszystko traumatyzuje. Tylko ludzie starsi muszą się beztraumatycznie przyzwyczajać do nowych rzeczy :)
      Dobrze nam to idzie, lepiej jak młodemu pokoleniu opanowywanie tajników życia :D

      Usuń
  7. W sobote dotaniesz czas tylko dla siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też. Ale nie o to mi chodziło :) Jutro będzie niespodziewajka spodziewana :P

      Usuń
  8. Ktuś miluchny Cię odwiedzi, lub jakies spotkanko na miescie?

    OdpowiedzUsuń