czwartek, 22 sierpnia 2024

Okrutna jestem

 Kochany Pamiętniczku, mam to wdrukowane.

Gdy byli małolatami, najgorszą karą było moje milczenie, bo ten model tak ma, że papę drze, wydrze, rozedrze, a potem po nim spływa jak woda po kaczce.

Pierworodnego wciąż widzę, jak lezie skruszony, wlokąc za sobą pasek ojca, podaje mi to narzędzie tortur (i nie, nie biłam nigdy dzieci, poza jednym razem, gdy ściągałam ich z parapetu 3. piętra, wciąż pamiętając trójkąty, odbite bez daj racji na moich nogach z pasa mojego ojca, którym to trójkątem zahaczał na oknie i ostrzył na rzemieniu brzytwę - bił, gdy był pijany), mówiąc: mamo, niech mnie mama zbije, ale niech mama ze mną rozmawia...

I Inżyniera, już mężczyznę w kwiecie wieku, nawet nie pamiętam, o co nam poszło, siedział już w UK. I po paru dniach napisał na GG: u mnie wszystko OK, poza tym, że moja matka nie odzywa się do mnie od kilku dni :)

Taka ze mnie treserka :) Jak pyskowałam, mogli się bronić, jak zacinałam się w milczeniu, mieli przesrane.

I tak podczas ostatniej wizyty Pierworodnego nawtykałam mu od metra.

I nic, nie zadziałało.

Jak grochem o ścianę, jak perły przed wieprze i inne takie tam.

Odezwał się potem znienacka na MSG, bo nie działało mu hasło do HBO. Bo HBO się zmieniło w MAXA. Płacę za to. Tak jak za Disneya+, bo korzystają z tego wszyscy, na razie mnie stać. 

Nakręcił tak, że musiałam hasło resetować, ale OK. Mamy wszyscy MAXA.

Ja mam Netflixa od Inżyniera, bo ponoć Pierworodnemu sranie w banie - dał swojego komuś innemu, ale mniejsza z większym, wali mnie to.

Podając mu nowe hasło zostałam olana ciepłym strumieniem moczu w trakcie rozmowy na MSG (no cóż, ma głuchą matkę, o czym wie od urodzenia), tłumacząc się po godzinach, że cały długi weekend...

... No co... Sprzątali.

No kurwa, ja, sprzątając, pracując i oglądając rzeczone streamingi w sumie odpisuję wszystkim, którzy mnie (rzadko) pożądają - błyskawicznie.

Więc, wkurwiona odpisałam, żeby się nie zdziwił, jak się nie odezwę, gdy będzie coś chciał.

Bo tak.

Bo mogę.

Się nie odzywać.

I tak, wiem, życie jest za krótkie na dąsy.

Ale mniejsza z większym.

Tydzień ciszy w eterze i nagle dziś, gdy łezkę właśnie ronię nad kolejnym odcinkiem  Mad Mena, tak kompatybilnym z moim życiem, że ojacierpiędolę, wyskakuje mi okienko (ma się te dwa monitorki), czy nie umówiłabym się w sobotę na Łęgach.

I pytanie za 50 zł polskich?

Co czyni wredna do szpiku kości kobieta? :)
Może odpisałabym, gdyby zaprosili do siebie (przypominam, mieszkają 5 przystanków autobusem ode mnie, autobus odjeżdża spod mojej chaty bezpośrednio, a nawet dwa stąd odjeżdżają). Są w PL od 5 lat, a byłam u nich 2 (słownie: dwa) razy. Opisane w innych częściach Pamiętniczka. Raz proszona z wielką pompą, raz przypadkiem. Inżynierostwo nie byli u nich jeszcze NIGDY. 

No to na chuja te wielkie sprzątania, usprawiedliwiające za każdym razem?

Ja tam nie sprzątam. I do wypęku zaśmiewamy się zawsze z Inżynierostwa, które u mnie na kolanach (a pochwalę się, wstaję już z kolan bez opierania się na meblach, brawo ja) szuka zagubionych przez Łobuzy cudów. Stoję zawsze i jojczę, że przyjechali po to, by sprawdzić, czy ogarniam kurze pod biurkiem, pod stołem, pod kaloryferem...

 Że next time uszykuję białe bawełniane rękawiczki.

Dla Inżynierowej ZAWSZE niosę szklankę do wody z komentarzem: wytarta, bo wiem, że ona, jak mój ojciec, lubi idealne. Z tym że ona ma zmywarkę, a ja mam uraz z dzieciństwa, kiedy mój ojciec wymagał, żeby szklanki i kieliszki były idealnie wytarte, te, które mu się nie podobały, bo jakaś plamka czy odcisk była, wracały do mycia. Dlatego u mnie wszystko ocieka po myciu, bez polerowania, bo tak :) 

Bo mogę. Bo to mój niechlujny dom.

Bo nie jestem idealna. Czasem obcieram, ale przeważnie nie. Mnie to rybka, to moje niechlujstwo i git majonez :) 

Więc nie, nie wiem, jak to się dalej potoczy.

Bo jutro zamykam na amen i na kłódkę gazetkę.

I aczkolwiek jestem fanką nowych rządów, pojęcia nie mam, czy padnę na ten zakazany mord, czy będę znów freelancerem o przyzwoitej porze, na razie (odpukać) jest idealnie.

Aczkolwiek po kolejnej wizycie w kolejnym markecie szlag mnie.

Rachunek znów na ponad 100 zł, aczkolwiek nie szalałam. No dobra, szalałam, badyle kupiłam, bo stare padły już.

