środa, 16 lipca 2014

Się odezwał

Baran. I kusi. Zdjątka przysłał. I pyta, kiedy?? I przypomina, że plumkałam o grudniu... I że u nich byłoby mi ciepło... Kusiciel, a ponoć to wąż, a nie baran w raju kusił...
A ja jestem, proszę pana na zakręcie, moje prawo to jest pańskie lewo.
I nie, że nie chcę, bo na skrzydłach bym poleciała.
Ale jak to tak, na cały miesiąc??
Nie, póki nie porozmawiamy jak czekista z czekistą, nawet nie myślę, bo już dziś cały dzień myślałam i obadałam. Urlop bym miała, a co, niech zobaczą, jak fajnie jest. Bo przez te cztery lata zapomnieli, teraz mówią do mnie: niesamowite, wyślę maila i gotowe... Ano...
Ale... Zarabiam polską kasę. I nawet siedząc cały miesiąc tam, muszę płatności popłacić, więc zostaje mi tyle, co kot napłakał. A nie chcę iść na wycug, do nikogo. Więc obaczy się.
No i piszę scenariusz: a co jeśli mówi, bo mówi.
A drugie licho zza ucha: jakby nie chciał, to by nie pytał...
Ech, bez wódki nie razbieriosz, a na wódkę nie ma... :)
O kant dupy potłuc i tyle.

Jadąc do pracy zauważyłam, że zaprzyjaźnione winobluszcze już mają czerwone liście!!! Bo mam parę zaprzyjaźnionych badylków po drodze. Mój jeszcze nie czerwienieje, bo mój ma mało czerwonych liści, ale zazwyczaj pod koniec września winobluszcze się rumienią, a tu już??
I śliwki nasze dziś na targu były. Nie te importowane, ale nasze, jeszcze nie węgierki, ale już....


Całe życie byłam niewymiarowa. W sensie, że ubrać się w masówkę, to jak los na loterii... Dupa jak i JL, talia (kiedyś) rękoma mąż obejmował. Cierpiałam z tego powodu, bo chcialam mieć chłopięcą sylwetkę. Żeby w dżinsy wchodzić. Jak wlazłam w biodrach, to w talii ze 20 cm odstawało, jak talia była ok, to się dupa nie mieściła. Cycki to marzenie było, bo jak dawali, stałam po rozum i po talię :D A najgorzej z dydkoświchami. Jak miseczka OK, to w obwodzie za mało, i inne takie tam. A ramiączka zawsze mam na rękach, nie na ramionach. I tak dziś sobie łażę po necie, bo od grania mi komórka padła (to się praca nazywa) i co ja paczę?? Są takie cuda wianki, co nimi można ramiączka schwycić i apiać trzyma się. No, stara jestem, ale na to nie wpadłam, Internet to potęga. rzeczony przydaś za 3 sztuki w różnych kolorkach kosztuje 8,40. Stać mnie, a co... Ale... Wysyłka co najmniej 10, a jak z przedpłatą, to 18. Nie wiem, komu opłaca się kupować w necie, bo mi nie. Zatem polatam po pasmanteriach (tylko GDZIE one są??? zniknęły wszystkie), może coś znajdę. Niech kosztuje 12 i tak wyjdę na swoje, czas mam. Od piątku. Jeszcze jutro i żegnajcie na dwa tygodnie, aloha.

Parapetówka osiem godzin ma trwać. Od 14. Kolacja o 19. To ja dziękuję, postoję :D Będzie tyle luda, że nikt nie zauważy, że mnie nie ma. A ja z sałatką i piwkiem The last ship, albo The nigt shift... Tyle pięknych rzeczy jest do oglądania... :)

