i głupia, bo jak inaczej to nazwać, Kochany Pamiętniczku?
Znów całą noc nie spałam, jak pojebana idiotka, bo do pracy, bo... Jakbym, kurde, miała te 27 lat i pracowała od paru lat. I pojebaną szefową i kierowników nad sobą. No Bossa mam, ale szanuję go, mimo potknięć, bo świadoma jestem, że należy szanować szefa swego, bo można mieć gorszego.
Autobus mi zwiał. A następne dwa wypadły z kursu, bo okazuje się, że w mojej wiosce nie ma kierowców za tę kasę, co im oferują i czekają na Ukraińców, Hindusów i inne nacje. Ojapierdolę, od jakiegoś czasu prowadzą autobusy też młode laski. Mój kręgosłup je przeklina, albowiem hamują tak, jakby miały kamienie w nogach. Naumiałam się już i jak widzę sytuację, że będzie hamowanie, odchylam się od siedzenia i sama sobą hamuję, żeby nie lecieć.
Ale mniejsza z większym. Dojechałam za dziesięć dziewiąta, więc nikt się nie mógł do niczego przyczepić (i tak by się nie przyczepił, ale lata pracy w różnych obozach, gdzie ze stoperem w ręku sprawdzano dotarcie do pracy, co logiczne jest na taśmie produkcyjnej, ale nielogiczne w instytucjach, w których czeka się na pracę), klapnęłam na fotelu, odpaliłam kompika, a tu wparowała Długorzęsa Szczapa (całkiem miła zresztą przy bliższym poznaniu dziewczyna), na którą Boss wszystko zwala. I od proga, że Boss. Uspokoiłam dziewczę, mówiąc, że nie dość, że jeszcze jestem głucha, to na dokładkę ślepa i nie widzę, co mówi. Wiać chciała, ale zatrzymałam, mówiąc, że zaraz się podłączę do rzeczywistości i za chwilę byłam silna, zwarta, gotowa i rzekłam: pan Boss wysłał emilka. A ona: skąd pani wie? Zarechotałam. Wiem, bo ja wiedźma jestem.Uspokoiłam dziewczę, że w pierwszej kolejności ogarnę tekst naczalstwa. I zabrałam się żwawo do pracy,
Ojapierdolę. Dojalnia. Mało, że dojalnia, to jeszcze udojnia. A nie ma czegoś takiego ni chuchu... Jest dojarnia i hala udojowa.
No nic, Boss ma zawsze rację, a ja muszę poprawiać :P
Moja racja jest mojsza i jedyna.
A potem to już ciurkiem i kurcgalopkiem i o 12.30 okazało się, że pracy nie ma.
No nie ma, wzięła i poszła się... lansować, powiedzmy.
W międzyczasie okazało się, że w grudniu w terminach nie do ogarnięcia jest i jakiś atlas, i testy.
Poczłapałam więc do redachtorów i rzekę, że nic z tego nie zrobię, bo w tym terminie rodziła będę.
O dziwo, akcja porodowa w moim wykonaniu znalazła większe zrozumienie w ich oczach niż pogrzeb Eksa czy inne me życiowe przypadłości, kazali wysłać emilka ku pamięci i powiedzieli, że zgwałcą Bossa, aczkolwiek z bólem serca.
Ojapierdolę.
Oczywiście, zaczęłam snuć spiskowe teorie dziejów, że już się mnie z rozkoszą pozbywają i takie tam.
Już widziałam, jak mi niosą trumnę z welonem...
Obleciałam obecnych i okazało się, że nic nie ma na dziś. A takie sceny balkonowe były wczoraj z wysyłaniem mi pracy do domu.
No to dupa w troki.
Idę się odmeldować do sekretariatu, a tam gadu-gadu, pierdu-pierdu z sekretarką i redachtórką i wyszło, że to się zaczął mój ósmy rok w tej pracce.
Rzekłam: przez te lata zalazłam wam za skórę, że jak odejdę, ucztę z paleniem ogniska wyprawicie. Sekretarka: a co ty myślałaś, łobuzie, wszyscy się ucieszą jak cholera (z nią i jeszcze z jedną osobą, z którą pracowałam w mojej pierwszej korekcie jestem na ty). A redachtórka wzdechła, jakby na nią kamień spadł i mówi: oj, pani Jędzo, to dopiero będzie tragedia.
Więc na dwoje babka wróżyła: albo się ucieszą, albo i nie.
I tym pięknym sposobem, zamiast pracować w pocie czoła na sól do śledzia, w pocie czoła ogarnęłam tę kuwetę i teraz sobie w Tobie, Kochany Pamiętniczku trzy po trzy skrobię...
Radio Pogoda gra, lampeczki dają ciepłe światło, kuweta ogarnięta...
I dwa spokojne dni w perspektywie.
Mam nadzieję, że spokojne.
Udanego weekendu życzę wszystkim :)
no i po co Ci te zmiany tu ? chujowo mi się czyta , innym pewnie też ale się nie sprzeciwią bo się boją że zamkniesz na amen a ja wiadomo się nie boję bo wiem że nie zamkniesz :P
OdpowiedzUsuńprzemyśl to :D
Swieczki zasłaniają.
OdpowiedzUsuńMiłego i spokojnego weekendu!
Się sprzeciwię:) Niech Sylwia nie myśli,że tylko ona,taka odważna;).Daje ta swieczka po oczach, a człowiek już swoje lata ma, to i zle się czyta:)
OdpowiedzUsuńNo faktycznie nie dosc, ze biale na ciemnym to swieczki zaslaniaja i jak sie wzrok odwroci to tak jak by przez zaluzje na swiat patrzec.
OdpowiedzUsuńBrawo dziewczyny!!!
OdpowiedzUsuńAle Ruda chyba jeszcze nie była na blogu , bo by zagrzmiała że znowu ki się coś nie podoba , a pamiętam jak kiedyś sama ni krzyczała po co zmieniasz nie lubię zmian hihihi pacz Pani jak to się rolę odwróciy no hihihihi
Na mnie tak krzyczeli jak zaczęłam przenosić bloga na inny adres :) teraz już się na nowo przyzwyczaili wszyscy i nikt już na mnie nie krzyczy :) :)
OdpowiedzUsuńMoże i te świeczki ładnie wyglądają, ale czyta się okropnie...
OdpowiedzUsuńJa tez nie lubie zmian na blogach, u siebie baaardzo rzadko cos zmieniam. A czytanie bialego tekstu na czarnym tle jest dla mnie dosc trudne :(
OdpowiedzUsuńZmien sie Jedzo! :))))))))
O! Jak sie ladnie i czytelnie zrobilo! Fajnie :) :) :) :) :)
OdpowiedzUsuń