jaglana na nowo odkryta, dzięki Dorze i... Ugotowałam w sobotę małą garstkę kaszy, z myślą o sałatce, taki misz-masz z sałatą rzymską i innymi zabawkami.... Był z tego obiad na sobotę, niedzielę i jeszcze dziś zostało. A oprócz tego kaszy w bród, a że można to 3 dni trzymać w lodówce, zagłówkowałam. Chciałam z marchewką, ale marchewkę szlag trafił (marchewka z marketu była), więc wymyśliłam coś innego. Kasza jaglana z avocado, selerem naciowym i koprem włoskim, plus z przypraw co się nawinie :0
Niebo w gębusi i już wiem, że będę kombinować w różnych konfiguracjach, jako że mam teraz czas bezmięsny, tzn. nie chodzi za mną mięso :D
Obżarłam się niesamowicie, a jeszcze na jutro zostało :)
Ale najpierw poleciałam na Manhattan i kupiłam
cztery sadzonki pomidorków koktailowych, każde innego koloru, ale who is who dowiem się, jak zaowocują... Sadzonka 2 zł, więc nie sądzę, że warto się męczyć z sianiem i pikowaniem, no bo.... i tak więcej miejsca na balkonie nie mam :)
Potem kijki, mniej więcej tą samą trasą, wracając wleciałam do Lidla i kupiłam osteospermum, bo myszka pusta stała, a to kolorki są do niej podchodzące :)
Teraz się na burzę zanosi, czy inne padanie, a ja od dobrego jedzenia mam lenia, więc będzie pół godzinki dla słoninki, co zamieni się pewno w leniwe popołudnie i wieczór...
Słodkie lenistwo...
Trzeba sił do pracy nabierać, a ta już niedługo zapuka....



Ale nakombinowałaś z jedzeniem:))) Kwiatuszki ładne, mi to osteo nie z\byt ładnei rosło,miałam kilka razy,chyba im balkon nie służy.
OdpowiedzUsuńPomidorki rosna jak złoto,w tamtym roku eksperymentowałam,i były ok. To u Ciebie powinny zaowocować rewelacyjnie.