środa, 17 kwietnia 2013

Work, work, work

Ufff... Nie miałam czasu podrapać się po dupie... I jeszcze głupiego emilka odesłałam, bo mnie popędzał wicenadzorca, a ja mu na to: Jeszcze mi ekonoma brakowało... Wyszłam z siebie i stanęłam obok.
Pierworodny ponoc przyjedzie, ale... przyjedzie na 5 dni, z czego można wykorzystać na wszystko JEDEN, jako że przylatuje w czwartek, a wylatuje w poniedziałek, geniusz. Musi odebrać paszport (są potężne kolejki właśnie), pojechać ze mną do PKO i złożyć wniosek o dowód. Ja cała w nerwach a on do mnie: pożyjemy, zobaczymy co się uda załatwić. Nosz ojapierdolę. I przyleci z Małą Wiedźmą. Wiem, wredna babcia jestem, ale czemuż mnie to w ogóle nie rajcuje??? Ma luz zupełnie na poziomie instrukcji obsługi kalkulatora...
Chce mi się wyć.
A tymczasem w pracy






Pieścichłopy dodają mi otuchy, szafkę spod biurka wysunęłam, nie chcę ich stawiać koło komputera, jeden ruch, wylewa się wszystko i koniec balu panno Lalu...


Wczoraj jak gnałam na najwyższe piętro, paczę ci ja przez okienko i co ja paczę?? Trzy kocury w sąsiedniej kamienicy w oknie, wśród storczyków, wielkie bydlaki, grzeją się na słoneczku. Jeden rudy... Z ajfonika, to dupa nie zdjęcie, ale...





A dzisiaj latam po schodach i co ja paczę??? Amory...




Fakt, ciepło było, wracałam do domu bez kurtki, choć skończyłam o 18, a balkon dopiero teraz zamknęłam.
Jutro ma być jeszcze cieplej - 23 stopnie.
Założę chyba sandałki, bo dziś mi nogi w półbutach spuchły jak balerony.
Jeszcze dwa dni, na jutro dużo nie ma, a w piatek to już lajtowo.
I znów się Bossowi podlizałam, w sensie, jaka to ze mnie miszczyni. Miał rycinę, rysowaną przez grafika, na wydruku napisy zlewają się w jedną plamę, a ja znalazłam tam błąd w opisie. Pokazuję, a on na to: jakim cudem, przecież tego nie widać, korzystała Stara Jędza z komputera?? A ja na to: nie, widziałam na wydruku... Jakim cudem, zapytał?? A takim, że jakbym tego nie widziała, nie byłabym korektorką prima sort ;) Nic nie rzekł.
Ale faktem jest, że normalny człowiek nie widzi różnicy tam, gdzie ja widzę, np. jak ktoś wstawi niemieckie "ss" zamiast greckiej "bety"... Albo że linijki różnią się o oka mgnienie stopniem czcionki... Widać to w programie, ale ja widzę to też na wydrukach. Praktyka czyni mistrza :) I dobrze...
Wczoraj w tramwaju kobieta, którą kojarzę z widzenia, młoda, dobrze ubrana, próbowała wysiąść w czasie kontroli biletów. Trafiła na twardego kanara i jej nie wypuścił. Robiła sceny i pokazywała co to nie ona. Nie lubię kanarów, ale jak już złapią kogoś ewidentnie na jeździe na gapę, nie że minutę przekroczył na bilecie czy coś, to robienie cyrku - moim zdaniem - jest żenadą.  Taki mają zawód,  jak nikt nie będzie płacił, to co będzie jeździło?? To zwykłe złodziejstwo jest. Przed wojną ludzie chodzili na pieszo z jednego końca miasta na drugi, jak nie mieli na bilet. Więc... śmieszne to było, oburzona pańcia... :)

Koniec ględzenia na dziś :D :)

1 komentarz:

  1. Piękne tulipany. Oj ciepło dzisiaj,ciepło.lato, słonce już mi z tej strony nie świeci a jest 27 st.

    OdpowiedzUsuń