Pająku i jego misternej sieci nie było dziś śladu, za to na słupku leżały dwie małpki po jakimś alkoholu. Pijak to wszystko zniszczy, buuuuu....
W pracy spokój. Bossa nie było, to Smród nie miał się przed kim popisywać i zaszył się w swojej dupie...
A ja dostałam pomidorkową łapówkę i miałam tak
Było na czym oko oprzeć :)
Dziewuszka zza ściany zabiła mnie dziś, wpadając z gryzoniem w ręku, szaleństwem w oczach i z pytaniem, czy gryzonia się włącza on czy off :) A myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Chociaż sama kiedyś myślałam, że zepsułam Baranowi gryzonia, bo zdechł. Na moje usprawiedliwienie: bezprzewodowe zawsze mieli chłopcy i oni obsługiwali, mój gryzoń zawsze był na smyczy, to skąd miałam wiedzieć, że bezsmyczowy potrzebuje baterii?? :)
I tak gadu gadu, pierdu pierdu, rozmowa zeszła na warzywa i za Chiny Ludowe i Demokratyczne nie mogłam sobie przypomnieć, jak nazywa się warzywo, które w UK dają do rosołu zamiast selera. Napisałam do Barana, a Paskud jeden odpisuje: my zawsze mamy seler, a to o co ty pytasz, to chyba sweet... Bądź tu mądry i rób dzieci i nagle ping, ping, wiem. Brukiew.
Wracając do domu znalazłam taką jeszcze na Manhattanie i tadam... Na jutro do pracki mam na obiad placki brukwiowo-ziemniaczane z gęstym jogurcikiem :)
I będzie zupka brukwiowa i puree... W dzieciństwie wyżeraliśmy to świniom i krowom, zakradając się do pomieszczeń, gdzie szykowano pasze. Do dziś nie zapomnę smaku pyr z parnika... Niebiański. A brukwi Mama nie gotowała, bo źle jej się kojarzyła. Z okupacją i głodem. A dla mnie rarytas. Jak to czasy się zmieniają.
Duża jest :)
8,81 km dziś, nie licząc z kilometra przedreptanego w pracy i domu.
Grzeczna dziewczynka :) Lubię siebie :P
Zgadza się - smak ziemniaków z parnika jest jedyny i niepowtarzalny :) wspomnienie wakacj u dziadków na wsi
OdpowiedzUsuńO, a myślałam, że tulko ja mam takie wspomnienia :)
Usuń:) zawsze się plątaliśmy w pobliżu kiedy w parniku były ziemniaki :) ... niby nas nie było, ale jak tylko Babcia, czy Wujek otwierali urządzenie, nagle nas było całe mnóstwo... i swoich i od sąsiada :) ... a na drugi dzień - akcja parnikowa była powtarzana - u sąsiada :P
UsuńSwiniobicie jeszcze było atrakcją i gorąca, gotowana tyle co kaszanka - mlask
Mleko dojone prosto do kubka :)
Długo i dużo możnaby jeszcze :)
Co do samej Brukwi, to nie pamiętam aby u dziadków, czy u wujostwa była, ale może i była, tylko mniej spektakularnie przyciągała moją uwagę.
Teraz już wiadomo, dlaczego w PRL było za mało wieprzowiny. Skoro dzieciaki wyjadały świnkom kartofle, to jak biedne miały rosnąć? :)
UsuńTeż jadałam z parnika u sąsiadki,jak i u siostry mojej babci:)
OdpowiedzUsuńTeraz jako namiastkę często jadam ziemniaki gotowane w całości, najlepiej na parze właśnie, nie solone oczywiście, też pyszne.
Brukwi nie znam i nigdy nie jadłam.Różni się dużo w smaku od selera?
Podobaja mi się te fikusne dynki,ale miałam kiedys dwie i mi zgniły,więc nie kupuję:(
Pyry rządzą :) Bezapelacyjnie :)
OdpowiedzUsuńTak, smakuje trochę rzodkwiowato, selera w tym nie uświadczysz nawet nie leżało koło selera. Ale poczytaj na guglu, zacne warzywo :)
Te dyńki wytrzymują tak do stycznia, potem padają. U mnie zawsze sa jesienna ozdobą domu, to nie coś, co jest na amen :)
A ,no to może się skuszę jednak na takie ozdobne:)
OdpowiedzUsuńTo taka brukiew mogłaby tez na surowo w surówce dobrze smakować, no lae nigdzie u nas sie nie spotkałam z tym warzywkiem.
W UK zrobiłam surówkę z jabłkiem, ale itarłam drobno, na najmniejszych oczkach, bo sama brukiew twardawa jest :) Nie wiedzieli, co jest, to i zjedli, jak zawsze :P Na pewno coś wykombinujesz, popytaj na straganach (chyba macie jakiś Manhattan??) :)
UsuńNie mamy, szukałam dzisiaj,nie ma.Czasami w dwoch sklepach warzywniczych są takie,,lepsze" owoce,czy inne cuda,ale tam tez nie mieli.
OdpowiedzUsuńSezon na brukiew dopiero sie zaczyna... :) Fakt, że obecnie to u nas rzadkie warzywo,tak samo jak jarmuż. Takie czasy...
Usuń