lokatora.
Niekłopotliwy, spokojny, rano nie budzi, do łóżka się nie pcha, sierści nie sieje, jedzenia nie wymusza, ideał :)
Ma na imię Marek.
Proszę, oto Marek :)
Mój Nadworny Osobisty Ogrodnik, notabene wielbiciel storczyków od razu mi napisał, żeby Marka podlewać przegotowaną wodą. Zastosuję się ściśle do Jego wskazówek, bo jak dotychczas nie udało mi się nacieszyć żadnym storczykiem.
Może Marek będzie wyjątkiem....
Inżynierowi padł komp, poszła płyta główna. I... nie naprawi, bo nie ma kasy. Poniekąd to moja wina, bo posłał mi na bilet, ale... Kupują sierściucha i jest już akcja, łacznie z szukaniem weterynarza. A weterynarz w UK bierze za wizytę 300 funtów. Tak, wiem, jestem okrutna, ale... Osobiście, mając do wyboru kota i komputer, wybrałabym komputer :) A przynajmniej odłożyłabym kota na później. I nie, że bierze kota ze schroniska, nie, kupuje rasowego, co jest wydatkiem rzędu 500 funtów, czyli więcej jak średnia pensja w PL. Fakt, nie moja kasa, nie mój cyrk. Ale w planach jest drugi kotek...
Nevermind.
Na głupotę niie ma rady i nikt w tym przypadku nie przekona mnie do sierściucha za grubą kasę, skoro tyle kociej biedy po świecie łazi. Bo ponoć chodzi o miłość, nie o wygląd. Panno Maniu, ja pluję na twarz, ja patrzę w serce, jak mówił przed wojną strażak do kucharki ;)
Nie moje pchły.
Wydawało mi się, że zostało mi jeszcze jedno opakowanie baterii, ale diabeł ogonem nakrył albo Miśki się znów bawiły. Jako że w czwartek ta nieszczęsna impreza i nie wiem, czy uda mi się wymigać, poleciałam do miasta po baterie. Od roku jest promocja, 18 zł za opakowanie, więc wzięłam dwa i proszę o wymianę wężyków, łaczących aparat z wkładką douszną. Dostaję rachunek na 53,50 i pytam WTF?? Dotąd wężyki wymieniane były za darmo, teraz zapłaciłam 17,50 za kawałek rurki, mającej w sumie niewiele więcej jak 5 cm obie.... W Niemczech i w UK aparaty są bezpłatne, baterie też. U nas NFZ refunduje 1400 zł, a całość kosztuje ponad 5 tys. już... Czyli lekką ręką na nowe potrzebowałabym 3600, co mnie przerasta. Zatem nie daj borze liściasty, wracam do starej metody czytania z ust. Dopłata z MOPS mi nie przysługuje, za dużo zarabiam :) Raty to ok. 360 zł miesięcznie, też odpada. Postęp, że NFZ refunduje obecnie na oboje uszu, przedtem refundował ludziom po sześćdziesiątce i niepracującym tylko na jedno ucho... Piękny kraj...
Wpadłam też do P&P, bo wieki nie byłam i co ja paczę?? Mało, że cytryny z choinki się urwały, to imbir po 31 zł za kilo!!! A jeszcze nie tak dawno płaciłam 9 zł z groszami za kilo... No nic, pora się przeprosić z jabłkami, choć i te nie są tanie.
Zrobiłam dziś 18 tys. kroków, przeszłam do pracy i z powrotem per pedes, a potem jeszcze rundka po mieście. Wielka jestem, coraz więcej mnie do kochania :)
Sikora przeżyła wesele szwagierki, nie rodząc Little Owl, więc jest postęp. Jutro będzie kolejny meldunek z linii frontu...
A Boss ziemię dał. Znaczy się, nawiózł łaskawie ziemi do kwiatków i w czwartek będziemy przesadzać :D I dobrze, bo nijak nie miałam dotachać ziemi do pracy :)

Cudnej urody ten Marek!
OdpowiedzUsuńJak wiesz, ja też poluję na brytyjczyka i mam nadzieję upolować jakąś sierotę. Proponowano mi ostatnio za 600PLN, dla mnie też nie do przyjęcia wydać prawie pół wypłat na sierść. Ostatecznie przygarnę jakiegoś rudasa bezdomnego.
mamaKlary
A i śliwki teraz kupuję, 2 zł/kg!!!
