środa, 8 lipca 2020

Takie

lato, jak jest, mogłoby być zawsze, Kochany Pamiętniczku. To jest prawdziwe polskie lato. Do dziś widzę siebie, leżącą na kocyku pod czereśnią, czytającą książkę. W sukieneczce i w sweterku, bo mi zimno było. I teraz też w nocy jest mi zimno przy otwartym szeroko balkonie, więc nogi kocykiem otulam, ale jaki to cudny chłód nad ranem, miziający tak polarno-mroźnie ramionka wysunięte spod kordełki :)
Żyć, nie umierać, na pewno takie noce są lepsze od upałów, niepozwalających oddychać, kiedy nawet noc nie przynosi ukojenia.
Jednak ludzie popylający w watowanych kurteczkach chyba z leksza przesadzają, ale nie oceniam :)

Odpukać, powoli się zazębia. Pierworodny dostał w ostatniej chwili umowę na czas nieokreślony (miał na rok), wiem, że to nic nie znaczy, los bywa przewrotny, ale zawsze to coś w czasach, gdy są redukcje. Dobry jest, wiem o tym, w końcu znam swoje dziecko. To akurat żyje tylko pracą, ale trudno...
I do Inżyniera się w końcu odezwali, aczkolwiek znów coś wypadło. Niby się nie denerwujemy, ale z różnych powodów wkurw jest.

A ja spokojnie pyry kopię, spokojnie, to znaczy, że w międzyczasie, nie wyrywając sobie rękawów i filmy oglądałam (bajka Królewna Śnieżka i Łowca mocno mnie rozczarowała, albowiem w ostatniej scenie Śnieżka nie rzuciła się w ramiona Łowcy, jak powinna w porządnej bajce, bo łobuz kocha najmocniej, wiadomo), gotując i łażąc w kąta w kąt. Dziś zlikwidowałam resztkę zielska w lodówce, więc jutro rankiem hycnę na Manhattan.

Dziś na pocztę polazłam, bo Ł. firmuję pracę, cóż począć, że dziewczyna dobrze w dupsko od życia dostaje, więc skoro mogę, dlaczego nie pomóc?
I los mi wynagrodził, bo dostałam Carlo Rossi Dark, szukałam na "zamiast kwiatków" dla Inżyniera na urodziny. Polecam, aczkolwiek Carlo Rossi to takie sobie jest, ale Dark jest MLASK :)
Skąd wiem? Bo kupiłam dwa, jedno popijam. Pytałam Synowej, co Inżynier pije, mówi, że ostatnio odkryli to wino, ale może też być whisky. Whisky to wiem od zawsze, ale... Mój budżet mówi nie, bo i zaraz Mała Wiedźma ma urodziny, i Pierworodny imieniny, a Inżynier dostanie sprawiedliwie budżetowo jak Pierworodny, więc mój portfel mówi: stop, tym bardziej że prąd, a i ja chciałabym trochę życia użyć, co nie.
Wino jest w Dużym Benie (i ponoć też w Żabce, ale w Żabce moja noga nie powstanie, bo Rydzyk, a Inżynier mieszka między dwoma Żabkami i kupuje tam, carramba, Pierworodny też, ja się nie ugnę), chłopak miał ze mnie polewkę, bo wino ponad 21 zł, kasuje i mówi 37 z groszami, a ja z głupia frant: przecież za mało :) Jakaś promocja była. Więc mało, że wino dobre, to jest dobre i tanie :) Ma bardzo ciekawy smak i...
Wino, radio Pogoda, czegóż więcej chcieć? :)


