poniedziałek, 14 października 2019

Wybory

i po wyborach, Kochany Pamiętniczku.
Byłam, głosowałam, na Franka Sterczewskiego, który u nas Łańcuchy Światła organizuje.
Startował z 20., ostatniego miejsca, a wszedł do Sejmu jako 3. z naszej listy. Na dobrego konia postawiłam, co nie? :)
I senator też mój.
Ale wczoraj o 21. sprawdziłam exit poll i...
Już dalej na nic nie czekałam, bobym się nakręcała jak zepsuta pozytywka.
I dobrze, bo ostateczne wyniki są tragiczne, aczkolwiek nie aż tak tragiczne, jak po exit poll.
Pozostaje czekać, co dalej, jedno jest pewne - łatwo nie będzie.
Rano poprzerzucałam się z Inżynierem, że do USA na zmywak pojadę. A on trzeźwo - nie chce mama, tam jest Trump. Po namyśle odpisałam, że do Kanady.
Brzmi jak plan, odpisało dziecię me.
Zapytałam, czy ono też.
Opowiedział jak wyrocznia delfijska i już wiedziałam, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
Emocje powoli opadały.
Opadną za parę dni całkiem, co inne będzie na tapecie.
Życie nie znosi próżni i cały czas zaskakuje.
Inżynierostwo, mało że jechali kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę, to jeszcze prawie godzinę kolędowali, żeby oddać głos. Jak i wielu rodaków z UK. Chapeau bas, bo wyniki stamtąd pokazują na sromotną klęskę PiS na Wyspach.
I chuj w plecy Polonii amerykańskiej, która nierzadko od lat nie mając kontaktu z Polską, chowana na TV Trwam generalnie głosowała na piździelców.
Dowożono na głosowanie mumie, niemające zielonego pojęcia o naszym życiu tutaj.
Pieprzona demokracja. I tyle.
A ja w drodze do pracy znalazłam na słupie (bo czytam wszystko po drodze, dzieci twierdzą, że gdyby papier toaletowy by zadrukowany, rozwijałabym rolkę i czytała)

Kiedy wyszłam z pracy, już tego nie było.
No nic, życie toczy się dalej.

Tak też mądrze pomyślałam rankiem, budząc się, ciesząc promieniami słońca, świadoma, że spóźnię się do pracy, ale mam na to wyrąbane, mam dość nadgodzin na pokrycie całorocznych spóźnień.
Pomyślałam, że kolejny dzień.
Łazienka, głowa, szybka kąpiel, zęby, odzienie.
Kuchnia. Ekspres. Czajnik. Lodówka. Cytryna, imbir.
Kawiorek do opiekacza.
Jajko, pomidor, bazylia, zalewam duży kubek, z ekspresu leci kawa.
Posolić kanapki solą ze siarką.
Piguły codzienne plus polopiryna, bo gardło i uszy bolą.
Śniadanie.
Pasjanse, wychodzą wszystkie.
Szybka prasówka, zanim głowa doschnie.
Zmywanie.
Odzież.
Ogarnięcie całokształtu.
Drzwi.
Winda, sprawdzanie czy na pewno wszystko mam.
Spacerkiem na przystanek.
Jest ciepło, jak latem, dobrze się ubrałam, co mnie cieszy.
Trzy przesiadki.
Piekarnia.
Praca jednak czekała, niedużo, ale zawsze.
Spóźnienia nikt nie zauważył.
Komentarze powyborcze z G. i J. A tak morda w kubeł, bo tak, bo nie warto, bo homoniewiadomo kto.
Pracka.
Kolęda - nie ma pracki - wio, do domu.
Kusiło mnie wędrowanie, ale od czasu do czasu robiło mi się ciepło-zimno, więc jednak nie.
W domu rosołek gotowy.
I film, dobry trafiłam - Sylwester w Nowym Jorku.
Optymistyczny, bo optymizmu mi teraz potrzeba i to dużo.
Powoli szykować się do spania, ogarnąć kuwetę.
I dzień jak co dzień.
Jeszcze jeden darowany.
Dziękuję, życie.

