piątek, 10 kwietnia 2020

Nie wiem

już sama, Kochany Pamiętniczku - śmiać się, płakać, kląć, żartować, wpaść w dołek, dać się zamknąć w pokoju bez klamek, czy ruszyć w plener z pieśnią na ustach (dzieci, już mówiące, gdy zaczynałam im nucić, błagały na kolanach i ze łzami w oczach: już będziemy grzeczni, tylko niech mama nie śpiewa, gdy pod nosem, prasując, nuciłam sobie: czy to jawa czy sen, co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten..., za zanucenie którego dostałam CZWÓRKĘ ze śpiewu)... Może gdybym pomaszerowała śpiewając to idzie młodość coś by się zmieniło? :)
No dobra, to był spokojny dzień.
PC przyjechał PRAWIE punktualnie, bo wyznaczył widełki 10-13,  a był o 12.45.
SMS wysłał, a ja pół godziny spacerowałam tam i z powrotem, pod blokiem, bo kto bogatemu zabroni? Czekałam wszak na pracę, a biedny PC nie mógł sam drzwi otwierać, dzierżąc w dłoniach mojego makintosza...
... którego (kurde, zdjął buty w przedpokoju, chociaż zabroniłam, mówiąc, że podłoga niesprzątana), miło gawędząc i podbijając mi bębenek, że jestem kumata, że ludzie w firmie nie radzą sobie z niczym, no, informatyk chwalący mnie... ojapierdolę... podłączył, odłączając PC z Netflixem ustawionego jako środek pacyfikujący Papryczka w razie W.
Wejście na firmowe konto jest banalnie łatwe...
... a potem było już z górki na pazurki i...

 firma w chaupie...

Drukarka będzie we wtorek, jakoś tak - lubię PC.
W ogóle mam słabość do informatyków :)
Tak wyszło.
A potem rozdziewiczyłam piekarnik w nowej kuchence, piekąc Baraniego Afroamerykanina :)
W całym domu pachniało jak w Gwiazdkę w R. i w innych miejscówkach...

Afroamerykanin się udał, aczkolwiek Barani lepszy, bo nie ma zakalca :D Nie wiem, czy to kwestia tego, że pierwszy raz piekłam, czy taka ze mnie niezguła...
No nic, jest zjadliwy, w potem się obaczy :)

Jutro do Inżyniera jadę. Szparagi kupili na obiad, nie mam wyjścia.
Pomijam całą sytuację polityczną, bo w dupę jebane wszystko jest.
Przyrodnia siostra ma, po przeczytaniu moich żalów na FB o maseczkach, a właściwie jej córka (widziałam dziewczynę raz w życiu, long story, jest jak jej mama w młodości, kiedy nadawałyśmy na tym samym paśmie) wysłała mi maseczki, takie do prania.
 I jakem dobra Jędza, aczkolwiek stara i wredna, życzę tym wszystkim, którzy dziś na placu Piłsudskiego pogwałcili sami wprowadzone przez siebie prawa, w dupie mając nas, szaraczków: niech koronawirus zrobi z wami szybko porządek i niech nie pomogą wam żadne vipowskie chuje-muje.

Amen.





15 komentarzy:

  1. Brawo Stara Jędzo, czyli dobry korektor jest na wagę złota. Nawet pracowe komputery przywiozą do doma. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. tak zerknęłam na te schody i pomyślałam, że Pokurcz sobie piedestał już przygotował. Oraz, że jakby to fajnie było zobaczyć jak leci na ryj z tegoż piedestału. I też im życzyłam korony albo przynajmniej szwedzkiej grypy żołądkowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I po co? Los go i tak pokarał - całe życie sam, z dupolizami. Ale widać to lubi.Tylko na jego miejscu, gdybym była wierząca, bałabym się piekła. Jak mawiała moja babcia: kurwa to powołanie, nie zawód :)

      Usuń
  3. Amen Jędzo, amen. Przyłączam się do życzeń z końcowego akapitu.

    Natomiast Tobie - samych uroków życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedzo wiadomo, ze jestes nieoceniona i dowod masz czarno na bialym :) Zycze ci dobrego swietowania, bez nerw, z usmiechem i w zdrowiu. I dziekuje za nieustajace poczucie humoru, geba mi sie rozplywa jak czytam Twoje porownanka - kurcze , ja pieke Afroamerykanina z bialymi zebami ( przekladam kremem smietankowo-twarozkowym) . Wesolego Alleluja ! 🐣🐣🐣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój Afroamerykanin brzmi lepiej od mojego. Mój ma zakalec, a innych słodyczy nie mam. Trudno :) Tylko dlatego złamałam regułę: nie pieczemy z okazji, albowiem nie uśmiechało mi się stanie w kolejnej kolejce, gdzie sobie żyłki tępym nożem przecinają. To tylko dwa dni, a po świętach kupię sobie wielkiego daquoise i zjem :P

      Usuń
    2. Zakalca sie sciera na tarce , miesza z rozpuszczoną czekolada i sa pycha kuleczki- kartofelki.

      Usuń
    3. A jabym wolala tego daquoise'a - gdzie je kupujesz? u niet

      Usuń
    4. U mnie zakalec w środku, nie da się zetrzeć :) A taką mam cukiernię w pobliżu Manhattanu, teraz chyba trochę ponad 20 złotych i jest daquoise na jakieś trzy dni napychania brzuszka?

      Usuń
  5. Wszyscy dołączamy się do ostatnich życzeń!A Tobie życzę zdrowych i miłych świąt!

    OdpowiedzUsuń