czwartek, 2 kwietnia 2020

Kwarantanna

Kochany Pamiętniczku, kwarantanna i po kwarantannie.
Minęła wczoraj i...
Skoczyłam do piątki po piwo (Inżynier nie chciał się pokazywać w okolicy, samochód na angielskich blachach stał - nietknięty! - na osiedlu, na którym nie ma miejsc parkingowych i parkowanie osobom niemieszkającym jest zagrożone wywiezieniem... No, Inżynier nadal jest meldowany, nigdy się nie wymeldował, ale nie ukrywam, znając mentalność rodaków - drżałam.)
A tu tylko srak optał :)
Kosztowało mnie to dziś rękawiczkę jednorazową i mokrą szmatkę do usunięcia optania...
Piątka, zamknięta 18 marca wczoraj się przygotowywała do otwarcia, pan pleksi zakładał, ale pani A. ulitowała się nade mną i - ojapierdolę, na zeszyt, bo terminal był niepodłączony, a ja groszem nie śmierdzę - piwo dała. Ma się te chody, co nie? Stały, wypłacalny klient :)
I tak nam mijał dzień za dniem. Pracowicie, bo i on, i ja non stop w pracy.
Ja nawet o północy (wiedziałam, że tak będzie, jak przejdę na home office, ale... cieszę się, że mam pracę. Że Boss w pensji docenił i bez grymasów zapłacił za książkę zrobioną online. I nie, że sobie rękawy wyrywałam. Nie, po prostu zrobiłam. I myśli o dostępie do sieci dla mnie, ewentualnie o drukarce. Znaczy się - chyba zwalniać nie będą. Nice.).
Gorzej z pracą Inżyniera. Pod koniec miałam dość. Bo niby pracuje w tych samych godzinach - ale - muszę być cicho, chodzić na paluszkach i nawet radio Pogoda jest za głośne. Nie, że jemu przeszkadza, broń buk liściasty. Ale on ma wideokonferencje, wlokące się czasami godzinami.
A u nas nie ma drzwi, oprócz łazienki, więc nawet do kibelka skradałam się na paluszkach, nie mówiąc już o puszczeniu bąka.
Pracował i w weekend, i po godzinach, bo ma zaległości. Szefową ma wspaniałą, przy tych wszystkich zawirowaniach roztacza nad nim parasol ochronny. No jest cenny dla firmy, ale czasy są jakie są.
Do tego stres, bo byli praktycznie bezdomni: ona u ojca z dziećmi, on na wycugu u mnie, chociaż jemu oprócz tęsknoty za Łajzami i żoną nie powinno nic dolegać. Ale dolegało, bo do końca nie był pewien, czy sąsiad klucze oddał do agencji, czy kupcy się nie wycofali, czy inne takie tam.
Wszystko skończyło się szczęśliwie. Mieszkanie w UK sprzedali w odpowiednim momencie, żeby mieć na start w PL. Jednak nie tak hop-siup, bo czasy są jakie są, więc... Dalsze plany zależne od rozwoju sytuacji.
Wałkowane ze mną, śpijmą nocą, bo po pracy po godzinach jeszcze rozmowa z rodziną na Skype (Alienek, słoneczko moje, olewał ojca i darł się "batcia, batcia", uspokajając się dopiero, gdy oglądnęłam zabaweczkę, którą mu kupiłam i powiedziałam, że go kocham, wtedy maszerował, lewa, prawa, w siną dal, a w kamerkę pchała się Kalafiorkówna, machając i szczerząc zębale, bo Skubana jeszcze gadać nie umie). A potem, jak kolega się nie nawinął (nie, nie mam o to pretensji, każdy ma swoje życie osobiste) było miejsce na nasze rozmowy.
Te trzeźwe, w większości, bo nie mieliśmy sumienia wykorzystywać osiołków do kupowania alkoholu, i te nietrzeźwe...