Psttt... Tfu, tfu, odpukać. Niech to nie mija. Proszę. Nuda jest naprawdę kolorowa, a przygody przereklamowane :)
 Musiałam :)
😂😂😂😂- O, jaka milutka wiewiórka! - pomyślał Stirlitz i wyciągnął ręce do sympatycznego zwierzaka.
- O, nietutejszy! - pomyślał skunks i złośliwie zachichotał.

15 komentarzy:

  1. ja głosowałam na Jaśkowiak i Bosackiego. Na Pis w okręgu koziołkowym głosowało 25% najmniej w kraju... nawet Gdańsk wyżej, nie wspominając o Wawie. Ale generalnie życie ze mnie uszło po wyborach... jestem na emigracji wewnetrznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tam wybierałam, ale jak śpiewa 1 2 3 i tak warto żyć. Łamałam się, bo Jaśkowiakowa kobitka, ale Franek to ten powiew świeżości. Wygrać, z ostatniego miejsca, nie wieszając mordy nigdzie (nie miał plakatów nigdzie) to dopiero wyczyn :) Postawiłam na dobrego konia :) Bezpartyjnego :P

      Usuń
  2. Moi też przeszli, Kidawa-Błońska i Pociej. Jest światełko w tunelu, w senacie mamy większość, 52:48!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to równie mocno, jak Ciebie :) Zobaczymy, co dalej...

      Usuń
  3. Oj, za wcześnie się ucieszyłam. Jest 48:48, a czterech posłów to wielka niewiadoma...

    OdpowiedzUsuń
  4. Od wczoraj czuję się, jakbym kaca miała. Szlag jasny by to trafił! Kiedy ludzie zmądrzeją? W moim mieście, różnica między pisem a koalicją, to jedynie 125 głosów. Ale powiat, to już kuźwa z przerażającą przewagą na piździelców. A najgorsze, że widziałam, jak mój mąż własny, też przyłożył rękę do ich zwycięstwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żebym Ci coś sugerowała.
      Amen.
      Nie mieszam się do polityki.
      Miałam dobrego męża. Stawiał krzyżyki tam, gdzie wskazywałam palcem :P W., wiesz, że zawsze miałam rację i myślałam racjonalnie, wiem, że wiesz :) Nawet jak "władałam niepodzielnie".

      Usuń
  5. Polonia amerykanska, to nie same matoly. Nie glosuje, nie biore udzialu w wyborach poniewaz nie mieszkam w Polsce od lat. Uwazam, ze nie mam takiego prawa.
    A pizdzielcow pisowskich nie znosze bo to ciemnogrod i fanatycy. Chociaz to bylo do przewidzenia, ze przejda jak burza.

    Fajnie, ze wrocilas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, szacun. Wiem, że nic nie jest proste.
      Okazało się, że wyniki Polonii z całego świata miały niewielki wpływ.
      Ale szanuję Cię za Twoje podejście do tego. Bardzo :*
      A tak mi tu dobrze, że wracam zawsze :P

      Usuń
  6. Piękny dzień, ja mam dość niespodzianek, teraz na stare lata cenię monotonię i spokój. Jak dobrze, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? A myślałam, że ja to tylko zamieszanie i oajpierdolę :P

      Usuń
  7. Ech, jest jak jest, dupa zawsze z tyłu.Ciekawe czy i kiedy otworzą się oczy tym, którzy dają się tak manipulować.

    Nic to Jedzo, korzystajmy z pieknych pażdziernikowych dni, pocieszmy nasze dusze i oczy kolorami,zanim całkiem zrobi sie szaro ,buro i ponuro a i zimniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doro, w punkt :)
      Jak zawsze: życie nie składa się z oddychania... :*

      Usuń
  8. moi tez przeszli! I odziwo- na mojej wsi PIS zmiażdżony:) i w Sejmie i w Senacie:) a juz chciałam do Poznania wracać,jakby tu mi moherów wybrali:) Lubię takie spokojne, leniwe dni!

    OdpowiedzUsuń