Gotowa jestem do świąt, choć... boję się, bo pierwszy raz sama, no ale pierwsze koty za płoty.
A gotowa jestem, bo wolnym walcem, bez wyrywania sobie rękawów umyłam wszystkie okna, poczyściłam wszystko i planowałam nawet świąteczne porzadki, a potem strzeliłam się w ten głupi pusty łeb i zapytałam: co chcę sprzątać?? Naczyń z szaf nie będę wyrzucała, w rzeczach im większy mam bałagan, tym łatwiej wszystko znajduję, dokumentów muszę szukac, fakt, ale nie pali się i nie muszę do tego demolowac całego mieszkania.
Zatem wracam spokojnie do pracy w poniedziałek, przed samymi świętami rutynowo przejadę i będzie OK. Ciasto w Faworze zamówiłam jako pierwsza, byłam po chleb i widzę ogłoszenie, więc od razu zamówiłam. Pani zdziwiona, skąd wiem, a ja słodko: przecież kartka na drzwiach wisi. Ale tak wcześnie? Zamawiam, póki mam czas, potem nie będę miała czasu wlecieć do piekarni. Maleńki torcik owocowy i pól roladobabki, więcej nie zamawiam, starczy. Jajka kupię u kolegi z pracy, ekologiczne, a jakże, ważme, że od prawdziwych zielononóżek i dobre. Już zamówiłam w zeszłym miesiącu. Trochę wędliny kupię przed samymu świętami, łamię się tylko przy alkoholu, ale zobaczymy.
Umarlaki ogarnięte.
Pozostaje mi jeszcze PITolenie, nie chce mi się, mam wszystko pod ręką, ale mam lenia.
I tym pięknym sposobem wszystko ogarnięte.
Ale uświadomiłam sobie, że nie daj blog coś, to dzieci maja problem.
Bo nie mam rozwodu. Że to działa w obie strony (jakoś dotąd na to nie wpadłam). A rozwód (po co ja czytam pierdoły w necie?) kosztuje lekko licząc ok. 4 tys. Raz, że nie mam takiej kasy, dwa, jak znam życie, biliby się do usranej śmierci, więc na 4 tys. by się nie skończyło.
Psiakostka :)
Zatem chciał nie chciał muszę żyć.
Na złość.
Pomyślę o tym jutro...
No to u nas na okoliczność Twojego mycia okien deszcz popadał:)))))
OdpowiedzUsuńNieźle się obrobiłaś z tematem.Ja o zakupach swiątecznych dopiero myslę;))))
Bo ja zorganizowana Wiedźma jestem :)
UsuńSzczerze mówiąc mnie każde jajo smakuje tak samo, więc te ze wsi kupuję ideologicznie (wolne kury,a nie fermowe,co to swiata bożego nie widzą,biedulki, no i moze zdrowsze jaja-bo skąd wiem czym karmi gospodarz?)
OdpowiedzUsuńU mnie sprzedaje kolega z pracy. Sam je, więc nie sądzę, żeby miał wydzielone kury niosące tylko dla niego :)
Usuń