Ale jak tak dalej pójdzie, będę zmuszona do zrezygnowania z badyli, czego chyba nie przeżyję.

A na razie łażę po kompiku, czego od dawna nie czyniłam, odkrywam cuda wianki i dojrzewam do wyrzucania wszystkiego.

A najchętniej wywaliłabym sama siebie poza nawias kwadratowy...

Ale jestem za wielkim tchórzem na to.

Koszmarny sen dziś nad samym ranem miałam, że urodziłam w taksówce  bezboleśnie jakieś dziecko, od razu gotowe do samodzielnego życia.

Nic, tylko się pochlastać, albo skoczyć z balkonu, ale za nisko mieszkam i mogę  przeżyć, lądując na wózku...

Olaboga...

 

 


17 komentarzy:

  1. Dzieci umieja znajdowac droge do matek jedynie,kiedy czegos potrzebuja, ja juz zdazylam sie przyzwyczaic. Z jednej strony boli, z drugiej zaczyna mi to byc obojetne. Kiedys przyjda i pojda z kwitkiem, bo i ja zaczne je tak samo traktowac.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko-miłego dnia życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miły był, tylko jedna godzina w pracy dłużej, to pikuś :P

      Usuń
  3. Milczenie to przemoc identyczna jak awantura, pogarda. Pierworodny ma inną osobowość niż Inżynier. Nie trafisz do niego w ten sam sposób

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwileczkę, to są podwójne standardy. Czyli jak on się do mnie miesiącami nie odzywa i nie odpisuje, albo zbywa wszystko ode mnie tym wpieprzającym kciukiem w górę, to jest OK i to nie jest przemoc? Tylko jak ja mam dość i nie odzywam się, to jest przemoc? Zapewniam, że ja cierpię tak samo, a może nawet więcej, bo ja się staram. I za każdą dobrą rzecz podziękuję, często nawet zapłacę, choć nie muszę, ale chcę pomóc. A od wnuków nie usłyszę nawet dziękuję za wziątki i inne bonusy, które daję, bo mogę, bo je kocham. To jest OK? Nie, Ano, to działa w obie strony. I tak, napisałam dzisiaj rano, że nie, nie spotkam się z nimi, bo nie mam czasu. Chcę odpocząć po ciężkim pracowym tygodniu, muszę zakupy zrobić, ma być jutro koszmarny upał, a oni zaproponowali mi spotkanie w miejscu, gdzie drzew nie ma i jest patelnia :) Ot, takie dobrodziejstwo. A wiedzą, że w czasie upałów nie wychodzę z domu, bo ich nie znoszę. Wiem, że ma inną osobowość i duuuuużo mu wybaczam, ale są granice mojej cierpliwości. To nie jest tak, że matka wszystko musi. I nie jest tak, jak śpiewała Ordonka, że miłość ci wszystko wybaczy :P

      Usuń
    2. Smutny przedstawiłam o raz dziecka który by wolał dustac pasem niż żeby go poniżać milczeniem. On ma z dzieciństwa urazy i płacenie ich nie przykryje. To nie tędy droga identyczne jak robienie mu awantur. To nie ten typ żeby była relacja. Musiałabyś przejść na inny sposób komunikacji by zbudować relację

      Usuń
    3. Kor: smutny obraz dziecka przedstawiłas

      Usuń
    4. Widzę, że jesteś ekspertem :) Cóż, to zdarzyło się raz i on sam o tym opowiada. Taka rodzinna anegdota :)
      Ale oczywiście, wiesz lepiej i masz rację :)

      Usuń
  4. Straszne miałaś dzieciństwa i ojcem przemocowcem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeżyłam. Nauczyłam się czegoś. I dlatego Mad Men mi się tak "podkłada", bo tam dzieci też tak tresowano. Moje pokolenie już nie tresowało, zaś pokolenie moich dzieci nie wychowuje, tylko hoduje roszczeniowców. Każde czasy są inne.

      Usuń
    2. Zdajesz sobie sprawę że wnuczka ma deficyty natury psychicznej, inna osobowość. Wejdź w buty tych rodziców by zrozumieć z czym się mierzą i jakie mają umiejętności. Łamanie tylko ryje psychikę. Im potrzebne jest wsparcie również terapeutyczne. Nigdy nie ma tak że tylko dziecko jest podawane terapii tylko całą rodzina. Dziecko tylko sygnalizuje jak wygląda ich komunikacja. Każdy pedagog do którego trafia dziecko np wolno czytające wie że to czytanie to tylko wierzchołek

      Usuń
    3. Lecę zamówić wizytę. Dzieci są zaopiekowane. Z rodzicami się dogaduję, dostosowuję się do zaleceń. Teraz wszyscy mają deficyty, mam i ja :)

      Usuń
  5. Nie jesteś okrutna. Ciekawe, czy dotrze coś do tej głowy-serca? I czy to miało być bezinteresowne spotkanie? A nowa miotła niech się nie zmienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Nie pytam. Po prostu wrzucam na luz i nie pękam. Ale pewno zaraz oberwę od Any, że się nie przykładam do roli matki. Życie.

      Usuń
  6. starszy syn cie bardzo potrzebuje.ty faworyzujesz inzyniera ,bo lepszy syn.schowaj urazy i wyciagnij do niego reke.mimo wszystko .mlodszy sobie bez ciebie poradzi a starszy nie bardzo mi go zal

    OdpowiedzUsuń