piątek, 26 sierpnia 2016

Butelki

i puszki tonami powynoszone.
Dwoję się i troję, ogarniając tę kuwetę, albowiem w niedzielę zawita do mnie inspekcja porządkowa w osobie Perfekcyjnej Pani Domu, czyli Zmorki (bardzo się cieszę, Kochany Pamiętniczku, ale cichosza) :)
Stanie majestatycznie na progu, białe rękawiczki naciągnie na wypielęgnowane dłonie, przejedzie po kątach i wydmie ust korale, rzekąc, że takiego bajzlu dawno nie widziała :)
Trudno, będę musiała przyjąć opieprz, a ona będzie musiała w tym bajzlu wytrzymać, nie ma zmiłuj :)

Z rozpaczą patrzę na moje okna, bo przetarłam w kuchni dziś, nie mogąc już na nie patrzyć, i widocznie płyn do szyb z Biedronki ma coś w składzie, bo w ostatniej chwili zamknęłam okno przed watahą pszczół? os? I znów osrane jest, bo one srają na okna.
Trudno, rolety się spuści, zwłaszcza rano i git majonez.
A w dzień zdejmę okularki i też będzie dobrze.

Bieżąc na Manhattan spotkałam


Samochód kempingowy i w sercu mnie zaćmiło... Bo nasz maluch zwał się Kucykiem, ale nie miał takiego pięknego napisu... Super :)

Powidła się zamknęły i aż wierzyć się nie chce, że takie małe słoiczki pomieściły 3 kilo śliwek :)




A jesień, witamy, Kochany Pamiętniczku tak




4 komentarze:

  1. Oj tamta zmorka juz umarła nie ma po niej śladu , poza tym to były pomówienia nikt rzucający tymi obelgami nie sprawdził naocznie teraz u mnie w domu patrze jak kurz leży i biorę z niego przykład 😊 no i nie wiem czy jest się z czego cieszyć będziesz musiała znowu po mieście latać 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny dajcie czadu!:)

    OdpowiedzUsuń