Zmorce dziękuję za wysiłek włożony w kopanie i za te bratki. Są cudne :D
Aż się wierzyć nie chce :)
No a u mnie, Kochany Pamiętniczku, jazda bez trzymanki. Z komarami. Wczoraj siedziałam po ciemku, jak zwykle, ale przed pójściem spać zamknęłam okna, drzwi i co ja paczę?
Sufit usłany jak to niebo gwiazdami.
Nie, nie były to gwiazdy.
Komary to były.
Robią się coraz bezczelniejsze, bo czynszu wszak nie płacą, za posiłki też nie, a i wapno kosztuje, co nie?
Więc...
Do północy na nie polowałam, zabić łatwo, sprzątnąć po zbrodni trudno. Sufit usiany był krwawymi plamami i czymś czarnym i tłustym. Próba starcia tego ręcznikiem lekko zwilżonym nie dawała rezultatu, plamy były coraz większe. A i do sufitu nie sięgam, nawet z krzesełka.
Wzdech.
Szybki skok na balkon po drabinę.
Z drabiny też nie sięgam. Jak wzrost dawali, stałam po rozum. A na dokładkę mój błędnik szaleje.
Tak więc, modląc się o niespadnięcie walczyłam.
Wygrałam :)
No i żalę się w pracy, a koleżanka: a odkurzacz?
Fuck you, przecież owocówki tak likwiduję, a tegoroczne komary są ospałe i leniwe. Więc wieczorem zamiast
będzie odkurzacz w robocie, Kochany Pamiętniczku.
A i myślę, czy nie kupić takiego akumulatorowego w tym zbożnym celu.
Prześpię się ze ślimakami :)
Jeszcze dwa dni, dwa dni w wariatkowie z debilami :) Wczoraj i dziś po godzinach, a jakże, dziś oddział zamknięty i czekam na pracę w domu, a potem znów...
... poranki, gdy zamiast wyskakiwać w popłochu, leżę i kontempluję... Leniwie... Jak szybko mija czas...
A inne badylki się starają
Widać małą niespodziewajkę :)
A debile tak:
Od razu mi się skojarzyło ze śledziem po japońsku. Com się namęczyła, żeby nie poszło, to ojapierdolę... :)
No nic, dwa dni to i człowiek z jeżem w betoniarce lekko wytrzyma... :)
SJ Jak mi Ciebie brakowało!!! Co zajrzę i widzę że zahasłowane to mi się (dosłownie)łezka kręci. I nie jestem żadną egzaltowaną siusiumajtką tylko internautką w poważnym wieku! Tak się przyzwyczaiłam do Twoich opowieści i zdjęć ciekawych że jak tego zabrakło to miałam wrażenie że straciłam przyjaciółkę. Mam nadzieję że będziesz nadal dostępna (albo dasz namiar na możliwość uzyskania hasła) Pozdrowienia z płaczącego deszczem Gdańska
OdpowiedzUsuńDziękuję za ciepłe słowa. Pozdrowienia z już prawie jesiennego Poznania, bo ludzie w pikowane kurteczki wskakują, choć 20 stopni jest :)
UsuńPróbowałaś odstraszacz na komary, który wkłada się do gniazdka? Ja mam taki na muchy (nic mnie tak nie obrzydza,jak muchy) i działa. Całe dnie i noce mam otwarte okna i żadna nie wlatuje. Z komarami nie mam problemu, mimo że mieszkam prawie w lesie i dokoła pełno chaszczy. A może to na muchy działa też na komary? W ogóle chyba w tym roku mało komarów u mnie, wieczorami spokojnie można siedzieć na dworze.
OdpowiedzUsuńSpokojnej nocy, bez krwiopijców:)
MamaKlary
Tez mam ten do kontaktu i dziala, sa na same muchy i na wszystkie robaki trzeba czytac co na etykiecie
UsuńNie chcę chemii... :)
UsuńNie było w Rossmannie, więc nie kupiłam :(
UsuńKurna, a jakiś chociaż spray pod ręką miej!:))
OdpowiedzUsuńNas męczy jeden o 5 rano i ni uja,nie zakatrupisz dziada,zatem chwyciłam psikacz na komary i inne kleszcze i opsikalam nasze loże,pośmierdziało, aż żesmy sie zakaszlali,ale komar też nawiał.
OdpowiedzUsuńNie chcę chemii, a natura nie działa. Te psikacze klejkie są :)
UsuńKomary wygodnie tłucze się rakietką elektryczną na komary. Odkurzaczem musisz wcelować w siedzącego, rakietką ukatrupiasz bestie w locie. Kosztuje grosze a jest naprawdę poręczna.
OdpowiedzUsuńKupiłam właśnie, dziękuję :P
Usuń