reportażu nie było, więc pora się poprawić Kochany Pamiętniczku.
Tak jakoś aparat wzięłam i...
Tak wygląda nowy kościół...
... a tak nowy park za nim, nawet dla kundli jest plac zabaw. Jak drzewa urosną, bo na razie to tam goła patelnia, może być całkiem, całkiem.
No i moja ukochana Dębina, na której ostatnio bywam raz na ruski rok...
... i rzadko teraz budzi mnie tak słońce, ale wciąż jest ciepło...
I tak przyszedł wyczekany piątek i pojechałam na Retro Moto Show, bo nic innego ciekawego nie było, na randkę z Inżynierostwem.
Alienek na mój widok zacukał się niebożę, ale kiedy go złapałam i wymiziałam, odzyskał rezon i...
Potem już było z górki.
Rodzice na niego narzekają, a ja uważam, że jest najsłodszym łobuzem pod słońcem.
Narzekają, bo nie chce mówić, ale jak dziadek albo ja poprosimy, żeby powiedział jakieś słowo to mówi :) Niewyraźnie, ale mówi :D I usłyszałam pierwszy raz "bacia" :) Już nie "brum, brum", ale bacia. Miód na moje serce.
Piątkę przybija i żółwika, całuska daje, przytuli się, no i słucha babci jak radia, a patrzy jak w telewizor :) No co :)
Bardzo łapczywie je i nie ma co ukrywać, rzyga po tym, ale na moją prośbę oddał ciasteczko i jadł małymi kęskami i...
Obeszło się bez sensacji :)
No jest chuliganem, jest, ale...
Kalafiorkówna słodko spała, tradycyjnie, a po obudzeniu okazało się, że jest na etapie córeczka mamusi. Owszem, da się ponosić, poprzytulać, nawet całować próbuje (protestowałam, małe dziecko nie może staruchy w usta całować, matka ją tak nauczyła i na hasło "daj buziaka" daje całusa. Ja moje dzieci nauczyłam "daj łebka" i zawsze nadstawiały albo czubek głowy, albo czółko do całowania. Inżynier ma to zakodowane, Synowa nie. Ubolewam.), ale po dłuższej chwili rodzicielki szuka, aczkolwiek już cyca na żądanie nie dostaje. No cóż, trudno :) Jest straszną śmieszką i... choć wszyscy zaprzeczają, ma rude włoski. Złociste, of course. Jak babcia kiedyś miała i niech tak zostanie, rude jest piękne :D Choć moja ciocia mówiła, że jej mąż nie chciał mieć dzieci, boby rude były i Bóg ich pokarał...
A sama wystawa...
Wróciłam do domu z bólem nóg, ale warto było.
Tatusia pilnował :)
Te amerykańskie kolosy to się w obiektywie nie mieściły, zresztą trudno było robić fotki, bo i taśmy, i tłumy, co kawałek ktoś wchodził w kadr :)
Były też samochody przed odrestaurowaniem.
A pan od Mikrusa Sam zaprosił Alienka do środka i pozwolił mu klakson ponaciskać. W ogóle Alienek miał branie, bo jak poszedł na stoisko jakiejś firmy kolorowankę robić, to właściciel go sfocił i pytał Inżyniera o zgodę na wsadzenie Alienka do folderu :) Nie sfociłam, bom akurat Kalafiorkównę niańczyła i miałam ręce zajęte.
I syrena cabrio, co oni od tych syrenek chcieli?
I dla taty coś, i dla dzieci :)
Taki maleńki skuterek też był, potem zobaczyłam w necie zdjęcia osobnej wystawy takich maluchów, nie zwiedziliśmy całej wystawy, bo mi nogi do d... weszły, dzieci nam popadały, no a my zwyczajnie zgłodnieliśmy :)
I stare rowery były..
... i RR... Rolls Royce, kilka ich było, eh... No cóż, nie można mieć w życiu wszystkiego. A i Inżynier sam stwierdził, że jeżeli samochód kosztuje tyle ile dom, to on jednak woli mieć dom. Rozumek to on ma po mamusi, Pierworodny od razu by kupował każdy samochód.
Kalafiorkówna zasnęła na plecach u mamy, zakryli jej łebek i słodko spała :)
A my dalej kontemplowaliśmy...
