na miód, Kochany Pamiętniczku.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jaka jest tragedia, bo co nieco miodu mam poupychane w kątach, jako że kolegi wujek ma pasiekę.
Ale teraz szukam miodu dla Barana i dla Synowej, bo obiecałam, że dowiozę.
I... miodu nie ma, a jak już jest, to za miliony monet.
Okazuje się, że nie tylko warroza pozabijała biedne pszczółki, ale i susza zrobiła swoje. Nie ma na przykład miodu faceliowego, który uwielbiam, bo facelię szlag trafił.
No nic, mam jeszcze dwa namiary na zdobycie tego Kubusiowego przysmaku.
I muszę oszczędniej gospodarować zapasami.
Nie zabiorę z nich, bo na każdym słoiku jest data przydatności i mój miód jest już przeterminowany. Wiem, że to mu w niczym nie odbiera wartości, ale nie chcę takiego wieźć i tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem.
W Biedronce jest miód, ale co to za miód - taki sam jest w marketach w UK. I na etykietach jak wól stoi, że to mieszanka miodów z różnych krajów, często spoza Unii. Dziękuję, postoję. Zwłaszcza że cuda wianki słyszałam o chińskim miodzie. Jeżeli jest taki sam, jak chiński czosnek i inne wytwory chińskich rączek, małych i pracowitych, to dziękuję, postoję.
A doczytałam się wczoraj, że w UK na święta zabraknie brukselki, co jest tragedią narodową, albowiem dla Anglików brukselka w święta jest tym, czym dla Polaków bigos.
A i u nas widać niedobory, bo na jednym straganie coś jest, na innym nie ma. Na każdym ze straganów czegoś brakuje, a zawsze było wszystko w komplecie.
Takie to wychodzące bokiem lato było.
Sadownicy zaś nie zbierają jabłek, ponieważ w skupach płacą im... 10 groszy za kilogram.
Jabłka na targu kosztują od 2,50 za kg w górę.
Całą drożyznę najlepiej opisuje cena włoszczyzny - niedawno było 1,50 za pęczek, a teraz jest już 3,50, a to dopiero początek jesieni.
Cieszę się, że nie mam kilku gąb do wyżywienia.
Nie mówię, że nie poradziłabym sobie, ale...
Nieciekawie to wygląda.
A pogoda dalej letnia. Chodzę w poncho, ale i tak jak słoneczko przygrzeje, to jest za gorąco. Nogi mi w półbutach puchną na maksa, ale rano na sandałki za zimno. Musiałabym walizkę z rzeczami tachać, żeby się do temperatury dostosować.Wracałam z pracy w samej bluzce, a i tak się spociłam. Patrząc zaś na rodaków w kozaczkach, w watowanych, pikowanych kurtkach i kominach otulających szczelnie szyje czułam, że wylecę w powietrze :) Jprdl, rozumiem, że jest listopad, ale termometry w mojej wiosce pokazywały dziś w południe 16,7 stopnia na plusie i świeciło słońce! Nic dziwnego, że połowa luda poprzeziębiana i sieje to dalej... A do tego w niektórych środkach lokomocji włączone jest ogrzewanie :P
Czas zakręcił mi się kompletnie, odkryłam to dziś, patrząc na rozpiski. No nic, jakoś to przeżyję, nie mam innego wyjścia :P
miodek faceliowy mogę załatwić , nie wiem może kolega ma jeszcze lipowy też mogę zapytać
OdpowiedzUsuńDziękuję, Zmorko :* jesteś kochana, ale to wiesz :) :*
UsuńStraszne to, że człowiek - sadownik w tym przypadku - narobi się, i to wszystko na marne pójdzie, bo kto inny tak na maksa po chamsku chce zarobić. Doprawdy, w tym momencie myślę sobie o interwencjonizmie państwa. Ale nasze państwo z kolan wstaje i nie ma czasu dla obywateli. Powodzenia w poszukiwaniach miodu!
OdpowiedzUsuńDziękuję, poszukiwania cudem zakończyły się sukcesem :) Za tydzień będę miała miód :D Tak jest ze wszystkimi owocami i warzywami, wiem, jestem na bieżąco. Ceny w skupach wołają o pomstę do nieba, za to ceny na targowiskach są bandyckie. Markety mają swoją politykę, ale też łupią hodowców. A państwo? Państwo zajmuje się stawianiem pomników, bo taki rząd wybrano...
UsuńPierwszy raz słyszę o miodzie faceliowym, aż musiałam poszukać w internecie.
OdpowiedzUsuńWczoraj ubrałam się w sukienkę i bezrękawnik, który do 16:00 trzymałam w ręku. Potem wiatr i brak słońca, więc się ubrałam. I choć rano jest chłodno, to przecież można zdjąć czapkę czy kurtkę lub przynajmniej się rozpiąć. Jadąc ogrzanym autobusem nie mogłam wyjść ze zdumienia, że ludzie wytrzymują ten upał w zimowych rzeczach. Ale potem chorują i nie widzą związku...
Całują, Jędzuniu :)
Jedna mądra jesteś w tym całym tłumie kichających i charczących, owiniętych kominami :) Czasem widać młodziaków w T-shirtach i bermudach, ale to rodzynki w tłumie :) A miody są przeróżne, zdziwiłabyś się jakie. Na targu mam zamówiony miód nawłociowy. Nie kupuje tylko ziołomiodów, bo to nie są miody tak naprawdę :D A ja jestem miodową maniaczką, co chyba po mnie widać :D
Usuń