środa, 4 września 2019

Kurwa

ja pierdolę, Kochany Pamiętniczku, cytując Kondrata z klasyki kina.
Wstałam jak należy, po pograniu, przeciągnięciu bolących (ale już mniej, odkąd fotel stoi na środku pokoju, walić estetykę, liczy się wygoda) kosteczek.
Nie chciało mi się nic, napisali mi, że koło południa mam zawitać w redakcyjnych progach.
Więc zamierzałam się popiżamkować do oporu, ale Pan od Pomidorków zareklamował na Fejsiku pomidory tygrysie...
I cały pogrzeb na nic.
W Biedrze kolejne trzy naklejki na te wyjebane w Kosmos Słodziaki, no ale sarenka Hania.
Kurwa, ja pierdolę.
Zupka do termosu, ogóreczki i dupomirki do pojemnika, jogurcik, człowiek szykuje się jak na wojnę trzydziestoletnią.
Na miejscu okazuje się, że słusznie, albowiem, kurwa, ja pierdolę. Nie ma ani kawałka grafika, albowiem firmowy jest na urlopie. z łapanki też na urlopie, Boss wszystko przewalił, bo ma inną koncepcję, wszystkie terminy poszły się jebać pod latarnią.
Kto nie miał w tym roku urlopu absolutnie i ma furę nadgodzin i staje za każdym razem na baczność, gdy larum grają?
No kto? :)
Kurwa, ja pierdolę.
Najwyżej mi Umarlaki po mordzie naleją.
Trudno, nie rozerwę się.
Pomijając eko, organic i inne bajki wychodzi na to, że będa musiały się zadowolić zapalonym w domu zniczem.
Pamiętam o nich, śnią mi się, ale co ja mogę?
Kurwa, ja pierdolę.
Na pocztę włażę, sprawdzić, czy w międzyczasie i teatrzyk czegoś nie chce.
Teatrzyk spoko, ale bank od karty, o której chłop nie wie przysyła mi 2 [słownie: dwa emilki, że termin płatności dzisiaj (!)] i ani śladu na fakturze płatności w sierpniu. Włażę w pracy (czego nienawidzę) do banku, a jakże, jest zapłacone. Włażę pa pocztę, jest potwierdzenie. No ale jak nie zapłacę, muszę spłacać na gwałt całość, a tego - jak wynika z faktury jest tysiąc z groszami. Nie, żebym tego tysiąca nie miała, ale...
Wysyłam standardowo ponad wymagane, jak co miesiąc (obiecując sobie w duchu, że nie kupię perfum przez rok, ani żadnych trepów), nadając przekazowi status błyskawicznego (dodatkowe 5 zł) i mówię bydłu, że będę jak wrócę.
Lecę do banku od karty, o której chłop nie wie.
Armagedon.
W kolejce, proszę wybaczyć, typy jak spod mostu.
10 lat za sam wygląd i zapach, oprócz jednego młodzieńca.
Czynne jedno stanowisko, pani, którą ominęłabym w biały dzień na ulicy mówi, że ona już od godziny kibluje, nikt nic nie wie, inna pani czeka na uruchomienie wpłatomatu, wylatuje panienka z okienka z obłędem w oczach i tłumaczy nam jak krowie na rowie, że nie ma stanowiska do obsługi, że monitowali u szefa, że sranie w banie.
Kurwa, ja pierdolę.
Nagle zjawia się uzbrojona po zęby ekipa, wchodzi do komórki, naprawia wpłatomat.
Kolejka topnieje błyskawicznie.
Młodzieniec przepuszcza mnie w kolejce, aczkolwiek wizytę ma umówioną na 14, a jest 14.30, albowiem czeka na panienkę, która obiecała mu, że go obsłuży, jak się zwolni stanowisko (stanowisko wciąż zajęte).
Pan, który mnie obsługuje co drugie słowa tka przepraszam. Okazuje się, że oczywiście, tak jak mam na wydruku, zapłaciłam 20 sierpnia, 21 sierpnia zaksięgowano, więc, kurwa mać, ja pierdolę, skąd mam ten podwójny monit.
Na moje stronie mam, że zaksięgowano, mało tego, zaksięgowano też dzisiejszą wpłatę!
czyli spłaciłam dwie raty w jednym miesiącu. Ale pan nie wie, czy zaliczą mi to, bo kolejną ratę muszę spłacić do 4 października.
Maybe yes, maybe no :)
Za to z chęcią założy mi konto (na chuja mi konto w banku do którego nie wpłacam ani grosza, a promocja na moją kartę, o której chłop nie wie była 15 lat temu a hakiem?). No, będę mogła sprawdzać stan konta. Zakładamy konto, nie przychodzi SMS aktywujący. WTF? Ano, pan nie słuchał i źle wpisał nr telefonu.
Kurwa mać, ja pierdolę.
Wreszcie nadchodzi SMS, pan wpuszcza mnie na firmowy telefon, żebym się zalogowała, zmieniła hasło, kolejny SMS i kurwa, wybrać token.
W formie obrazka.
Wybieram jebanego sierściucha.
A co.
Jednak na koncie nic nie widać, ale pan pociesza, że będzie później i będę mogła sprawdzić, czy zaksięgowało, czy nie.
I przeprasza, po japońsku, kłaniając się w pas.
Kurwa mać, ja pierdolę, butelkę dobrego koniaku powinnam dostać, a nie przepraszam.
Wracam do pracy, zgrana jak siwa, łysa mysz, te 23 stopnie to dla mnie też gorąco.
Kurwa, ja pierdolę.
W pracy konto też nic nie pokazuje, ale nie mam czasu na reklamowanie, aczkolwiek teraz mogę i emilkiem reklamować, a nie tylko dzwoniąc na infolinię (swoją drogą, ile oni z infolinii wyciągają?).
Zupkę z termosu zjadam, ogarniam kuwetę, włączając kolejny ekstras, stojący u drzwi, który ma wyjść w poniedziałek, ale czy wyjdzie, bo nieprzewalony przez Bossa?
(Kurwa mać, ja pierdolę).
W kibelku, wskakując na sik przed sprzątaczką (ta moja ulubiona, ma z 80 lat z haczykiem, a szprycha, że ojapierdolę), patrzę w lustro i mówię: NIE.
Mam czerwoną jak zawsze twarz i rozwiane od upału i wilgoci siwe loki.
No, można to lokami nazwać, poniekąd.
Nic, tylko do straszenia dzieci się nająć, zwłaszcza w ty ledowym upiornym świetle.
Oddycham bez tytki.
W domu czeka na mnie
\
 Hoya  :) W tle moje kłaki :)
Zatem jadę zygzakiem.
Wchodzę do fryzjera.
Wychodzę o 15 lat, no dobra, o 10 lat młodsza.
Lżejsza o 3 dychy :)
A na niebie aniołowie pióra gubili.

