weekend.
Dziś cały dzień czekałam na półgodzinną pracę. Gość męczył 4 strony (więcej fot, jak tekstu), w sumie może jedna A4 w Wordzie i jak już w końcu wymęczył, to mnie pyta, czy mogę coś wyszlifować, czy może coś zmienić. Spojrzałam jak na wariata i rzekłam: prosze o wydruk, nic nie będziemy zmieniać... Nie rozumie, że ja pracuję, żeby żyć, a nie żyję, żeby pracować?? Chciał poezję pisać, miał na to cały miesiąc, a przynajmniej ostatnie dwa tygodnie. W tym czasie to napisałabym sama całą gazetę, skorekciła i jeszcze bym wcześniej z pracy wychodziła :) I zautoryzowała wszystko z pomocą zdolnej sekretarki, gdyby trzeba było dzwonić... O 12 gazeta miała być w drukarni... Wali mnie część artystyczna, za to mi nie płacą... :)
Rano pojechałam autobusem i bimbą, bo padało. I byłam w pracy później, niż na piechotę, choć wyszłam z domu pół godziny wcześniej niż na piechotę. I szlag mnie trafiał, bo byłam tak samo mokra, jak leząc, bo w pojazdach MPK ogrzewanie chodzi na full... I te zapachy spoconych od rana cielsk, blehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh.........
Ojapierdolę.
Wychodząc stłukłam ramkę od zdjęcia, ale udało mi się złapać panie sprzątaczki i ostrzec, że u mnie szkło. Nie chciałabym mieć nikogo na sumieniu :)
Wyszłam z pracki i... słoneczko gdzieś mignęło. Anioł mówi twardo: idziemy na tramwaj, a ja... zaparłam się jak koń piekarza i poleciałam. Kto by tam Anioła słuchał, co nie?? ;)
Ale po drodze nawdychałam się smrodu palącego się plastiku i wiem, że Anioł miał rację. Idę ulicą, gdzie są domki jednorodzinne, a że nagle wilgotno i chłodniej, oszczędni mieszkańcy mojej wioski zaczęli palić... To już wolę piękny zapach spalin na ulicach, gdzie musi być cywilizacja. Są mniej szkodliwe, jak dym z komina z całą tablicą Mendelejewa. Zatem sorry, Winnetou, życie to nie je bajka, będziemy słuchać Anioła i basta:)
A w domu na dole na tablicy kartka od mojej sąsiadki z piętra (z literówką, ale nie miałam nic do pisania, żeby poprawić, a złazić mi się już nie chce), że w sobotę robi imprezę i przeprasza, że będzie nieco głośno od 21 do 23.30 :) Mnie już osobiście przepraszała, ale powiedziałam, że mną się ma nie przejmować, nie włączę aparatów, graniczy jej mieszkanie z moją łazienką i pokojem chłopaków, nie moim, to mi hałas to rybka, chyba że włączą nagłośnienie jak na koncercie Metalliki... Ale myślę, że będzie się działo... Dziewczyna (bo to w wieku moich chłopców) nierozsądna jest. Nie jest biedna, to widać, jest tyle lokali, które można zarezerwować, stolik, salę, i to wcale nie kosztuje dużo, wiem, bo chodziłam na takie imprezy. Można szaleć do woli, dłużej jak do 23.30, a tu nie sądzę, żeby ktoś na tablicy przeczytał kartkę, a jeśli nawet, żeby ją rozgrzeszył. W bloku są chorzy i małe dzieci, a to nie sylwester.
Ale nie mój cyrk, nie moje pchły :D
Będę "kontempluje" weekendowo... A tylko w poniedziałek do pracy i potem hasta manana...
Ludzie smierdza z rana???
OdpowiedzUsuńJa pierdziele, to ja uwielbiam mijac przystanki autobusowe jak chodze na moje spacery glownie ze wzgledu na zapachy wod kolonskich panow i perfum damskich, bo lud stoi wypachniony i czeka na autobusy.
Lubie jeszcze zapach swiezo koszonej trawy i to tez mnie czesto spotykalo, bo zwykle ludzie kosza jak jeszcze nie jest goraco.
I to jak, Star... Kacem, spalonym przed chwilą papierosem (zwłaszcza jesienią zapach czepia się wilgotnego odzienia), no i nie myją się nagminnie, bo przecież nie jest gorąco, to nie trzeba, woda droga, więc i piorą nie za często. To jest PL, Star... I tylko taka wariatka jak SJ nie wychodzi z domu bez perfum, boby się czuła naga. Nie mówię, że wszyscy, ale uwierz mi, w wypchanym autobusie wystarczą dwa takie osobniki plus jeden bezdomny (a z mojej okolicy często jeżdżą) i blehh... A trawę u nas koszą dwa razy na roku :) Też kocham ten zapach ;D A teraz jest jesień i nikt trawy nie kosi, za to leżą dywany zbutwiałych liści, Też lubię ten zapach, ale nie lubię jazdy figurowej na śliskich liściach bez łyżew... nie, żebym narzekała, ale naprawdę jest jak jest ;)
OdpowiedzUsuńCuchną jak nie wiem co:( To nawet nei hcodiz o brak perfum,czy wody kolońskeij,tylko zwyczajnie brudem neimytym i nie pranym.FUJ.
OdpowiedzUsuńTeż mnie to ostatnio bardzo razi.I nie,że tylko staruszki, a szczególnie staruszkowie, panowie, panowie w każdym wieku śmierdzą najbardziej, lubię za to koło liceum,bo tam młodzież wypachniona i fajnie ubrana.
Skwery niedawno kosili ,pachniało pięknie. No i pachnie liśćmi i jesienią.
Co do spalin,to nie,wole już dym z kominów,pala jakimis smieciami,ale na szczęscie nie gumą i plastikiem, predzej drzewem,kartonami.Jak na razie.