z przepracowania Inżynierowi się wygło pod kapturkiem. Chce, żebym przyleciała na przyszłą Wielkanoc. Tłumaczę mu jak dziecku, po polsku, po niemiecku, że najpierw muszę na Gwiazdkę dolecieć :D Ale napiera, aż mnie serce zabolało, że w tej pięknej główce się popierdoliło... W końcu bez bicia przyznaje, że on nie będzie mógł na Wielkanoc przylecieć, bo dwa tygodnie po Wielkanocy przylatuje na ślub... No to ja mu jak dziecku, że nieźle się bawiłam w tę Wielkanoc i nie boję się powtórki. Nie przetłumaczysz. Dotarło do niego dopiero, jak powiedziałam, że ja też pracuję i nie wiem, kiedy będę miała wolne.
Hmmm... Musiałam obiecać, że jak będę tęskniła, to dolecę zawsze, jak będą mieli już swoje mieszkanie.
Obiecałam.
Nie odmówię, jeszcze im się znudzić mogę.
Ale... Nowy etap życia rozpoczęty, naumiałam się go i... nie jest źle.
My echo, my shadow and me mamy się dobrze. Bo nie ma to, jak przebywanie w miłym i inteligentnym towarzystwie :D
Ale cieszę się, że mam miejsce na Ziemi także u tego Paskudnika (o innych miejscówkach też pamiętam i nie omieszkam skorzystać i cmokam kogo trzeba :*).
Co nie zmienia faktu, że nieźle mu się wygło ;)
Będę musiała z tym żyć :D
Mnie najbardziej wkurwia jak ktoś się dopytuje złośliwie wręcz,oj, to ty teraz sama? Oj, to co ty robisz.
OdpowiedzUsuńMam ochotę odpowiedzieć
Nic,kurwa,odpoczywam, cieszę się spokojem i ciszą. Robię co chcę.Nareszcie.Bez oglądania się na dzieci i męża.Choćby to miało być nie robienie niczego.Dobrze mi.
Zresztą nawet tak ostatnio powiedziałam kol.G.
:)))
Na takie pytanie odpowiadam: pluję, łapię i po dupie się drapię. Tak mnie nauczył mój ojciec, a złośliwy był. I czynię przy tym gest plucia, łapania tego i drapię się po tyłku. Efekt gwarantowany, natręt już nigdy głupio nie pyta. Tego właśnie nie rozumiem, dlaczego ma mnie uszczęśliwiać chodzenie na rzęsach i tupanie uszami wokól pana i władcy :D Tak trzymaj, Doro :)
Usuń