W necie wszystko jest, więc i na klasyfikację wieku trafiłam. I tu, klękajcie narody, okazuje się, że jestem... kto zgadnie?? Ano staruszką: auto potrąciło 61-letnią staruszkę. Old boyem... Ja pierdolę, takie próchno ze mnie, co ja jeszcze na tym świecie robię?? Old boy i staruszka...
Niech mnie ktoś zabije...
Wiem, jak miałam 20 lat, uważałam, że po 40 to już są takie starowinki, że oj tam, oj tam.
Ale przecież czasy też się zmieniły!
Moja Mama, mając 30 lat wyglądała dostojniej, niż ja teraz. Nie, że starzej, dostojniej...
I jak to: do roboty, do ganiania za wnukami to jestem młoda, Inżynier mówi mi: ucz się, matka, bo zgłupiejesz, a tu już staruszka i old boy??
Hmmm... Może sobie trumienkę kupię i będę w niej spać??
Moje koleżanki już dawno dawno temu powiedziały w pracy, że one żadnych programów uczyły się nie będą, bo niedługo idą na emeryturę.
To ja niedługo się do trumny kładę i nie uczę się już niczego.
A co się będę wysilała.
A Inżynier dorasta

Dorośleje. Zachwyciłam się i mówię mu to, że w domu by mnie obśmiał, jakbym mu kazała się tak ubrać. A dziecko mi na to: bo w domu piłą tarczową nic nie ciąłem.... No ja nie wiem, nie wiem, Cygan jeszcze nie tak dawno miał oko skaleczone, nie pamiętam czy rąbał drewno, czy coś ciął... A znając ułańską fantazję Inżyniera (co w rodzinie to nie zginie), śmiem wątpić... I... cieszę się, że dziecko mi mądrzeje. Umowę mamy: jak robi coś głupiego, najpierw robi, potem opowiada. Tak łatwiej. Dla mnie. Bo i tak nie posłucha, że ma nie robić, a dzięki temu unika jojczenia.
No ale że ja old boy??
No nie...

9 komentarzy:

  1. Mam wódkę w lodówce - wpadaj!
    Moi uczniowie też twierdzą, że jestem stara, "a jak pani była młoda..." albo któraś: "Wokulski był starcem"! Innym razem, że Telimena była w średnim wieku, pytam, co znaczy w średnim wieku a oni, że "no tak, jak pani"!!! Więc olać;)
    mamaKlary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kuś, jesteś podobna do Barana, kusisz... :) Apage satanas... Wiesz, wiek mam już pobalzakowski, ale z Ciebie małolata jeszcze, więc Twoich uczniów spalić na stosie zalecam... :>

      Usuń
  2. Tez widzialam te spinacze do ramiaczek takie bajeranckie i zwykly biurowy spinacz zamiast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mam wypasione spinacze (pytanie, w której skrzyneczce) i... :) A serio od lat się męczę z tym, odkryłam sportowe dydkoświchy, są super, ale nie latem. Grzeją. A ramiączka mi TEŻ spadają. Bo ja pokręcona jestem :)

      Usuń
  3. Wiem, rower stoi na ulicy i ją reklamuje... A brzydactwo jak Titanic, Żabę i Zmorkę tam zawlokłam :) Od piątku mam wolne, będę łazić... I tak mnie kusi na spotkanie z Tobą gdzieś, kiedyś... :) Pozdrawiam serdecznie

    PS Jestem mniej straszna, jak mnie malują :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Eeee no co Ty? jaka stara??
    Mowie do Tatka (tescia znaczy sie) zeby sie zastanowil kiedy chce z nami zamieszkac w koncu zaladamoment konczy 87lat a on na to "ale to jak bede stary to co mi kazesz teraz myslec"
    I ma racje:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się takie stanowisko, jak Tatka :) Baran coś plumkał, że jak coś, wózeczek będzie pchał, ale primo po pierwsze: nie mam kasy na wózeczek, primo po drugie, jaki wózeczek, a primo po trzecie: dam mu ścierą w łeb... Chociaż ręka mnie boli :D Dzięki za kopala w dupala, Star :)

      Usuń
  5. Stary to jest Wawel:)
    Tu oplaca sie na necie zakupy robic,bo czesto nie ponosi sie oplat za przesylke a i podatku nawet czasem nie placi,ze nie wspomne o pierdylionie kuponow dzieki ktorym towar duuuzo tanszy:)
    Ja tak wlasnie zaopatruje sie w kosmetyki moje ulubione:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, pozazdrościć. Też bym kupiła w necie, bo nie cierpię sklepów, ale taniej iść do sklepu :> Co kraj, to obyczaj :D Może i do nas to przyjdzie?? Mówisz, że Wawel?? Ale ja smoka pamiętam, jak był mały, malutki... Niedobrze ;)

    OdpowiedzUsuń