Rankiem
słoneczko pokazało bajzel na moim balkonie - będzie sprzątany w sobotę i później sukcesywnie...
W pracy za dużo pracy nie było, a że dziś zabrałam Kanoniczka, to zajmowałam się śledzeniem zakochanych. Srajd, of course...
Oj, będą z tego dzieci, srające, znaczy się. Koledzy się wściekają, bo mają już osrane samochody, dziś siedziały nad autem Bossa. Szczyt bezczelności....
Ponieważ miała być jakaś nasiadówka, mimo protestów Wice zerwałam się o 15 i pojechałam do domu, bijąc się z myślami. Moja ciemna strona mówiła: klapniemy na fotelik, a moja jasna: idziemy z plecaczkiem.
Zwyciężyła jasna. Najpierw zaliczyłam aptekę, bo odkryłam, że w domu nie ma ani kawałka wapna, a przeciwhistaminowe się przeterminowało. Na dworze zaś roi się od czegoś, nie wiem, weszki to czy nie weszki, ale... strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc nie chcąc dowalać roboty Aniołowi Stróżowi kupiłam leki. Baran pewno pamięta jak mnie na ostry dyżur wiózł i do leżenia na łóżku wśród umierających babinek motywował... Bał się, że spuchnę, wykituję, a on nie wie, co zrobić z ciałem, bo nietutejszy ;)
Po drodze, co ja pacze??
Kowale (Pyrrhocoris apterus) wiosenne gody rozpoczęły...
Kasztanowce starają się jednak nadgonić, bo to obciach, żeby przez nie matur nie było...
Motylek wygrzewał się, ale nie mogłam go złapać, bo co kawałek rowerzyści biedaka płoszyli...
Żaby na Dębinie używały ile wlazło...
A niektóre ruję i porubstwo w biały dzień odstawiały. Przy dzieciach...
Na stawku facet puszczał stateczek na pilota, a obok jego dziecko kijkiem się bawiło znakomicie... Jednak to prawda, że rodzice kupują zabawki dla siebie, a nie dla dzieci.
I kwitną już fiołki
A stokrotki całe jaśnieją z radości, że to już wiosna, wiosna, wiosna :)
Jeszcze tylko juterko na parę godzin i zaczynam sezon włóczęg.
Kapturki w kijkach się starły, szybko, dobrze, że kupiłam dwie pary, mam zapasową, ale i tak muszę po następne jechać :D :)
Wiosna. Niech trwa...

















Czerwone robale w dzieciństwie nazywaliśmy "lekarzami". Klara rzuciła się kiedyś na nie, myśląc że to stado biedronek wdrapuje się na drzewo:)))
OdpowiedzUsuńJak dla mnie matur mogłoby nie być-siedzenie w komisjach i te sprawy!
Klarko, współczuję nielubianego obowiązku, ale... Maj bez matur?? Toż to świętokradztwo ;)
OdpowiedzUsuńo tak wiosna niech trwa bo za chwile przypierdzieli lato plus 35 stopni !
OdpowiedzUsuńu nas też już coraz więcej kolorów ;-)
a myślisz że kasztany zdążą ???
Nie maja innego wyjscia, musza, maja to w kontrakcie. Jak nie zdaza, nie dostana premii. Wczoraj czulam juz oddech lata na pleckach, ale wole to, niz te zime... Zawsze moge wziac zimny prysznic ;)
UsuńChwilo trwaj. Dopóki żyjesz, czerp radość z życia, bo potem ...to już nie będzie żadnej radości.
OdpowiedzUsuńLapie, lapie jak glupia, choc czasem naprawde na sile, ale tylko je mam. I coraz mniej ich... Ale nic to...
Usuń