I chwila, moment słońca i na ścianie


A poniedziałek zaczął się tak pechowo...
Włączam ci ja kompika, i po chwili trach... Kompik nie widzi gryzonia.
Nie daje się zrestartować starą metodą CTRL + ALT + delete...
Kurwa.
Restartuję włażąc na kolanach pod biurko :P
Komp działa, monitor nie. 
Nic.
Piszę do Inżyniera.
Inżynier każe restartować.
Restart nie działa.
Piszę do Pierworodnego, przybywa z odsieczą, z Małą Wiedźmą na karku, ale w popłochu, bo: wyszedł i musiał na kupę, wyszedł i nie zabrał telefonu...
Jak nie urok to sraczka i przemarsz wojsk radzieckich.
Namawiam MW na zostanie u mnie, ale nie, bo nie ma laptopa.
Pierworodny uruchamia komputer i znika błyskawicznie.
Siadam do kompa. Nie działa komp i gryzoń.
Piszę i DZWONIĘ do Pierworodnego, że ma wrócić, cisza.
Fakt, nie ma telefonu :|
Piszę do Inżyniera.
Przyjedzie po 21, jak pozbędzie się Łobuzów.
A na razie każe mi restartować, wyciągać wszystko z USB...
Kurwa.
Do brzegów Bajkału podchodzę...
Ostatkiem sił odsuwam biurko...
Za którym kurzu tony...
Padam na kolana i czołgając się na nich w tę i z powrotem, mamrocę...
Wyciągając pierdyliard USB, rozgałęźników od USB.
I nagle...
Tadam :)
Działa, jebany :)
Klawiatura działa, gryzoń działa, mało tego, uruchomiłam nie tylko gryzonia na smyczy,  ale również gryzonia na Blutooth, który padł mi jakieś 2 miesiące temu, sugerując, że zdechł i chuj, nie wstanie...
No cóż.
Komputer jest mi potrzebny do skanowania (ten).
Każde uzależnienie można wytłumaczyć.
Oczywiście, gdyby kompik padł, kupiłabym nowy.  Prowizorycznie Inżynier podłączyłby mi skaner do pracowego kompa.
Ale na pracowego nie ściągnę torrenta.
I porno sobie na nim nie oglądnę, co nie? A przecież uwielbiam porno, bez tego się nie da żyć, jak zasugerował mi jakiś pisowski troll, bo skoro głosuję na Trzaskowskiego, to tarzam się w rozpuście. Ano, namiętnie, bezustannie, nie da się tego ukryć, wyszło szydło z worka.
Nie lubię załatwiać prywatnych spraw na pracowym kompie, bo nie.
Za wiele wiem o działaniu tych ustrojstw, aczkolwiek ich nawet w połowie nie ogarniam. I nie pociesza mnie to, że pracę mam w domu.
Na pocieszenie: Inżynier nie musiał wieczorem zapierdalać do mnie, a i Pierworodny odetchnął z ulgą, że się matka odczepiła.
Na moje usprawiedliwienie: stary kompik jest odłączony, bo jego miejsce zajął pracowy :D Ni ma letko :P


Rzygam polityką, przepychankami, rzygam do bólu wnętrzności.
Czekam na niedzielę, oczywiście, że pójdę i z trzaskiem trzasnę :D Nie ma innej opcji, nawet gdybym dostała błyskawicznego alzheimera.

Jestem pełna obaw o wszystko. Staram się je tłumić, co ma być, będzie. Nie zmienię biegu losów świata.
Nie ocalę wszystkiego.

Szukając podgrzewaczy  do latarenek znalazłam marshmallowsy, których szukałam do kakałka dla Papryczka, przewalając wszystkie puszki w domu, oprócz tej jednej.
Miśki będą miały łomot, jak tylko znajdę dyscyplinę :D

A w KiK już jesień na półkach, jeże, liście, pomarańcz i nostalgia...
Staram się po prostu żyć.
Nie krzywdząc nikogo, bo po co?

8 komentarzy:

  1. Uśmiałam się serdecznie z Twojej walki z ustrojstwami. No, wredna ze mnie baba, ale się uśmiałam. Ja też rzygam polityką, ale żeby se trochę ulżyć, to wyrzuciłam swoje frustracje na bloga. Dużo lżej nie jest, ale gorzej też nie. Masz rację, trzeba po prostu żyć. Dlatego żyję najlepiej jak potrafię i cieszę się jak głupia z każdej najmniejszej rzeczy, z której cieszyć się można. Dzisiaj pięknie zakwitł mi storczyk i już jest dobrze, może nie za dobrze, ale jednak dobrze. Serdeczności dla Ciebie i pisz, bo miło Cię czytać. To taki mój egoistyczny apel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spełniam Twe życzenia i piszę, jak się da :D A mi storczyki za cholerę nie chcą kwitnąć, więc zazdroszczę:)

      Usuń
  2. I tak trzymaj kochana siebie i nas na duchu. Przytulaski

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesien, zgłupli do reszty:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano... a za chwilę Halloween i już Boże Narodzenie :)

      Usuń
  4. Może kiedyś będzie w owadzie to wino, ostatnio kupiliśmy też Carlo Rossi niby z lodem truskawkowe dobre było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już u mnie jest w Biedronce :) 19.99 :) Polecam:)

      Usuń