OdpowiedzUsuńmamaKlary
No właśnie, Mamo Klary, kwestia wydawania lekką ręką... Byłam inaczej wychowywana. Nic to, jestem jak Szwajcaria :) I smażysz powidła?? :)
UsuńTez mnie za serce chwycił od razu, choć za róziowym nie przepadam, ale ma chłopak to "coś" ;)
UsuńNo co Ty! Do powideł jeszcze nie dorosłam:) Jestem na etapie leczo i naleśników ;)
UsuńŚliwki zjadamy na surowo, ja wyżeram środek, zostawiając skórę:)
swoje storczyki podlewałam jak mi się przypomniało , wodą często prosto z kranu no ale wiadomo nasza koronowianka lepsza jak uzdrowiskowa :D
OdpowiedzUsuńco do kotów to ja też zwariowałam na punkcie rasowych właśnie brytyjczyków bo są piękne , miziaste , spokojne i nie skaczące po meblach , parapetach więc nie muszę się martwić że wskoczy mi na barierkę na balkonie ;-)
Ale nie kupiłaś go za kosmiczną cenę, rasowego, z rodowodem :) Nieważne... :) Baran twierdzi, że poprzednie przelałam, bo Franusia prawie że utopiłam (Franuś, to Baranowy skrzydłokwiat, stał w moim pokoju w UK, Baran go potem adoptował ;)
UsuńO ,to zastosuję tą poradę wodna, gardenie też podlewam przegotowaną.Zresztą zawsze mam dzbanek wody przegotowanej,bo sama pije,koty piją,to i kwiatuszki tez mogą, co im mam żałować;)
Usuńteż uważam,ze za dużo biedy dookoła i mozna przytulić dowolnego kiciusia,czy pieska.
Tak,trzeba sie liczyć z kosztami, jak to ise mawia,sam nie zjesz,ale zwierzaka nakarmic trzeba.
....
Ceny cytryn obecnie są takie wysokie z powodu przemarzniętych drzew,gdzies tam wymarzły i cytryn mało,jak juz bedą inne skadś tam,z innego kraju to bedą tansze.
Na imbir to też moze jeszcze nie czas,dlatego drogi?
Zawsze zostaje suszony,ale to nie to samo.
Doro, mówił też, żeby podlać do osłonki, a po 10-15 minutach wylać, roślina sama wie, ile potrzebuje :) I lepiej przesuszyć, jak przelać :>
UsuńNo właśnie, jest coś takiego jak odpowiedzialność, a nie fanaberie. I już nawet nie chodzi o karmienie, ale o utrzymanie.
Nie słyszałam o cytrynach, ale to chyba wszystko wyjaśnia.
My z kotem i kwiatkami z kranu jedziemy :))))
OdpowiedzUsuńNigdy kota nie kupowalam zawsze byl z kads zabierany i znajdki tez byly,a jeden to sobie sam przyszedl i sie sam zadomowil.Nie zwracal uwagi na to czy my mamy cos do powiedzenia i tak zostal az ze starosci odszedl do krainy wiecznych lowow:)
Mago, o to lotto, a kupowanie kota za ciężkie pieniądze w momencie startu w spłacanie kredytu za dom to porąbane jest. Zarabia grosze i jak dobrze pójdzie, jej pensja na kota nie starczy. A "muszą mieć dwa". Nie znajdki, rasowe. Tyle mojego, co sobie żólci na blogu upuszczę, bo oczywiście jestem "stara i złośliwa, i zazdrosna"... :)
OdpowiedzUsuńAaaa.. Mago, kotlety Twoim sposobem wejdą do stałego repertuaru :)
UsuńHm... Ty masz Mareczka, ja mam Marianka :)
OdpowiedzUsuń... mój Marianek kwitnie non stop od grudnia... podlewam go kranówa... kiedy sobie o tym przypomnę :)
Mówisz, że mam oszczędzać prąd i podlewać Marka (nie Mareczka, bo będzie foch, znaczy się dąs) kranówą?? Baran, jak Marek padnie, powie, a nie mówiłem ;)
UsuńMarek pozdrawia Marianka ;)
UsuńMarianek dziękuje Markowi
OdpowiedzUsuńMarianek mówi, że mu ta kranówa blokowa w niczym nie przeszkadza :) i całkiem znośna jest