niedziela, 10 sierpnia 2014

I po randce

Hmmm... Burza przeszła bokiem, ale i tak nie zmieniam zdania. Tylko co ja się będę kłocić, skoro i tak nie mogę pewnych rzeczy przeskoczyć?? Życie... Mieszkanie pokazał, ładnie mają, mają sporo schowków, które co prawda kradną im przestrzeń, ale które można zagospodarować. Powiedziałam tylko raz: zrobiłabym półeczki i od razu był dąs. Więc zamilknę, nie mój cyrk, nie moje pchły. Sama miałam bajzel zawsze, bo wszystko było z łapanki, niedostosowane, bo nie było nic innego w sklepie, albo dostawaliśmy od kogoś, bo groszem też nie śmierdzieliśmy. Teraz miałam luksus zrobienia po swojemu i mam co chcę. Olać.
Nie jest warte mego zdrowia.
Nie, że nie chce, ale co będę robić, jak ich po 13 godzin nie będzie w domu?? W Sroczym Zaułku też ich nie było i przeżyłam. No ale, że Barana miałam. I taka tam gadka. Niech będzie, zobaczymy, co czas przyniesie.
Kupiłam podpórkę pod nadgarstek i mówię Inżynierowi, żeby pomyślał o czymś takim, bo jego też dopadnie, dopadnie większość pracujących na komputerach. Nie, bo nie. No to nie.
I tak wygląda dialog pokoleń :)
Ale z drugiej strony nawet jak nie miał neta to się meldował, więc pluć na darmo też nie będę.
Jest jak jest.
Ciemno się robi już, pewno jakiś burz idzie, bo głowa mnie boli i mokrzuteńka jestem. Wczoraj łaziło wkoło, ale się nie wyburzyło.
Zapomniałam o mleku i wracając z marketu chciałam wejść do Stokrotki, a tu masz, remont.
Więc polazłam dziś do Lidla, bo grzybek musi mieć mleko i ten spacer mnie dobił (a to rzut beretem), więc niedzielę przegarowałam :)
Poszłam na głupią stronę o iluminatach i z braku czegoś lepszego do roboty wysłuchałam wywiadu. I... tak jak unikam polityki i spiskowej teorii dziejów, masonów, iluminatów i innych cudów wianków, to, co mówił gość w wywiadzie w świetle tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie ma ręce i nogi.
Zapisać w kajeciku: nie słuchać, nie czytać, nie myśleć.
Co ma być, będzie.
Jak powiedział Mistrz Yoda: Strach jest ścieżką na ciemną stronę. Strach prowadzi do gniewu, gniew prowadzi do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia. Racja.
Sny miałam kolorowe i odlotowe. Jechałam z kimś busem wśród pół i na tle sielskim, anielskim, białej chatki i maków wyjechał oddział husarii tak kolorowy, że oczy bolały :) Wciąż mam ten widok pod powiekami i nie wiem, dobry to znak, czy zły, ale sen był piękny :)




Pachnie deszczem, takim gorącym, letnim. Ulewą...
Spokój niedzielnego wieczora...
Niech trwa...

5 komentarzy:

  1. U mnie tez by sie jakis deszcz przydal, nawet maly. Jest cholerycznie sucho, znaczy ziemia sucha na wior. Powietrze ciezkie, gorace i wilgotne, nie ma czym oddychac. Ale chodze... uparlam sie i chodze dziennie 8 do 9 kilometrow.

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimat mamy, jak widzę, taki sam, ale... Jesteś moim niedościgłym wzorcem. Nie chodzę tyle, boję się, że upadnę na ulicy i co dalej?? Niestety, nie mam nikogo, kto przyniósłby mi szklankę wody, więc wolę przeczekać :) Podziwiam Twoją determinację :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę że za jakiś czas jak będziesz u Inżyniera zobaczysz te półeczki , faceci to dziwny gatunek najpierw się obruszy napuszy a potem się kruszy i robi w/g wskazówek ale udaje że to jego pomysł ;-) heh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi wszystko rybka, Zmorko :) Mam swój cyrk i swoje pchły, i zajmuję się ich tresurą :)

      Usuń
    2. O, i konta mi się pomyliły. To ja, SJ we własnej osobie, inkoguto ;)

      Usuń