Obiad na jutro ugotowałam.
Bo znów, kurwa mać, ja pierdolę, idę na 12.
Jak żyć, Kochany Pamiętniczku, jak żyć?

G. pisała, że wczoraj miała usuwaną chirurgicznie ósemkę, a jutro leci do DE, bo szefowa leci na Bahamy. Przeprasza, że się nie zobaczymy, miała być do końca września w PL.
Pomiziałam, pożyczyłam zdrowia i trzymam kciuki, by po takiej operacji doleciała cała.

Kurwa mać, ja pierdolę.
I nie, nie przepraszam.
Po prostu pierdolę.

Więc jak coś, niech i Umarlaki na mnie poczekają.
A jak nie chcą, niech mnie biorą.
Ponoć tam życie spokojniej płynie :P
Kurwa, ja pierdolę.

A: i chuj wszystkiemu w plecy, bo w dupę by jeszcze miało przyjemność to wszystko :)

I nie, nie przepraszam.
Taka jestem :)



11 komentarzy:

  1. Prze te wiadomości z banku, to ostatnio też zapłaciłam podwójnie, bo wynikało, że mi zaraz kartę zablokują...a inny mi śle wiadomość, że teraz już tylko logowanie z hasłem na telefon...no rzesz, czy już jest ustawowy obowiązek posiadania telefonu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to samo zapytałam pana w banku. Nie można się w niektórych serwisach zarejestrować, jeżeli nie ma się telefonu. I to koniecznie komórkowego. A konstytucja tego nie wymaga do życia.I boję się, bo jeżeli wszystko jest autoryzowane telefonem, to w razie W zostaję bez grosza :) Nie mam nic w skarpetce :P
      Odpukać...

