prawie północ, Kochany Pamiętniczku, a ja, sącząc czerwone wino, podziwiam swoją asertywność.
Bo na pytanie Pierworodnego, czy może przyjść do mnie jutro o 10 zapytałam, dlaczego tak wcześnie?
Bo...
Sączę wino, czerwone, półwytrawne i mam zamiar wysączyć całą butelkę, do dna :)
Zasłużyłam, a jakże.
Stanęło na niedzieli, i dobrze.
To on ma interes, nie ja, aczkolwiek powiedział, duszony, że chce reszty kasy, bo to, co dostali mają na lokatach.
No OK,wystarczy podać numer konta, przelewam, w czym problem?
Bo chce, mnie, KURWA, zobaczyć, bo czasem trzeba matkę zobaczyć.
Stanęło na tym, że wleci w niedzielę, żeby mnie dodusić poduszką, gdybym jeszcze dychała.
Kochające dziecko, co nie?
No a ja suka, bo nawet się nie zająknęłam o reszcie.
Musiałabym obiad gotować, a nie mam melodii.
No więc, asertywna jestem, co nie?
Pracowy tydzień minął, że ojapierdolę. Więcej takich proszę.
Zasługa Bossa, którego nie było w odpowiednich momentach.
Wpadłam do takiej budki, przystanek od mojej pracy i mam
Może i na fotce dupy nie urywają, ale na mnie już tak. Nie, żebym była laska i takie tam, ale...
I za cenę jednej z Katowickiej mam dwie, i leżą o niebo lepiej.
W międzyczasie w szparze unijnej awizo, że przesyłka się nie mieści. Myślałam, że obiecane grzyby od Sikory, więc się nie spieszyłam, ale nie...
Zamiast różańca dostałam
od Barana i spółki, no skunksy stwierdzili, że dla mnie z Betlejem to nie wiadomo co, różaniec, czy naparstki, postawili na naparstki.
Bingo :)
Kocham Was, chłopaki :) Miłością wielką jak cały świat, za te naparstki, za inne, za całokształt :*
Inżynier z całą bandą zlądował dziś na lotnisku Chopina, a ja dziękuję niebiosom, że nie musiałam jechać do Wołomina, chociaż chwil z Alienkiem i Kalafiorkówną żal, ale...
Niebycie z pisiorami wygrywa nawet nad utraconymi chwilami z bandą Łobuzów.
Bywa :)
I pogawędka z M. na Skype. Rzadkie chwile. Tak, to moja M., zakręcone to, ale...
Jak to się zakręca - w szkole ja miałam kompleksy wobec niej, dzisiaj ona jest - niepotrzebnie - zakompleksiona.
Szkoda, że kiedyś nie uczono nas wyrażania uczuć wprost.
Że nie potrafiłam wyjść na środek klasy i wyartykułować, co mnie boli.
Z drugiej strony - ja, niedosłysząca, traktowana jak zwykły człowiek, bez programów, integracji, cudów wianków...
Mam fajne życie, mimo wszystko.
I dobrych ludzi wokół siebie.
Zawsze.
Ostroga piętowa mi się odezwała, w drugiej nodze, tak, że myślałam, że w Kosmos wylecę.
Lekarz? Powujkowałam i lekarz psu na budę.
Myślę.
Tak, lekceważę Kierownika Budowy i jego rady i narzędzia.
No ale od razu wóziczek?
Nie...
Masażer od KB.
I...
Nie kuśtykam, nie ruszam się płynnie, ale...
Chodzę.
A, i piłeczki z kątów powyciągałam.
Co mnie kosztuje, pokulać, gdy siedzę?
Nic :)
Mieszkanie wycyckane...
Randki zaliczone.
I tak warto żyć :)
Co nie, Kochany Pamiętniczku?
Asertywnie, a jakże.
Na raty, ale zawsze :P


osz ty...jędzo.