Porterówkę zrobił, a jakże...
Nawet rakiję, która przetrwała w mojej szafie chyba z 10 lat wypiliśmy :)


Ogórki termin przydatności miały do 2018, ale o dziwo, nic nam nie było :)

Z Bieguna taka paka dojechała, za całe 100 zł, ale wędliny mają wyjechane w Kosmos :) I pod drzwi dowieźli. Jeszcze sporo mam w zamrażalniku :)


Dopieszczany był, a jakże, bo ja, kurwa, zawsze mam czas. Takie śniadanie komnsumował, a potem lanczyk, obiadek i kolegom do UK słał fotki, żeby ich szlag.
I pisał im, że ma neta 50 mbitów, co w UK jest szokiem. W docelowym mieszkaniu będzie miał 1 GB, w co UK nie wierzy, to im się w głowie nie mieści :)
W międzyczasie kurierzy krążyli jak głupi, rzucając paczki pod drzwiami, jako że kwarantannę odprawialiśmy wzorowo i...
Sama bym nie zauważyła, że mój router zdycha.
Mam więc nowy router, nową kartę sieciową, ogarnięte wszystkie zabawki, no i fachowca pod ręką jak coś...
Internet śmiga.
I nadzieja w sercu rośnie, bo to wciąż mój Inżynier, tak samo upierdliwy jak był, ale mój, no cóż, geny ma po kimś...
Ale i na Pierworodnego kamieniem nie rzucę, bo wystarczyło piernąć, a chciał lecieć, nawet po alkohol, jak nas suszyło...
A ma swój kołowrót.
Może będą dowozić dzieci do mnie, bo boją się redukcji w tej sytuacji gospodarczej, jaka jest, nie pracują długo...
No nic, pomogę na ile będę mogła, ale nie zaopiekuję jak chciałabym, bo... sama mam roboty po kokardkę i kucyki, doszła ta książka oczekiwana od dawna, akurat teraz.
Jutro wybieram się po uzupełnienie zapasów, po raz pierwszy od ponad dwóch tygodni do sklepu.
Strój bojowy mam

Znaczy się mam maseczkę antysmogową, na która wydałam 220 zł, bo wkłady, nie wiem, czy ma to za wielki sens, ale co dziś ma sens?

Nic, poza życiem na maksa każdego dnia.
Bo jutro może nie być, co nie, Kochany Pamiętniczku?

Jednego nie posprzątałam

zlecając to współtowarzyszowi kwarantanny.
Czekając na pracę, spokojnie po kawałku ogarniałam tę kuwetę, lodówkę umyłam.
Śmieci wyniosłam, szczęśliwa, że mogę już iść do własnego śmietnika.
Do Biedronki nie poszłam, bo miałam koszmarny sen o zakupach.
Pójdę jutro.
Pozbyłam się dziecka, odsyłając je tam, gdzie jest jego miejsce, jak dosłał zdjęcie to się popłakałam. Bo dawno nie widziałam tyle szczęścia w oczach Inżyniera i Alienka...
Tak już w życiu jest, że czyjeś szczęście jest mniejszym szczęściem dla kogoś innego.
Mieszkanie ogarnięte, nic mnie nie wkurza ani zamknięte drzwi, ani inne takie tam duperele, jak odsunięte krzesło...
Wrócił mój świat, jeszcze bez pieścichłopów, które starała się mi wysłać Zmorka.
I oby trwał, jeszcze trochę.
W tle kwarantanny mignęła czterdziestka Barana, trzy lata Alienka, 67. rocznica ślubu moich rodziców.
Pan nie ogarnie grobów na święta, bo jest koronawirus.
Do Eksa nie pojadę, bo nie będę wykorzystywała Inżyniera, a i ponoć w życie wchodzi zakaz chodzenia na cmentarze.
No chyba, że wyraźnie dadzą znak, że za mną tęsknią, to nie będę miała wyboru, co nie?


Życie nie składa się z oddychania, tylko z chwil zapierających dech. 

22 komentarze:

  1. Nareszcie! no, jestes usprawiedliwiona:) Ile osób tu o Ciebie drżało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie, ale po co? Złego diabli nie biorą :) Brać poprawkę na to. Dziękuję, ale jak coś na cmentarz wpuszczają tylko 5 osób, więc nawet cała rodzina się nie zmieści :P

      Usuń
  2. Uffff, dobrze, że jesteś!!!! Szybko zleciała ta kwarantanna! A do owada się nie pchaj, jak nie musisz Jędzuniu złota, bo tam straszne sceny się dzieją! A jeszcze gorzej w przyszłym tygodniu będzie. Samo stanie przed sklepem, podejrzewam, że z godzinę spokojnie mi zejdzie 😔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie zeszło. Mam teraz zapasy na do po świętach, odkąd nie mam Inżyniera na stanie. I żadnych kolejek nie mam w planach. Dziękuję za troskę :) I Ty na siebie uważaj :)

