Franuś.
Od Żaby.
Bo każda wiedźma musi mieć kota.
Mam i ja :)
Dziękuję, Zabko :*
Jest idealny, kartka również.
No cóż, jestem Starą Jędzą, jakby na to nie patrzyć :)
Proszę Państwa: oto Franuś we własnej osobie w towarzystwie Miśków.
Franuś, bo mieliśmy kiedyś kota i Pierworodny, złapawszy go, nalał na spodek mleka i trzymając Franusia za skórę na karku wlewał mu łyżeczką mleko do pyszczka, mówiąc czule: jedz, Franuś, jedz. Teraz za mamusię, a teraz za tatusia...
Kot zwiał, nie że nie lubił karmienia mlekiem, ale że ktoś drzwi otworzył i tyle kota widzieli...
To było w pięknych dniach na Makowej.
Kiedy koty piły mleko i animrumrały, nie miały uczulenia i żadnych cudów wianków. Były kotami.
Kiedy dni były prostsze i łatwiejsze.
A teraz Franuś mieszka wśród maków, jak kiedyś na Makowej... :)
Też mam kota, o.
We łbie też mi się koci, o.
Jestem kociarą.
Platoniczną, ale jestem.
I proszę Kociary przez duże K o niezadzieranie nosa.
O :)
PS za stara jestem na prawdziwego kota. One żyją 20 lat. Wątpię, czy tyle jeszcze jest mi dane, a tego się nie robi kotu :>



:))))
OdpowiedzUsuńJaki światowy twój Franuś! Kartka też rewelacyjna!
Ci powiem,ze Franuś będzie fajno ci drzwi balkonowych pilnował:)
OdpowiedzUsuńNie śmiałabym go tam wciskać, ma już swoje miejsce, Miśkami dyryguje i animrumrają, od razu widać, kto tam rządzi i dzieli :P
UsuńA kartka samo życie. Nie mam emerytury, ale wyglądam, wychodząc z domu sprawdzam, czy mam szczękę, siwych włosów już nie liczę, a na pytanie o wiek odpowiadam: a co, nie widać, że mam 6 dych na karku?? :)
UsuńCudna opowieść z ulicy Makowej ;) Szczególnie karmienie kota :)))
OdpowiedzUsuńTeraz jesteś 100% kociarą i niech nikt nie śmie zaprzeczać ;)
Możesz go traktować jako wałek pod głowę i wtedy będziesz słyszała jego mruczenie mrrr mrrr mrrr :)
A kartę dostałam od kogoś, nie wiem czy nie od Zmory...więc niech to będzie taka kartka przejściowa urodzinowa. Fajna jest bo nic nie trzeba wpisywać i może służyć wielu osobom. U mnie zalegała w szufladzie komody :) Aaaa i ona jest jakaś zaczarowana bo jak ją tam znalazłam i otwarłam żeby przeczytać jakie ma życzenia znalazłam w jej środku 100 złotych :)))) A leżała tam chyba ze dwa lata ;) Spróbuj może to i u Ciebie zadziała :)))
:) To, co przyszło z Franusiem, jest warte więcej jak 100 zł... :) To Twoja przyjaźń od lat, Zabo, wirtualno-realna, ale... taka do bólu. Słuchałaś, gdy zdychałam, nie oceniałaś. Sama wiesz. To rzeczy, których nie da się wycenić. Dziękuję, że jesteś... I niech tak zostanie... Może za dwa lata, jak będę potrzebowała, znajdę tę stówę. Ale... Wolę Franusia i te nasze pokręcone historie. Baranie-Żabio-Zmorcze i co tam się jeszcze ciągnie na ogonie...
UsuńI Ty mi pomogłaś jak byłam w potrzebie...tak jak najbardziej realnie. Chociaż mnie nie znałaś jeszcze wtedy tak jak teraz :)
UsuńDziękuję :)
Oj tam, oj tam... Nie pamiętam, wujek Alzheimer się kłania.
UsuńJesteś dobrą częścią mojego życia i to się liczy.
A Franuś nie pozwoli mi o tym zapomnieć.
Życie nie składa się z oddychania, tylko z Żab lecących z deszczem z nieba :D
ależ se kadzicie !!! aż kaszlu dostałam hehehe
OdpowiedzUsuńtak kartkę ja wysłałam do Żaby dwa lata temu ale nie przypominam se bym wkładała stówę ? hmmm ale jak mnoży a nie dzieli to znaczy dobra jest ;-)
miałam całą serię i żałuję że nie kupiłam podwójnej bo reszta też była obłędna a teraz już tego sklepu nie ma
Franciszek zacny ! Żaba się postarała żebyś miała i Paris i Kotis
Zostało kadzidło po kolędzie, to kadzimy :) Może masz sklerozę i włożyłaś jednak?? :)
OdpowiedzUsuńNie włożyłam to sępowska Zmora przecież. Kiedyś tak sobie zbierałam na nowego laptoka i tak se nazbierałam, że hey :))))
UsuńHeloł,heloł,co taka cisza w eterze,nową notke poproszę!
OdpowiedzUsuńhophop hooooopp hoooooooppp
OdpowiedzUsuń