      Usuń
  2. Z mi zjadło...bo mecz siatkówki podglądam i jeszcze sobie humor poprawiam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że smaczne było to Z i Ci nie zaszkodziło. Nie martw się tak, nie korekcę przyjaciół i znajomych, a już na pewno nie tu i nie za darmo :) Sorry Winnetou :p

      Usuń
  3. Dziekuje kochany pamietniczku,ze dajesz poczytac zyciowe przygody pieknej Jedzy,czuje sie jak Jej siostra :) bo zycie takie jest ,ze
    Kurwa mać, ja pierdolę.
    I nie, nie przepraszam.
    Po prostu pierdolę.

    jestes wspaniala Jedzo , dzien bez Twoich zapiskow to dzien stracony,
    sle usciski :
    jeden do serca drugi do ....butelki piwa
    na zdrowie Kochaniutka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwzajemniam, Jolu z To :) Dobrze, że na świecie są bratnie dusze, które i zrozumieją, i przytulą, i piwo z lodówki doniosą jak coś :) Cheers :)

      Usuń
  4. O ja prdle Jedzo, kto teraz leci na Bahamy??
    No chyba ze z pomoca humanitarna.
    Ciarki mnie przechodza , bo widze , ze u was juz ten przymusowy system z telefonami wprowadzili.
    UK troche opoznione i w tyle, ale tez zaczynaja. Ostatnio potem sie oblalam , jak probowalam
    zabukowac zwykle bilety lotnicze. Myslalam, ze pieniadze poszly w kosmos, ale to nic, ja potrzebowalam pilnie wyleciec!
    A tu zamiast numeru karty i nazwiska, najpierw milion hasel, numerkow, obrazkow i identyfikatorow , a na koniec jeszcze haslo przez telefon – bez telefonu nie zabukujesz! WTF?
    To niby w celu przeciwdzialania oszustwom, a gowno prawda. Jestesmy na coraz wiekszej smyczy.
    Czlowiek bez telefonu nie bedzie niedlugo czlowiekiem.
    W zadne emaile z banku ja nie wierze. Nie otwieram i nie czytam, bo za nic nie wiem czy to prawdziwe czy scam.
    W 99% to scam.
    Jedzo, spokojnieszego dnia ci zycze i duzo relaksu na wikend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowanie biletów to dla mnie zawsze trauma, a co dopiero odprawa, bo trzy podania,klucz od mieszkania i fotografia pradziadka.Mam podwójne nazwisko i kiedyś mi go system nie przyjmował.Na lotnisku okazało się, że muszę dopłacić koszmarną kasę za zapisanie wszystkiego, więcej niż bilet w obie strony. Ale że było to blisko świąt, pani się zlitowała i przebukowała za frico, mówiąc, że następnym razem w razie W pisać pierwszą literę imienia i całe nazwiska :) No takie czasy, doskonale Cię rozumiem :) Z banku akurat otwieram, bo nie chcę papieru, nie nadążam z niszczeniem, no i w ramach prywatnego zero waste wolę faktury elektroniczne. Łatwiej je zebrać i ogarnąć, niż szukać w stertach makulatury :)

      Usuń
  5. Oby było lepiej!
    Też cisną mi się podobne słowa na usta! 2 września dostałam plan, ucieszyłam się bardzo, bo nigdy jeszcze tak dobrze ułożonego planu nie miałam... Dzisiaj zmiana planu! I tak **ujowego planu też dawno nie miałam! Na ten przykład, w poniedziałek 9 lekcji ciągiem! Jeszcze słyszę od ludzi nie związanych ze szkołą, że przecież to normalne - 9 godzin! Proponuję spróbować...
    Ściskam, tulę....
    mamaKlary

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję, mamoKlary. Wiem, co to jest 9 godzin pracy w tym zawodzie. Moja mama była nauczycielką, więc wiem, że praca nie kończy się po wyjściu ze szkoły. Mama po poprawieniu kolejnego zeszytu (uczyła biologii) pytała zmęczonym głosem: Dorotko,jak właściwie pisze się komórka? A jak żaba?
    Dorotka chodziła wtedy do 1-2 klasy i wiedziała lepiej od mamy.

    Trzymam kciuki, mamoKlary, za przetrwanie kolejnego roku. Do wakacji już niedaleko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I bardzo dobrze,nie przepraszaj,pierdol,klnij i co tam chcesz.
    Ponoc nie zdrowo sie ograniczac.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń