piątek, 6 września 2019

Nareszcie

weekend, Kochany Pamiętniczku.
Roboty od rana było po kokardkę i kucyki, ale o dziwo, nikt sobie rękawów nie wyrywał, oprócz mnie, za to wszyscy narzekali.
No ba, mieli dużo roboty. Ale każdy obrabiał swoją działkę, a ja miałam działki trzy (znaczy się trzy czasopisma) od 6 osób teksty.  No, wiedzieli od dłuższego czasu, że będą to robili.
Więc o 15 zaczęłam kolędować i w dupie mam, że oni już są wykończeni.
Jak sami się przyznają, dostają premię, ale żeby mnie do listy dopisać, to nie, mam iść do Bossa sama.
Bez jednego dobrego słowa z ich strony.
No to do widzenia ślepa Genia.
Na emilka z uprzejmym, a jakże, zapytaniem, czy popracuję w weekend na PDF odpowiedziałam równie uprzejmie, że nie.
Nie rozwodziłam się, nie tłumaczyłam dlaczego, bo nic tak nie plami jak atrament (co z tego, że elektroniczny), napisałam tylko, że moje nie to nic osobistego, ale nie.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom.
Jak będę musiała w poniedziałek dłużej posiedzieć, posiedzę, oni też będą musieli, póki ja nie skończę.
Tydzień wolnego poszedł się jebać, a i weekend ma być chujowy? :)
Nie.

Kierownik Budowy chce mi oddać moje maszyny do szycia, bo i tak kilka lat przekiblowały w jego garażu, a likwiduje garaż. Dwóch nie wezmę (mam dwie), bo i tak ta jedna zagraci mieszkanie, ale myślę, że zrobię z niej kwietnik.
Pytam Pierworodnego czy chce jedną, chce.
Ale mu nie pasuje jutro, bo chce z dziećmi na Maltankę.
Seriously?
Nie weźmie, to dam Kierownikowi Budowy, jego żona się ucieszy. Już u mnie w komórce jest rowerek Papryczka, który zagraca. W szafie jego ciuchy.
Co ja, kurwa, magazyn jestem? Bezpłatny?
I halo, halo, na Maltankę?
A gdzie cmentarz w M.? Miał mi pomóc ogarnąć grób, a teraz nawet nie pamięta?
Wkurw nieziemski mnie ogarnia. Kasę ze spadku lekką ręką wzięli (wiem, mogłam nie dawać, ale dałam), na pogrzebie nie byli, bo tak wyszło. Ona o swojej babci na okrągło łka, a o teściu to nic? Nienawidzi swoich rodziców, ale na Dzień Matki i Ojca w podskokach tam lecą z darami, a ja nawet życzeń nie dostanę?
Hola, hola.
Moja cierpliwość powoli się wyczerpuje.
Tak, mam spokojne sumienie, jestem w porządku.
Ale cmentarz w K. przez kilka lat ogarniał Inżynier, bez szemrania i animrumrania, dopóki w PL mieszkał.
Był na weselu w K., to ogarnął pomnik (napisy) w 35-stopniowym upale, aż się sama o niego bałam.
A tu jaśnie państwo na miejscu i ni dudu?
Pożywiom, uwidim.
Łaski bez, ale nie zdzierżę i powiem co myślę, a myślę bardzo źle.
Będzie bolało?
A mnie nie boli?
No nic. Karma wraca, nieważne.
Nie liczę na nic, więc już mówiłam Inżynierowi, że po mnie potop, rozsypać, wypić czasem za moje zdrowie i nie latać bez celu i bez sensu.
Nie będę obarczała jednego wszystkim, skoro drugi taki niedorobiony.
Zrobi, co zechce. Ale nie obciążam.

Na stronę PKP wlazłam, tam niby pociąg do K. jedzie normalnie. Nauczona wczorajszym doświadczeniem z autobusem w necie polazłam po pracy na dworzec. Jednak z przesiadką do któregoś tam września.
I tu zaczynam się łamać na maksa.
Jutro ma lać, no i ta nieszczęsna maszyna.
W następny weekend jest ten zjazd, na który nie chcę jechać, a jadąc jedynym busem mam dużą szanse na natknięcie się na kogoś.
Mogę wziąć urlop w środku tygodnia, o ile Boss podpisze.
 Groby umyte. Kwiaty są OK. Obligatoryjnie pojadę przed Wszystkimi Świętymi. A to już niedługo.
Kurde, ja to mam problemy :)
No nic, zobaczymy :)

A w domu niespodziewajka


Jednak nie zrzuciła kwiatów, zakwitła skubana, po czterech latach.
Ale ani nie pachnie jak grzech śmiertelny (o, tak pachną perfumy Thierry'ego Muglera), ani jak kocie siki :)
Ponoć pachnie po zmroku, zobaczymy.
I nie, nie jest taka wielka jak moja głowa, ani nie mam tak małej głowy :)
Taka fotka :)

Jednak spełnione marzenia czasem rozczarowują.