      Usuń
  3. Rozwaliłas mnie w tych masko maseczkach,ciekawa jestem jakby zareagowali ludzie na to jakbyś tak właśnie wkroczyła do biedry np🤣🤣🤣
    Kochana taki humor to się liczy
    Hmmm,a co Twój syn sądzi na temat ogarniania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam dziś jedyną w kolejce w maseczce. W takiej zwykłej, chirurgicznej. Maseczkę miał gość sprzątający okolicę marketu i ochroniarz w Biedronce. Kasjerki miały przyłbice, a i ja myślę o zrobieniu sobie przyłbicy ze skoroszytu, bo to lepsza opcja jak te jebane maseczki, przez które nie da się oddychać. Ale co Inżynier ma ogarniać?

      Usuń
    2. Powodzenia z ogarnianiem budowy, Lilijko, aczkolwiek Pierworodny ma na temat ogarniających bardzo niepochlebne zdanie...
      To o to mi chodziło...jakie to zdanie 😉 i dlaczego niepochlebne🤔

      Usuń
    3. Bo wszyscy rzucili się do marketów budowlanych, jakby za chwilę miał być potop i wszyscy chcą zbudować arkę. Ludzie z nudów chodzili wszędzie, zanim wprowadzono te restrykcje w handlu. A tam też pracują ludzie, którzy mają dzieci i pobrali zwolnienia na nie, pozostała część załogi dostała w dupę... Nie wnika, czy ktoś już budował wolnym walcem, czy zaczął nudę zabijać. Zrobił się sajgon i tyle :)

      Usuń
    4. Aaaa,chyba,że tak🤗.To go bardzo rozumiem,bo niestety ludzie szaleją.Wystarczyło obejrzeć te reportaże co się działo przy lasach i w parkach.Ci co nigdy do lasu nie chodzili nagle zapragneli kontaktu z naturą.
      A my nadal płytek nie kupiliśmy,tak że tego...

      Usuń
  4. ciesze sie,ze jestes na blogu i prosze uwazaj na siebie,zabezpieczen nigdy za wiele i humoru tez:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cali i zdrowi to najważniejsze.Oj długo kazalas na siebie czekać.Bardzo brakowało mi Twojego humoru i fajnych wpisów.Pozdrawiam Marta uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak wyszło, pisać, jak ktoś wyrasta za plecami trudno. Nawet nie otwierałam bloga, chociaż on wie, że mam. No i inne takie tam :) Odpozdrawiam i trzymaj się tam, bo złe wieści stamtąd płyną :(

      Usuń
  6. Jędzo Kochana! Nareszcie! Chyba się popłakałam z radości! Cholera, jak bardzo można kogos polubić, choć nie widziało się go "najawnie". Brakowało tu Ciebie, wiesz? I wielkie dzięki Bogu, ze wszystko z Twoimi dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Santa Madonna, serio? To źle :) Ale miło, że mnie ktoś aż tak lubi :) Dziękuję, z nadziej, że i u Ciebie wszystko OK i będziesz komentować dalej, bo to lubię :)

      Usuń
    2. Na pewno będę. Do końca świata i jeden dzień dłużej. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Teraz dopiero zobaczyłam , ze na tej kwarantannie to trzeba mieć zdrową wątrobę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już myślałam, że mam taką do przeszczepu, ale chyba pozory mylą, na serio, nie piliśmy aż tyle, w końcu to dwa tygodnie i długie rodaków rozmowy...

      Usuń
  8. Brawa dla Was, ale jaki arsenał szklany, ho, ho, hoooo:)
    Maseczka bardzo twarzowa, chociaz wymogow nie spelnia za to jak zdobi:)
    Dobrze, że pracka jest,teraz jeszcze bardzej cenna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziała niepijąca, gdybyśmy mieli swobodny dostęp do alkoholu, dopiero byłby widok :) Tak, cenię pracę, i syn ją ceni, chociaż mnie osobiście nóż się co miesiąc w kieszeni otwiera, a i maczetą bym nie pogardziła. Ale lubię cyferki na koncie :P

      Usuń
  9. Dobrze że wróciłaś, też tęskniłam za Twoimi wpisami Jędzuniu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Krystynko, cenię Cię, chociaż rzadko się odzywasz :) Zdrówka dla Ciebie też :)

      Usuń