Środę wziął pod brodę, chodźmy sitkiem czerpać wodę...
Tradycyjnie, pracy było na 2 godziny, więc dla przyzwoitości odsiedziawszy trzy zmyłam się, Boss wie, że czekam na randkę, ale randka z Bossem to jak milion na loterii. Wie, pamięta, tęskni. Śrutututu, majtki z drutu.
Załatwiłam ZUS, zastanawiając się, kiedy stropy runą pod stertami dostarczanych co roku papierów. Oczywistym jest, że jeżeli mój zakład składa w terminie papiery, to życzę sobie mieć przeliczone świadczenie. Ale nie, gdzie tam, nie ma letko. Najpierw wysyłają do mnie pisemko, że jak chcę, to muszę osobiście o to poprosić (zupełnie jak moja Synowa), jakby miało jakieś znaczenie czy chcę, czy nie. Fakt, że moje chcenie to dla nich rocznie ok. 300 zł mniej, ale co to ma do rzeczy, skoro się należy z urzędu jak psu zupa?? Jak to mądrze rzekła Sikora: urzędasy muszą uzasadniać swoją niezbędność. Zatem zaniosłam.
Potem wleciałam do P&P po zakupy, i wio koniku do domu.
Polazłam na kijki, bo pogoda cud, miód, małmazja i orzeszki, więc rozebrawszy się prawie do rosołu (jutro rybaczki założę, a co, kto gorącemu zabroni?) i chwyciwszy kijki w dłoń ruszyłam z kopyta i pot mi leciał po pleckach na sam widok ludzików w kominach, czapkach, kozaczkach i innych takich wynalazkach. Tylko biegacze i czasem rowerzyści byli do rosołku, ale co tam. Niech im ciepło będzie. Narażam się tylko babciom, odbierającym małolaty ze szkoły, bo patrząc na mnie z rozpaczą jęczały: babciu, a ta pani nie ma kurteczki, mogę zdjąć kurteczke? A babcia poprawiając czapeczkę i owijając mocniej szalik mówiła: za zimno jeszcze. Osobiście uważam, że jak w grudniu będzie osiemnaście stopni to będę latała w sandałkach, a nie w kozaczkach, ale jak ktoś chce mieć wtedy kozaczki, niech ma :) To wolny kraj.
Na trasie spotykam wielu menów w moim przedziale wiekowym (nie wnikam, młodszych, starszych, mieliśmy dzieci mniej więcej w tym samym czasie), pchających wózek. Okutanych, a jakże, w szaliczek czapeczkę, oj tam, oj tam, złośliwa małpa jestem. Panowie ci nie są świeżo upieczonymi tatusiami, o nie. Oni z dumą pchają wózki ze swoimi wnukami, rozglądając się wkoło, czy wszyscy widzą, jaki to oni skarb mają. I o dziwo, tak jak kiedyś udawali, że nie widzą i nie mówili dzień dobry, tak teraz kłaniają się z daleka, a co, żeby było widać, że są dziadkami. Congratulation, ale... Nie oceniam, ich sprawa. Ale za młodych lat nie widziałam ich nigdy z ich własnymi dziećmi, z wózeczkiem, nie odprowadzali do szkoły, nie grali z dziećmi w piłkę. Wiem, pracowali. Ale ja też pracowałam, a na wszystko znajdowałam czas, jako że mój Eks był, jaki był, co już podsumował Inżynier w jednym z wypracowań. Pracowałam, stałam w kolejkach, prowadziłam dom, i miałam czas dla chłopaków. Na piłkę, na rower, na wszystko. Na pieczenie ciasta dla całego podwórka.
Więc - ci dziadkowie mnie śmieszą. Nie rozczulają, po prostu śmieszą. Wiem, małpa jestem. Może chcą nadrobić stracone lata??
Ja tam wolę swoje miejsce i... Nieważne :)
I znalazłam nową zabawkę w ajfoniku i będę miała teraz udokumentowaną każdą włóczęgę, o ile nie zapomnę zabaweczki włączyć.
Proszę :)
Pięknie, prawda??
Płatna wersja ma więcej opcji, ale to mi wystarcza :) Jeszcze mapkę ładnie rysuje... Zboczona jestem, zabawka nie zastąpi żywego człowieka, ani kotka, ani pieska, ani myszki... Stop. Myszkę mam swoją :D
A zabawa jest przednia... :)

a widziałam na fejsie 3,7 km zrobiłaś , kiedyś endomondo instalowałam ale nie chciało mi naliczać chyba coś źle robiłam
OdpowiedzUsuńco do ubioru to też jak tylko się ociepla zrzucam z siebie co niepotrzebne ;-)
zatem czekam na następną trasę bo ta dzisiejsza miała ciekawy przebieg ( chyba dojście do śmietnika też Ci policzyło )
Puszek szukałam... Żyć trzeba...
Usuńale wiesz o czym piszę ? jak masz kółko strat i meta tzn że to domek a potem masz taki ogonek w jedna strona i zaś tą pętlę wokoło jeziorka ...u nas puszek nie uświadczysz mają rejony a na rejonach dyżury więc jestem bez szans
OdpowiedzUsuńWiem :) uruchamilam aplikacje faktycznie kolo smietnika, bo mi sie wtedy przypomnialo :)
UsuńFajna zabawka,ale mam stary zwykły telefon, wiec nie używam i nie mam żadnych bajerów.
OdpowiedzUsuńTypowe,że z wnukami się obnoszą a na swoje dzieci czasu nie mieli. Mnie też to nie rusza, nie zachwycam się i nie podziwiam:)
szkoda dzieciaków jak takie opatulone po zęby, nic dziwnego ,ze chorują .
Ciesze sie, ze mnie popierasz. Moja wnuczka w PL zawsze sensacje budzi, bo "gola" lata :) ma to po babci ;)
UsuńPo 5 latach w zimnych murach stwierdzam ze trzeba dostosowac sie do sytuacji i warunkow panujacych.
OdpowiedzUsuńW pracy siedze w szaliku dodatkowo marzne w stopy ale jak wychodze to kurtki nie zapinam a szalik klade obok na siedzeniu.
Co do dzieci jestem przewrazliwiona bo jak widze gola szyje to mam ochote udusic.
Nie wiem jak bedzie z moimi ale czapke na glowie obowiazkowo do ukonczenia 1 roku zycia. Nie wiem czy potrzeba ale bede zakladac.
Inzynier mial 2 tygodnie, jak w samych spioszkach, bez skarpeteczek i czapeczki okryty pieluszka wozil sie wozeczkiem, bylo 30st. w cieniu. A mikry byl, nieboze. Wszyscy wrzeszczeli, ze zimno. Karczek mial cieply, znaczy krzywda mu sie nie dziala. Zyje do dzis :)
Usuńw dodatku jaki fajny :-)
UsuńOj tam, oj tam, zaraz fajny :) Niezły egzemplarz ;P
Usuń