łba nie urwie, wiadomo. Męczyłam się pół nocy, zastanawiając się, skąd mam te zawrotną niedopłatę 37,50 na koncie i nagle mnie olśniło. W zeszłym roku miałam 10 zł nadpłaty, ale nie odliczyłam sobie jej, wychodząc z założenia, że 10 zł mnie nie zbawi, a co nadpłata, to nadpłata i mogę się jak coś na parę groszy pomylić. Po powrocie z UK znalazłam tę fakturę na 47,50 za wodomierz, przeterminowaną, a jakże, ale biurwa nr 2 powiedziała, że spoko, mogę zapłacić ze styczniowym czynszem. Tak też zrobiłam. 9 stycznia wypisali pisemko, że zalegam 37,50 (47,59 - 10) na 31.12.2013, dostarczając mi je 30.01.2014, kiedy ja już zapłaciłam dawno!!!! No i dziś okazało się, że dobrze kombinuję i nie mam niedopłaty, ale mam nadpłatę 9,98 (biurwa nr 3). Nie wnikałam już, kto się nie bał i 2 grosze zajebał, boby mnie jeszcze szlag trafił!!! I co najfajniejsze, znów przysłali książeczki do płacenia czynszu, choć osobiście nie płacę za ich pomocą od 10 lat, a mam problem z ich likwidowaniem!!! I jakie to generuje koszty w skali spółdzielni, bo takich jak ja jest więcej. Cisną się na usta brzydkie słowa...
A potem poszłam do banku i zatkało mnie. Wiem, dziwna jestem, ale znalazłam sobie kolejne zmartwienie. Dostałam pensję. O 300 zł większą od mojej i nie wiem, czy to jednorazowy hojny gest szefa, doceniający moje zaangażowanie, czy indeksacja. Jak indeksacja, to mam problem, bo chyba nie wolno mi tyle zarobić, no ale jeszcze nie widzialam aneksu, więc spoko wodza. Od przybytku głowa też boli, jak widać.
Okniarz dojechał, spóźniony jak cholera, bo korki i... udało mu się wyregulować okno w pokoju, ale w kuchni poległ. Będzie w przyszłym tygodniu jeszcze raz, wymieni jakieś okucie. Przyznał mi rację, że piździ, więc dobrze, że się uparłam, żeby mi to naprawił. Więc jeszcze nie koniec "podgórki", ale światełko w tunelu jest.
Ma znów padać marznący deszcz, ale jestem tak zaopatrzona, że po nic wychodzić nie muszę, a Wysokie Obcasy sobie później online przeczytam, albo online kupię... Hmmm... A może w ogóle przerzucę się na czytanie wszystkiego online??
Ale i tak: zimo, wypierdalaj...
Dobre i światełko:)))
OdpowiedzUsuńDobrego dnia! Ja zaraz ide,póki jeszcze słonce świeci,bo wczoraj wybierałam sie jak sójka za morze i w koncu nigdzie nie poszlam.
Nie gazety jednak papierowe, niby to samo w sieci albo mniej, ale co nacpapierze to na papierze.
OdpowiedzUsuńNie gazety jednak papierowe, niby to samo w sieci albo mniej, ale co nacpapierze to na papierze.
OdpowiedzUsuńDzisiaj ja rozrzutnie z jednym komentarzem; -)
OdpowiedzUsuń