czwartek, 4 kwietnia 2013

Jak kolęda, to kolęda

Wypisali zaświadczenie w spółdzielni, ale nie do końca. Pani w PKO przejęta faktem, że nie może mi od razu kasy przelać w ustawowym terminie kazała nie dać się Biurwie (w końcu płaci jej pani pensję - co fakt, to fakt) i choć książeczka na mnie już przepisana, jutro kolędy ciąg dalszy z prośbą o odpowiednie zaświadczenie. Ojapierdolę, będzie się działo :D :) Pani była też tak miła, że powiedziała, że mnie zapamięta i nie będzie dzwonić w razie czego, tylko wyśle SMS. Są Urzędniczki i są Biurwy...
I tak gawędząc zjechałam z Inżynierem pół miasta, pozbyłam się kolejnych 70 zł. Kolega Inżyniera dotrzymał słowa, kupił mi na Alledrogo doładowanie i dzięki temu mam już wszędzie Internet. I to za nieduże w sumie pieniądze, nie muszę wysyłać SMS, mogę wysłać wiadomość na FB. Jeśli nie będę oglądała w mieście You Toube i filmów, powinno mi to spokojnie na co najmniej rok starczyć. Super... Czyli jestem wyajfoniona na maksa.
Ostatnim rzutem na taśmę przypomniałam sobie, że musimy wystawić śmieci wielkogabarytowe, bo jutro je wywożą za darmo, ale nie wiadomo o której. Mieliśmy do wyrzucenia dwa telewizory, jeden, całkiem sprawny i na chodzie kolorowy, dobra marka, bo SONY, nie zepsuł się nigdy, stał u Inżyniera, odkąd kupiliśmy ostatni telewizor. A drugi, czarno-biały, turystyczny,  robił u nas lata całe za głośnik, bo gdy wkładałam słuchawki, blokowałam dźwięk, żebym miała do mojego słuchu - i tak lata całe ciągnęliśmy... Od dawna stał na szafie, nieużywany, raz do roku ocierałam go z kurzu. Ponieważ przed remontem pozbywamy się rzeczy, z których nie korzystamy, a nawet SONY nie był włączany od wyjazdu Inżyniera, a teraz w ogóle nie mamy TV, nie mam też piwnicy, gdzie mogłabym go wstawić i stwarzać zagrożenie pożarowe, z bólem serca zanieśliśmy na śmietnik. I mówię do Inżyniera: postaw pod daszkiem, bo szkoda. Nakleiliśmy kartkę 100 procent sprawny, przykleiliśmy taśmą dwustronna pilota i... :) 15 minut później wynosiłam śmieci i żadnego odbiornika już nie było. Niech nowemu właścicielowi dobrze służą :D :)
A Pierworodny tłumaczy mi, że "taki odbiornik to obciach, wszyscy mają płaskie i LCD". Widocznie nie wszyscy mają i jeżeli komuś się taki chociaż na działkę przyda, to super. Zostałam z jednym z ostatnich modeli SONY, nie jestem w stanie nawet tego kolosa unieść, kolory ma lepsze od tych nowych wypasionych. Może kiedyś zechcę na tym filmy oglądać?? Mam podłączony do kompa, ale wolę kompika... :)
I tak się to wszystko kręci...
W autobusie rozmawiałam z sąsiadką z bloku i okazuje się, że nasza spółdzielnia to niezłe zajoby robi...
No nic, muszę jeszcze napisać podanie o pozwolenie na wymianę okien.
Będzie się działo...

1 komentarz:

  1. Ależ oczywiscie,ze tak,są tacy co im sie wiele rzeczy przydaje,nie wszystko nowiutkie i ze sklepu.
    Gratuluję pozbywania się niepotrzebnych gratów!
    Powodzenia,a spółdzielnia to powinna po rękach całować lokatorów,ze na własny koszt robią takie poważne remonty za ciężkie pieniądze,no nie?

    OdpowiedzUsuń