Znów dla taty i dla dzieci :)
I harley, eh, mieć chłopca harleyowca... No cóż, za stara już jestem, ale marzenie nie kosztuje nic :)
I pianista grał pięknie, nogi same mi się do tańca rwały...
... i syfony...
... gruźliczanka...
... maszyny do szycia...
... Dziki Zachód...
... dawnych wspomnień czar...
I Elvis z Marylin. Marylin była nieuprzejma i poszła w siną dal, ale Elvis...
... zapozowal starszej pani :)
No i nie tylko milicja była, ale zgniła, kapitalistyczna policja też...
... i karetka...
Identyczny wózek miałam, tyle, że mój był pleciony z wikliny.
Pomijając samochody, na które nigdy w życiu nie było i nie będzie mnie stać, ale kto broni mi napaść nimi oczy, była cała masa rzeczy, które kiedyś miałam, a które po prostu wyrzucaliśmy. Zresztą, gdybym je zatrzymała, musiałabym chyba mieć magazyn jak IKEA :) Nie można w życiu zatrzymać wszystkiego, ale nasza pamięć to też się liczy.
Te fotki to tylko mały wycinek, bo trzasnęłam ponad 400 zdjęć :)
A balon dla Alienka kosztował tam 35 zł. Dobrze, że Kalafiorkówna jeszcze nie chciała balona.
Bilet - 21 zł.
Może jakbym stała z balonami miałabym na jakiś wypasiony wóz?
Pierworodny rupiecie z UK ściągnął.
Dziś Inżynier wraca w nocy do UK.
Inżynierowa jeszcze zostaje, czekają na Brexit.
A ja zakręcona jak słoik po ogórkach, bo muszę oba cmentarze ogarnąć, a w czwartek pogrzeb. Za stara jestem już na takie bicie rekordów latania, tym bardziej, że jednak noga pobolewa. Nie mogę liczyć na Pierworodnego, bo już nabrał wolnego, a przecież dopiero zaczął pracować. Do tego operacja teścia w poniedziałek, nie wiadomo jak to się potem potoczy.
Ciulaty ten rok, niestety...






















































Niezła wystawa, autka ładne, tylko za dużo trzeba do nich wlewać paliwa...
OdpowiedzUsuńGroby z grubsza ogarnięte, dziś zrobiłam wiązanki i zawiozę je w czwartek, bo pierwszego nie pojadę ze względu na Mamcię i ten tłok przy cmentarzach.
Też z tego powodu unikam jazdy 1 listopada. I te polskie drogi i polscy kierowcy.
UsuńPaliwo jak paliwo, ale samo utrzymanie takich zabytków :P
oj ciulaty! Mój też...
OdpowiedzUsuńFajne auta, chciałbym ten niebieski - amerykański:)
mamaKlary
Thunderbird.
UsuńTeż kocham.
Platonicznie.
Oj, mamoKlary, mam nadzieję, że nic groźnego, tylko zwykła codzienna ciulatość...
syrenkom to tylko znaczka mercedesa brakowało, a tak to wszystko to samo ;) największe wrażenie na mnie zrobił ten czarny pontiac. Super wystawa...
OdpowiedzUsuńOj tak, święte słowa. Jednego dnia mało na takie zwiedzanie, człowiek nie ogarnia wszystkiego. A to był piątek, więc teoretycznie dzień roboczy, a były niesamowite tłumy i to ludzi w wieku produkcyjnym :|
UsuńDzieki Tobie mialam super wycieczke do porannej kawy, nie ruszajac 4liter z fotela! Ale zeby calosc obejrzec na wlasnych nogach to ja dziekuje, musialabym skuterkiem sie przemieszczac:)
OdpowiedzUsuńCieszę się. Wywaliliby mnie z blogosfery, gdybym wszystkie fotki wsadziła, a drugie tyle nie sfociłam, bom Kalafiorkównę nosiła. Bo jednak Kalafiorkówna ważniejsza jak fotki :P
Usuńwszystko pięknie , ładnie ale najpiękniejsza Kalafiorkówna !
OdpowiedzUsuńPolemizowałabym, ale bez przekonania. Na temat Kalafiorkówny. Każda pliszka swój ogonek chwali. A i Ty masz wspaniałe dzieciaki, tylko się nie chwalisz :)
Usuń