jakie kosmiczne nieporozumienie, Kochany Pamiętniczku, albowiem w czasie tej wędrówki do gemyli na widok tego drzewka przypomniało mi się "17 mgnień wiosny", przełożyłam to na swoje lata no i zrobiła się niezła jazda, co nie? :)
Ależ za wszystkie życzenia serdecznie dziękuję, chociaż nie rozumiem celebrowania urodzin, po co bowiem świętować dzień, w którym staję się starsza? :)
A co roku jesienią nachodzi mnie myśl, czy doczekam jeszcze wiosny, no więc tak mi się pokrętnie skojarzyło.
Przepraszam czytaczy za zdezorientowanie.
Dzień był zajebiście wkurwiający i ciężki. Nie rozumiem, dlaczego ludzie nie mogą sobie wypracować jakiejś metody ogarniającej całokształt.
Ja ogarniam, bo z emilka z prośbą o II korektę od razu drukuję, wrzucam do zrobionych. Wydruk leży i czeka w kolejce, ja korekcę I na bieżąco, I się kończy, biorę wydruk, odsyłam. Dobra metoda, jeszcze nic mi nie zginęło.
Mniejsza z większym, dzisiejsze wariatkowo za mną, jutro kolejne. Dziś pracowałam 12 godzin. Boli mnie wszystko, zmęczona jestem jak cholera, bolą mnie mięśnie, mam wszystkie objawy...
STOP...
Wróć, idź do lodówki, otwórz piwo, wypij, oddychaj głęboko aż ci przejdzie i właź do wyra :)
- Aye, aye Madame :)
Miód nawłociowy wczoraj wypatrzyłam w internetach, zamówiłam na adres Inżyniera :) Bonus z posiadania potomstwa na miejscu - i paczkę można mu wmelić, jak się z nią nie pali, i fotelik skręci taki, skanerek podłączy, a i zakupy zrobi jak rodzina na kwarantannie, bezpieczniki zdobędzie...
Jak ja sobie dawałam radę sama przez te 15 lat - nie mam zielonego pojęcia...
Po piwo poleciałam dziś, bo tego na trzeźwo nie przeżyję, co się dzieje, a tu na korytarzu rower stoi i koło niego siedzi zamaskowany facet. Dreszcze mi po pleckach poleciały. A podłoga cała uświniona wapnem. Sąsiad, a raczej jego dzieci remont robi. Sąsiad zmarł, żona ma daleko posuniętą demencję czy innego Austriaka, zabrali ją i remontują.
Ano, znów zmiany.
Z sąsiadami przez te 30 parę lat może w sumie godzinę rozmawiałam. Zero stosunków, tak wyszło.
Ciekawe, jak będzie dalej.
Ale ani mi się śni sprzątać korytarza, choć za tydzień mój dyżur. remontowy bajzel każdy cham sprząta sam.
W dupie mam.
Inna para kaloszy, że dupę też mam coraz większą.
No nic.
I nie odpocznę po wszystkim, bo na wycug wlatują.
A zamówiłam kolejną książkę, tym razem dla mnie: Maryla z Zielonego Wzgórza.
Oj tam, oj tam, raz się żyje, potem się straszy.
W maseczce duszę się na coraz krótszych dystansach, a i rano budzę się z obolałym gardłem, po chwili przechodzi.
Odezwała się D., jest po 3. chemii. Napisała mi: mów mi Gladiator.
Faktycznie, Gladiator z niej. Nie walczyłabym, bo po co?
Fakt, jest parę lat młodsza ode mnie.
No ale ja jestem za leniwa na walkę :D
Do tej walki mam taki sam stosunek...ale dla Gladiatora szacun i pozdrowienia (Dosłowne:).
OdpowiedzUsuńA a*propos dupy:) -z kwarantanny wyjdą tylko ci, którzy zmieszczą się w drzwiach:)
Bokiem JESZCZE wyjdę, dla D. też chapeau bas, aczkolwiek... Dzielna dziewczyna i tyle w temacie :) Po prostu - podziwiam, bo w sumie w niczym się z nią nie zgadzam, jesteśmy jak piekło i niebo, ale to bardzo dobry człowiek, więc jej kibicuję i życzę jak najlepiej :)
UsuńMelduje, ze wbrew temu jak tym Nowym Yorkiem (miastem) strasza to ja zyje, uparlam sie i kto mi zabroni:)))
OdpowiedzUsuńSerio wcale nie jest tak zle jak glosza, ale coz kto im zabroni glosic.
Nawet nie przytylam w tym zamknieciu, chyba juz sie nauczylam jesc malo, wiec owszem mam wahania w granicach nie wiecej niz 1kg ale tego nie uwazam, za tycie, bo jak raz jest 30 dkg wiecej a nastepnego dnia 50 dkg mniej to znaczy, ze jest dobrze.
buziam Jedzo:****
Dzięki Gwiezdny Pyle, ucieszyła mnie ta wiadomość niezmiernie :) I tak trzymaj :) I chyba zacznę do Ciebie pisać emilki (biednaś, mam Twój adres, ale zawsze możesz nie odpisywać) :)
UsuńKiedy tak czytam o Twoich zmaganiach z pracą to tak się zastanawiam, czy dobrze pamiętam... Pracujesz wszak na pół etatu? Chyba Cię zdziebko wykorzystują, ale widać tak ma być :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco, spróbuj odszukać swoje kije i pomaszerować lewa, prawa w Dębinę :)
Może ona lubi czuć się potrzebną?
UsuńJędzo! Może powinnaś/mogłabyś spróbować lubić czuć się potrzebną na innych niwach?
Chociaż z drugiej strony... Byłoby mniej tematów do Twych, jakże uroczych, utyskiwań on-line.
(Uprzejmię proszę o wnikliwą korektę ww. napisanego tekstu łącznie z wyjaśnieniami, dlaczego to błąd.):-DDD
Grażynko, mam pół etatu :) I w sumie moja praca sprowadza się do 4 dni w miesiącu tak naprawdę, a narzekam, bo mogę :) Wykorzystują mnie co miesiąc przez te 4 dni, ale... Nie pracowałabyś z zaparciem prze 4 dni za więcej niż średnia krajowa brutto? A kijki u mnie tupią w przedpokoju i o ile nie zlądują wnuki w następnym tygodniu, to będę na nich ZAPIERDLAŁA bez maseczki. Bo tak, bo mogę :D
UsuńAgniecho: za darmo nie koreckę, ale dla Ciebie wszystko: twych małą literą, nie ma tu uzasadnienia dla dużej, jestem zwolenniczką pisania online, nie on-line, aczkolwiek słownik dopuszcza obie wersje,konsekwentna jestem poprawiając, więc wszędzie online. W drobiazgi takie, jak brak spacji gdzieniegdzie nie wnikam, bo tak się składa, że mam klawiaturę zapchaną okruchami i nie zawsze mam ochotę na poprawianie po sobie :P Tak sobie po prostu na blogu marudzę, zapisując ku pamięci dzień za dniem. Zaintrygowałaś mnie. Co masz na myśli, pisząc o innych niwach? Na wolontariuszkę się nie nadaję, nie przepadam za ludźmi, zwłaszcza nieznanymi :)
OdpowiedzUsuń