niedziela, 20 października 2019

Niedziela

niespodzianka, Kochany Pamiętniczku.
Po masażu nóg na masażerze w sobotę rano obudziłam się jak nówka nieśmigana, ale już na Manhattanie poczułam znów, że mam kopytka.
No to sruuu do zielarni i mam maść żywokostową, plus jakieś cudo ruskie za 43 złote z groszami i nie wiadomo dlaczego trzeba po nasmarowaniu tym wsadzić nogę pod kocyk i 1-1,5 godziny nie ruszać nią.


Ale jest tam nawet olej z rekina, więc zaryzykowałam nieruszanie, choć nieco zmodyfikowałam. Mianowicie założyłam wełnianą skarpetę i wlazłam pod kordełkę, z godzinowym serialem. Po półgodzinie myślałam, że orła odwalę, ale wytrzymałam dzielnie.
A w obuwniczym, o dziwo, mieli wkładki do butów ze wszystkimi bajerami, co też zanabylam i tak stówka poszła w siną dal, w siną dal, lewa, prawa. To też moje niechlujstwo, że od lat nie noszę tamtych wkładek do butów...
No i... pojechało po kieszeni, boli, oj boli :) 
Dziś cały dzień boli, ale nie tak, żebym nie mogła zapierniczać, nawet poszłam na dłuuuugi spacer z Pierworodnym, przez nowy park i Dębinę, choć do domu wracałam już z obłędem w oczach.
Fajne fotki ze spaceru mam, ale... Musiałabym dojść do jednego aparatu, potem do drugiego, wymienić karty, poszukać kabelka...
Nie, nie, to nie zadanie na dziś.
Pogoda była bajeczna, letnia,ludzie w kurtkach, w szalikach, nieporozumienie w ogóle, ale co tam. Ja w bluzeczce, niestety, z domieszką tworzywa sztucznego i gotowałam się, ale przezyłam.
Pierworodny wkraczając do domu rzekł, że jego żona została zwolniona z pracy.
Serce podjechało mi do gardła, a ten skunks, wyrodek i wypierdek mamuta rzecze, że dlatego, że...
Papryczek owsiki przywlókł i zaraził MW.
Ponieważ Synowa chodzi po szpitalu w ramach pracy, dostała wolne i pojechali do O.
Jakoś się przeprosiła z rodzicami, jak nie musi tam mieszkać i dobrze.
(Po wyjściu Pierworodnego, choć on owsików nie ma, pomyłam wszystko wybielaczem, ręczniki i mój, i jego poszły apiać, gotowane będą, prasowane, no... Wszy przerabiałam, przywlekli od fryzjera, strzygąc się razem po kolei, do dziś mi się śni iskanie, owsików nigdy, pomijając mnie i moje dzieciństwo, bo czego jak czego, ale mycia rąk pilnowałam zawsze z uporem maniaka)...
No nic, mam nadzieję, że nic się nie przypałęta.
Fajna niedziela, jak sprzed lat. Lubię mieć czasem osobiste dzieci na wyłączność. Bo tak. 
Resztą pieniędzy, które ma na moim koncie zapłaciłam za transport badziewia z UK. Prawie 4 tysiące, no ale z ubezpieczeniem i legalnie. Inżynier na wieść o tym wzdychnął i rzekł: a mi mówił, że jestem pojebany, że tyle będę płacił, że on za 1700 zł wszystko ściągnie. Może zmądrzał, ma ubezpieczenie, rachunek i bądźmy dobrej myśli.
Tak więc niedziela spokojna, pogoda piękna, dziecko dopieszczone, zeżarł półtora opakowania Carte d'Or, nie że wyliczam, ale zachwycony był, że może, że nie musi myśleć, że dzieci też chcą. Skąd ja to znam? W DE, będąc z wizytą w czasie stanu wojennego, zapytana przez szwagra, co bym chciała, odrzekłam: całą dużą Nutellę, tylko dla mnie, żebym nie musiała się dzielić z Pierworodnym. Dostałam, zeżarłam łyżką od zupy, wbrew zakładom nie puściłam pawia, zjadłam potem obiad z apetytem. Historia kołem się toczy, więc nie żałuję mu tych lodów.
I na Gwiazdkę jadą do O., bo teściowa błagała.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że się nie pogniewam.
Bo i o co?
Moje plany świąteczne nabierają rumieńców i to jakich :)  
Tak więc, kocham takie niedziele, pełne dobrych wieści...
A teraz łyżka dziegciu do beczki miodu.
Garniturowego Alienka z wesela nie mam, bo zanim zdążyli mu zrobić fotkę, utytłał się jak prosię.
Dobrze, że to nie ja musiałam go pilnować.
Po południu wiadomość od Inżyniera, że wracają samochodami na raty, bo "polskie PKP", bo nie dostali biletów na 4 osoby, bo sranie w banie.
Jakbym Pierworodnego i jego życiowe przeszkody na tacy dostała.
Bilety można kupić w przedsprzedaży, nie wiem, o ile wcześniej, bo nigdy nie kupowałam.
Jest Flixbus, LOT też lata, kurwa mać.
Synowa już dojechała do wioski, za co niebiosom dzięki.
Inżynier jeszcze nie. Alienek jedzie z gorączką, zarzygał samochód i długo musieli szukać stacji, na której zdobyli paracetamol...
Życie.
Czekam aż dojadą, bo nie zasnę, ale kiedy już zasnę, będę szczęśliwa, że mnie niektóre rzeczy omijają.
Nerwuję się, a jakże. O wszystkich, a najbardziej o Alienka. Nosz, i tak do grobowej deski (mojej). Amen.
Bo wszystko ma swój czas i miejsce.

