sobota, 25 października 2014

Akcja

Sierściuch zakończona pozytywnie.
W czasie rozmowy Inżynier powiedział, że gdyby wiedzieli, że nie mogą Zezolka zabrać, odebraliby go później.
Mleko się wylało, ale Dziewczyna Inżyniera powiedziała, że Zezolek będzie jak pociągi pod ścisłym nadzorem i będzie w ich pokoju udupiony.
Baran i Postmen nie zgłaszają veta.
Zatem będzie Gwiazdka i wciąż uważam, że najlepsza jest rozmowa szczera.
Zezolek jest dziewczynką i nie ma na imię Zezolek, ale ma zeza, więc jest Zezolkiem.
I koniec tematu.

Rano myślałam, że mnie zmiecie. Fala ludzi. Na Manhattan dojść nie mogłam, bo takie tłumy waliły do nowo otwartej galerii, a ja szłam w przeciwnym kierunku, na stary, dobry Manhattan.
Później postanowiłam pojechać do palmiarni i stojąc na przystanku widziałam tłumy z balonami, idące z galerii, całe rodziny, wlokące za rączkę dzieci. Zaiste, sobotnie zaciśnianie więzi rodzinnych, wycieczka do galerii...
Biedni mali galernicy.

W parku też myślałam, że mnie zmiecie.
Wchodzę i co ja paczę?? Przy stawu, pod drzewem śpi pułk srajd. To stanęłam, wyciągam aparat, a zdające się spać srajdy ruszają zwarte i gotowe na mnie, marszowym krokiem... Ojapierdolę... Myślały, cwaniary, że ja żarcie mam...
Jak ruska inwazja szły...


 Bałam się, że wzlecą, ale nie, za leniwe były...

W palmiarni zaś od samych drzwi



zeżreć żywcem chciały każdego...

... tylko na wystawie bojowniki niewinnie patrzyły na człowieka.

A sama palmiarnia, jak zwykle o tej porze roku urocza, bo mało, że zielono


to i storczyki i inne cuda wianki kwitną








i kurki chodzą


i inna gadzina...
To jeszcze





















... słów mi zabrakło, żeby opisać to piękno... I wbrew temu, co mówią, pachniały nieziemsko, a mi po głowie kolatała się piosenka:

Chryzantemy złociste w półlitrówce po czystej, stoją na fortepianie, kojąc smutek i ból...

No ba :D Trzasnęłam tyle fotek, że Internetu by zabrakło, żeby je pokazać :D

Inne niespodziewajki też były, a to

 ... cytrynki...
... a to młodzieniec z siusiaczkiem ;)

Czas pięknie płynął, a później spotkałam mistrza kamuflażu



W parku zaś strach się było bać, ale przeżyłam ;)

 A przy furtce pożegnał mnie


Leżał i animrumrał, trzasnęłam mu pierdyliard fotek i nic, a gdy zamknęłam aparat, to wredny sierściuch wstał, przeciągnął się rozkosznie i seksownie, ale zanim włączyłam aparat znów klapnął. Wyczuł pismo nosem ;)

I tak tuptając doszłam do domu, ciesząc się kolejnym pięknym dniem...


9 komentarzy:

  1. ale czad te chryzantemy ! ja dziś na targu oglądałam ale takich kolorów nie było ! i ta galerię obok Ciebie otworzyli ? i zapomniałaś się na blogu pochwalić żeś myślała że to dziś niedziela jest ! hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Twój komentarz, że dziś sobota czytałam po opublikowaniu tego posta :P Była feeria barw, już nie wrzucałam fot, bo to trzeba na żywo widzieć. Piękne są, to prawda. Zapraszam za rok, co roku jest wystawa o tej porze :)

      Usuń
  2. Cudne jak zawsze! jaka szkoda,ze pogoda dupna,bo obstawiłabym balkon chryzantemami!

    Kiciulek jak braciszek mojego Rysia,bidulek jak tak w kulce siedzi to mu cieplej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chryzantemy na balkonie, ale u mnie loggia to się jakoś trzymają, a u Ciebie wygnajewo... No właśnie byłam zdziwiona, że animrumrał, ale pewno nie ma klimakterium, to mu zimno :>

      Usuń
  3. Moje faworytki to na zdjęciu ostatnim i tam gdzie są razem z zielonymi, zielone uwielbiam, takie i takie w kształcie kulek,cudo po prostu!


    Cieszę się,ze problem koci rozwiązany.Z tego wszystkiego to kot będzie najbardziej zestresowany,uwierz mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej zestresowana będę ja... :) Zezolka jest odważna jak lew i dwa niedźwiedzie, mówił Inżynier, że obadała od razu wszystkie kąty, wytarła kurze, których nie wymiótł i już jest zadomowiona. Jedyne, czego się boi to jej własne odbicie w lodówce (mają taką srebrną lodówkę). Na swój widok wieje, gdzie pieprz rośnie... Jest tam od dwóch dni i już rządzi...

      Usuń
  4. Ha,ha:)
    To normalne, koteczka mloda,szybko sie oswaja, ale w obcym miejscu nie będzie tak odważna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ales sie obfocila:))) Piekne te chryzantemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to lubię cyfrówki :) Przecudnej urody i takie zupełnie niecmentarne... Kwiaty to esensja życia, przynajmniej dla mnie... :)

      Usuń