OdpowiedzUsuńWróciłaś, a ja nie zauważyłam. Brakowało mi twego zgryźliwego tonu
No ba, on jest jedyny w swoim rodzaju, co nie? Wiesz, ile się trzeba narobić, żeby się dobrze zgryzał :P
Usuńwiem, wiem...sama pretenduję do miana Starej Jędzy
UsuńDobrze, że jesteś! Od razu jakoś optymistyczniej i błyskotliwie. Bardzo lubię Twoje obserwacje :-)
OdpowiedzUsuńThank you, beaucoup merci, spasiba :)
UsuńCieszę się, że znów mnie gościsz. Lubię być u Ciebie.
OdpowiedzUsuńTeż się cieszę, że wpadasz :)
UsuńMniam , mniam
OdpowiedzUsuńdziękuję , ze wróciłaś .
Dobre było to wino :) Niedrogie, a dobre... J.P. Chenet. Można wygooglować :D Zawsze do usług i cieszę się, że się cieszysz :)
UsuńNoz, ze też nie wpadłam, żeby sobie winem asertywności dodać...a tak zasuwam jak dziki osioł, żeby obsłużyć dwudniowo rozciągniętych na kanapach i fotelach...przydźwigawszy przedtem najcięższe z możliwych siaty, bo wszystkim apetyty dopisują, no u nich w domu sie prawie nie jada...ja nigdy tego nie dostąpiłam...ech, że też wcześniej nioe doczytałam o tym winie:)
OdpowiedzUsuńBłąd, że nie doczytałaś. Ja, i owszem, podopieszczałam Pierworodnego,jak już wpadł, ale i do sklepu musiał iść sam po piwo,i kompika naprawić, co jego dzieci zepsuły, i ze śmieciami posłałam, żeby poczuć znów satysfakcję, że po to są dzieci, żeby śmieci nosić. Nie dźwigam siat, mam wózeczek. Ugotowałam krupnik, Pierworodny nie był fanem kiedyś, ale zjadł, poprosił o dokładkę, bo dobry. Jest łatwy w obsłudze. Uciążliwy na co dzień, ale od święta kocham go zawsze. Następnym razem weź przykład z mojej synowej i podaj zupkę na serku, pozbędziesz się gości. I jęcz, że Cię boli, strzyka i nie masz siły, więc sorry. może pizza na telefon? Więcej odwagi, nawet bez wina :P
UsuńBrawa za asertywność!
OdpowiedzUsuńCiuszki jak pasowne to gratulacje. Naparsteczki fikuśne,to mówisz,że weszły w szparę unijną,jak mawia Sylwia?
Nie, nie weszłyby. Zapakowane profesjonalnie, w pudełko. Kiedyś od Mamy Klary wcisnął na siłę i zmiażdżył. Gdy reklamowałam, tłumaczyła mi kierowniczka, że mogły się zmiażdżyć w transporcie, nie udowodnisz listowemu, że to on zniszczył. Kiedyś skrzynki listowy otwierał całe i wtedy mógł nawet encyklopedię na upartego włożyć. Teraz nie otwiera, ma tylko jakieś góra 1,5-2 cm. Nie wciśnie naparstka :) Nawet paczki suszonych grzybów nie wciśnie, bo nie wie, co jest w kopercie, a po mojej reklamacji boi się pchać :D Znana jestem z czepialstwa :P
UsuńRety, własnie,ze się nie zmieściły, kurdesz, sorry .Szkoda,że musisz na poczte latac ,przeciez wlasciwie powinny sie zmeiścic.
OdpowiedzUsuńNo ale poleciałam, kolejki nie było, a ruch to zdrowie :P
UsuńWysacz wino do ostatniej kropli! Nalezy sie! Wolne od najblizszych tez:)
OdpowiedzUsuńJak odwiedze Rodzicielke w przyszlym roku, to bedzie lezala na kanapie i rozkazy wydawala. Raz na dwa lata nalezy sie jej sluzba domowa:)
O, tak :) Wszystko wykonane :P Wysączyłam, wyspałam się ;)
OdpowiedzUsuńUkłony dla rodzicielki, która ma taką fajną służbę domową :)
Też bym taką chciała :) Zatem i dla służby - chapeau bas :)