Jest czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono.

 No nic, zobaczymy, co będzie dalej :) 



 

8 komentarzy:

  1. Piękna niedziela. Z dziećmi nigdy nie ma spokoju, człowiek się zawsze o nich martwi choć często nas wkurzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, i tak do śmierci. Potem już one będą się wkurzać, że nas nie ma :) I dobrze im tak :p

      Usuń
  2. Piękne lato mamy tej jesieni! Czy ja dobrze zrozumiałam, ze Inżynier z rodziną tez wraca na łono? Będziesz miała wszystkich na miejscu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest plan, ale to zależy od wielu czynników. Najwcześniej w przyszłym roku. Chciałabym, ale jak wyjdzie inaczej - trudno. Na razie przylecieli na ślub. Będą tydzień, a ja z tego mam darowany jeden dzień, bo kurde, pracuję... Z zaparciem, u nas to rodzinne...

      Usuń
  3. współczuję kłopotów z ostrogą. Niestety wiem co to jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że wiesz. Ale... ja moją oswajam i nieźle mi to idzie :P Na pohybel ostrogom :P

      Usuń
  4. myślałam że owsiki to tylko u dzieci występują , ostatnio Lena miała i moja szwagierka wysnuła teorię że to farmaceuci robią takie akcje że zarażają owsikami , wszami bo zawsze na początku roku szkolnego reklamują środki przeciwko owym i muszą mieć zbyt , śmiechłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, dorośli też mogą złapać, nie przestrzegając higieny :P A moje dziecko straciło odruch mycia łap po wejściu do domu, a i wnuki nie są tego nauczone, owoce jedzą niemyte,długo wyliczać. Ze mnie w pracy się śmieją, że najpierw myję ręce po wejściu, a dopiero później robię wszystko inne, niech się śmieją. Tak, powiedz szwagierce, że ma rację,farmaceuci latają i zarażają. Jak ktoś ma owsiki, leczy się cała rodzina i tak robią u Pierworodnego. Z tym, że ponoć w PL dla dorosłych są tabletki nie do przełknięcia, w UK jest lepszy środek. Słusznie uczyniłaś, śmiechając :D A btw, teraz na wszy jest tyle spoko środków, a ja wtedy naftą, grzebykiem z czasów okupacji, na szczęście teściowa była tak dobra i mi go dała, i iskaniem walczyłam, do dziś mam TRAUMĘ. I to zmienianie pościeli co dzień, prasowanie jej, czasami mi się to śni...

      Usuń