1,5 godziny, z tego pół godziny na pierdołach. Rękawów sobie nie powyrywałam, choć mało brakowało, bo wszędzie klamki, a mam fruwającą bluzę. Już raz sobie tak pół koszuli udarłam i musiałam badziew kupic, żeby do domu wrócić, bo nic innego w okolicy nie było :) Bossa tez nie było, przynajmniej do chwili, gdy wychodziłam po angielsku, więc dalej nie wiem. Będzie wesoło, bo przed Matki Boskiej Zielnej zamykamy "rzeźbiony" dodatek, więc ojapierdolę. Ale nie będę się przejmowała, bo nie warto.
Ten tydzień będzie jeszcze w miarę.
Całą drogę do domu męczyło mnie mycie okien, bo znów są brudne jak te świnie nieskrobane, ale wszedłszy do domu nie podciągnęłam roletek i mi przeszło. I znakomicie :)
A na obiad wypichciłam sobie ze znalezionego w necie przepisu
taki cudo wianek z cukinii, kalarepki, marchewki i batata, uduszonych z ziołami i czosnkiem. Kocham takie wynalazki miłością wielką jak cały świat i to jedna z zalet bycia singlem, nikt nie marudzi "co za gówno dajesz na obiad". Dzieci nie marudziły nigdy, jadły bez animrumrania, choć niektórych rzeczy nie tykały, ale Eks! Obiad obowiązkowo musiał być mięsny, najlepiej schabowy, kurczak miał tylko pały, a mielone to była obraza majestatu. Zupełnie nie liczył się z finansami, bo mamusia zawsze miała schabowe. Miała, ale nie gotowała, wszystko kwitło w zamrażarce, a jak już ugotowała, to klękajcie narody.
Zatem jak singiel z odzysku jem to, co mi fantazja podyktuje i bardzo sobie to chwalę :D
I klucz do śmietnika znów zgubiłam, ale dobra dusza znalazła i oddała. Pechowy jest ten klucz, no ale zamykane mamy śmietniki, żeby nam obcy śmieci nie podrzucali. W samym śmietniku dziś syf, kiła i mogiła, dozorca na urlopie, a zastępca geniusz postawił z przodu dwa kontenery, blokując dojście do innych no i... wszyscy wysypali śmieci przed pełnymi już kontenerami. Lotto mi to, płacę za wywóz, nie za myślenie za kogoś.
Te fotki pieseczków ojaciepierdolę dwa razy na krzyż, nie wiem, czy to tylko fotki, czy już armageddon nadchodzi wielkimi krokami. Dobrze, że azyl dla mnie jest zaklepany, ale i tak strach się bać. Antropomorfizowanie zwierząt ma inną, mniej elegancką nazwę - zoofilia. Ojapierdolę, może mnie ktos dobić???
U mnie jak by sie majestat obrazil za dania to by nie jadl(czytaj nie dostal na drugi dzien wcale)
OdpowiedzUsuńJa gotuje to co lubie,mowie ze zdrowe i cza jesc,nie ma totamto:)
Tez lubie rozne wynalazki,wielu jestem osobista autorka,ale malo kiedy powtarzam to co lubie bo nie zapisuje ,a zapominam co dodalam:)
Wnioskuje z Twojego posta ze mnie tez cza dobic:)))
Nie, Mago, Ciebie nie :)
Usuń:)))))) tak,to jest plus bycia singlem. Nie kumam o co chodzi z fotkami pieseczków,ale jak jakaś makabra to nie mow.
OdpowiedzUsuńMakabra. Wyobrażasz sobie Rysiula zawinietego w becik, z kwiatkiem we włosach, noszonego jak niemowlę?? I traktowanego jak niemowlę?? Dla mnie to masakryczna masakra, jak mówi KB :) No ale nic to... Są gorsze zmartwienia....
UsuńPojebów na tym swiecie nei brakuje.Okropnosc.
OdpowiedzUsuń