noc miałam koszmary w związku z tym holterem, a rzeczywistość okazała się tragikomedią. Dostałam aparat, przy którym mój aparat słuchowy z czasów komuny to był szczyt techniki i wypas. Żebym nie poczytała w necie, byłabym głupia, bo pani która mi to ustrojstwo zakładała rzekła, że nie wie, nie zna się, zarobiona jest. Radziła nie kijkować (choć w necie pisało, że należy żyć tak, jak codziennie), bo "może się odkleić". Aparat poklejony cały plastrami (ciekawe, jak to wpłynie na wyniki), a ja o mało nie umarłam z gorąca (w kurtce, a o 9 było już 20 stopni, ale tego ustrojstwa nie zakryje żadna odzież, a wszędzie wiszą czarne, gumowe rurki jak od bimbru, czy cuś). I jeszcze muszę do jutra w tym wytrzymać, kąpać się nie wolno, cyckonosza się nie da zdjąć przez te rury.
I ogólnie to ojapierdolę.
Wiem, powinnam się cieszyć, że tylko to :D
Zatem (tak jak nie cierpię tego hasła Zmorki) uśmiecham się i... ojapierdolę.
Zmorkę uwielbiam, ale keep smiling za wszelką cenę to zboczenie seksualne.
My echo, my shadow and me liczą te półgodziny, co zostały nam do jutra :) Ciekawe, jak to w nocy z tym pompowaniem będzie??
hehe jesteś jedyna niepowtarzalna !
OdpowiedzUsuńuśmiechaj się i ojapierdol
a z holterem jak pisałaś cza zyc normalnie więc i kijki powinnaś zaliczyć