Najpiękniejsze wspomnienia to te, które są jeszcze przed nami... :)

I z mojego własnego doświadczenia - niespełnione miłości też :)

A może nie spotkałam nigdy tej prawdziwej?

O, wtedy byłabym bardzo biednym człowiekiem, więc tę opcję odrzucam :D


UPDATE
Jednak pachnie grzechem. Ale są w życiu grzechy, które trzeba popełnić, tylko dlatego, że po nich jest się Człowiekiem.

I tak, księże Edwardzie, byłeś świętym. A ja zwykłą grzesznicą. Ale i za mnie On na krzyżu umierał, nieprawdaż?
I jak sam kiedyś rzekłeś: moja bibliotekarka będzie albo dobrym katolikiem, albo dobrym ateistą. Ale będzie dobrym człowiekiem.
Staram się, jak mogę, Eda.
Dawno u Ciebie nie byłam, a i Tobie pod tą srebrną płytą pewno ciężko jak cholera?
No widzisz, "i Boże, jak jest pięknie żyć, oczy szeroko mieć otwarte, dla dekalogów mieć pogardę i nie bać się, że pęknie nić", to takie moje credo na parkanie, nie że to, co Ci przeszkadzało w tym. No ale Ty miałeś doktorat... Nie masz pojęcia, jak cholernie brakowało mi w  życiu rozmów z Tobą.
I tego szantażu, że dostanę piwo, jak zjem obiad.

Jakoś się tak dziwnie wszystko ostatnio plecie.
Wrzesień.
Aby do października.
Aby, a jeszcze daleko...


  

6 komentarzy:

  1. O tak! Perfumy Muglera pachną grzechem! Mam właśnie Aliena :)Twoje uwagi odnośnie dzieci są tak "moje", że jakoś mi lżej , że nie tylko ja....A czy wspomniany ksiądz, to Eda J.? wiem, nie jeden ksiądz Eda na świecie, ale tak mi te Twoje słowa do Jaworskiego pasowały! Miłego weekendowego odpoczywania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie. Mój Eda już od lat nie żyje. I nazywał się Nawrot.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Nawrot

    Dużo o nim jest w sieci.
    A prosty i skromny nagrobek to srebrna płyta...

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałam Aliena, cudo! Obecne Black Opium od Yves Sant Laurent też mnie upaja.
    W ckliwą nutę uderzasz Jędzuniu.Marzenia chyba wtedy najpiękniejsze, kiedy się o nich marzy,później bywa różnie.
    Z moimi corkami chodzilam na cmentarz, porzadkowalam groby, ale one zupelnie nie na etapie interesowania sie przeszloscią, przodkami i ew.odwiedzeniem ixh mogił.
    Ja bym zyczyla sobie, zeby moje prochy wysypac w fajnym miejscu,jakos nie bardzo podoba mi sie wieczny odpoczynek na cmentarzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie zamiary, bo wszystko spadnie na Inżyniera. Jego żona chodzi na grób matki, choć nie były ze sobą związane, takie słuchy do mnie dotarły, ale nie wnikam, bo ona mi się nie zwierza, a ja nie pytam. Black Opium nie znam, ale na razie przystopuję ze śmierdzidłami, bo wydałam na nie w tym roku dużo kasy i mam całą masę nieotwartych jeszcze. Rozgrzeszam się, że żadnych pudrów, kremów, szminek, tuszów i innych cudów wianków nie używam, tylko te śmierdzidła :) Kiedy się spieszę i wyjdę z domu niewyśmierdzona, czuję się jakbym była naga :|

      Usuń
  4. Wiesz, troszkę Ci zazdroszcze takiego Przyjaciela, jakiego miałas w postaci ks. Edwarda. Niewatpliwie byl dla Ciebie wielkim autorytetem i smie napisac, ze przyjacielem.
    Jesli chodzi o perfium, to tylko Angel, T.Mugler od lat mnie zachwyca. Owszem, inne serie perfum rowniez sa ok. ale Angel jest jak dla mnie najpiekniejszym zapachem.
    Mam jeszcze kilka ulubionych zapachow , ale to moze kiedys przy zachwytach nad nastepnymi "smiercidelkami":)))

    O! I najważniejsze, zdjecie "Kfiatka" konkursowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba :) Bo za kwiatkiem ukrywam się ja, no to jak inaczej :0
      Za komuny były takie perfumy, nazywały się Merci, z DDR. Byłam w nich zakochana na zabój. Niestety, nigdy już ich nie odnalazłam, czasem w snach czuję ich zapach... Tak to już w życiu jest :) A ten Angel i inne Alieny jak na polską kieszeń zabójczo drogie. Na gołej emeryturze to sobie podróbę na Manhattanie za 10 zł kupię co najwyżej, a i to wątpliwe jest...

      Usuń