mi dzisiaj dali z traktorków i dobrze je wykorzystałam, Kochany Pamiętniczku :)
Planowo, aczkolwiek ułożenie planu było okupione kombinowaniem, jak koń pod górkę.
I strachem, bo kierowca 76, do którego wsiadłam jechał jak wariat, kobieta siedząca za kabiną objechała go, ale i tak dalej pędził jak szalony, więc stwierdziłam, że lepiej kiblować na przystankach przesiadkowych, jak się rozbić w 76, bo to może być bolesne.
Na Katowicką jechałam i wyszłam stamtąd lżejsza o sporą kasę, ale płaszcza nie kupiłam. Bo jednak w poncho lepiej wyglądam. A na Wyspach ma być w granicach kilku stopni, do tego mam podwózkę gratis, więc...
Prezent urodzinowo-imieninowy sobie zrobiłam, bo od cholery mam bluz z rękawami 3/4, ale to pod poncho w PL za zimno i muszę jakiegoś łacha jeszcze zakładać. A tak luz i hasta manana. A przymierzyłam pierdyliard rzeczy, w tym bluzę, która za mną chodzi od dawna, wreszcie ją dorwałam, ale nie. Widać cycki, a raczej ich brak, oponkę też widać, więc nie, spasowałam.
Ruszyłam kartę, o której chłop nie wie, wbrew zaleceniom Inżyniera, ale coś tam za nią co roku płacę, a odsetki to jakieś 9 zł miesięcznie od 2 tysięcy. Nie wydałam tyle, oj tam, oj tam. Wydaję na wszystkich, tylko nie na siebie, pora zacząć na siebie wydawać, póki żyję, w końcu po co trzy wózki ciągnę, co wbrew pozorom kosztuje mnie sporo nerwów.
Napatoczyła się 18, więc nieco modyfikując marszrutę polazłam do Starego Browaru. Plan był bankomat w banku, ale oj tam, oj tam. Stary Browar tak obstawiony, że nie ma co robić scen, co nie?
Więc połowa kasy z jednego bankomatu i wio do Empiku.
Bo i kartka dla Papryczka, i dla Kalafiorkówny.
Musiałam się za kłaki, za nędzne ich resztki wywlekać, żeby nie wydać milionów monet.
Ale byłam kwarda. Cza być kwardym, a nie miętkim.
Kolejny bankomat i mam całą sumę. Tak, wiem, jestem stara wariatka :P
Piotr i Paweł, bo wanilia.
Nie ma tej, co zwykle, jest droższa, trudno, te 4 zł mnie nie zbawią ;D
Kantor.
Gość szeroko uśmiechnięty daje mi dwie pięćdziesiątki.
Mina mu rzednie, gdy odmawiam przyjęcia banknotów.
No przecież są prawnym środkiem płatniczym w UK.
No są, ale żaden sklep go nie przyjmie, nawet jeżeli kupuję perfumy za prawie 40 funtów.
Wiem, bo Inżynier się nakolędował po banku, żeby tę pięćdziesiątkę wymienić na banknoty przyjmowane w sklepach. Dla Anglika 20 funtów to góra, czym może płacić, jeśli płaci gotówką.
A ja już jestem stary wróbel. Za stary na takie plewy.
Wzdechnął i dał kasę w dziesiątkach. Lubię dziesiątki, są nowe i plastikowe :P
Dojechałam do pętli, bo autobus mi zwiał sprzed nosa. W taką pogodę spacer ciągnie. Na moje szczęście smrodzący budynek nie smrodził. No i Rossmann, potrzebowałam, mniejsza z większym :)
Kupiłam, ale... Były, były, były przecenione na kwotę, którą jestem skłonna wydać...
Obssesion Night CK, no i Angel, na którego poluję od lat, kupując podróbki. Thierry Mugler.
Angel ceni się wysoko, nawet w bezcłowych robię wzdech i idę w siną dal.
Tym razem nie polazłam.
Uległam pokusie.
A kto bogatemu zabroni.
My Angel do pracy się nie nadaje, bo współpracownicy popadają od smrodu, ale... Mam swój pokój, zamykam drzwi :)
No i karta, o której chłop nie wie.
Na Gwiazdkę, dla mnie, ode mnie, bo jak na razie czeka na mnie cudo z masy solnej, które doceniam całym sercem, ale...
Dlaczego czasem nie mam siebie porozpieszczać?
Zatem rozpieszczona do trzeciego pokolenia wstecz zlądowałam w chaupce, która woła o pomstę do nieba. Ale jeszcze jeden dzień musi wytrzymać.
Pościel zmieniłam i poprałam.
Reszta w czwartek jak już nic nie będę musiała, oprócz ścięcia kłaków. I wywalenia WSZYSTKIEGO z zamrażalnika.
Rozmrożenia i wyłączenia lodówki.
Zobaczymy, jaki będzie rachunek, kiedy przez miesiąc NIC nie będzie chodziło, bo nawet router wyłączę.
Odprawiona.
Alienek ćwiczy powitanie takie, jakim poddani witają Elżunię. Entuzjastyczne. Co fejsowi widzą na fejsie :)
Tu nikt nie zobaczy, bo RODO :)
To się nazywa Pierdalec po polsku, po niemiecku Reisefieber.
Umyłabym okna, czas i siły mam, ale ten raz przeboleję, bo...
A, nieważne :)
Wrócę, bo wrócę na bank, do mieszkania z brudnymi jak cholera oknami.
I relacji wielu nie będzie, bo nie ma warunków.
Tak wyszło.
Nie tęsknić, nie płakać.
C'est la vie :)
A ostatnio coś pierdalnęło w blogosferze,Wszyscy marudzą, że nie ma komciów.
Marudzę i ja.
Ale mam drugiego bloga, na którym nie ma ANI jednego komcia.
I to jest tak, jak z tą kartą, o której chłop nie wie :D Więc mam się gdzie wyżyć w razie W.
A fejs obliczył, że ze Zmorencją znamy się 8 lat.
Znów nakłamał :P
I...
Ukraina.
Nie, że nie myślę, że się nie boję.
Wracają koszmary, co odbija się na snach.
To tylko tak wygląda, że życie jest piękne,
Nie jest. Oglądnęłam wreszcie Listę Schindlera. Cóż mam rzec. Spielberg. To nie Nałkowska. I jakoś, czytając listy wujka Mietka z Mauthausen bardziej wierzę w wersję z listów. Film wstrząsa. Życie bardziej.
Staram się być optymistką, ale to nie jest łatwe.
No nie jest łatwe...
OdpowiedzUsuńJak mawia Inżynier: po co łatwo, skoro można trudno :P
UsuńNo i dobrze, ze kase na siebie wydalas, ladne ciuchy :)
OdpowiedzUsuńPrzyjemnych wakacji!
Dziękuję, Basiu :)
UsuńJedź i wracaj bezpiecznie!
OdpowiedzUsuńDziękuję, dołożę starań :P
UsuńLeć powinnam była napisać!
OdpowiedzUsuńI polecę, i pojadę :)
UsuńA ja też byłam w rossmanie i se zakupiłam angelka, bo lubię... hi hi hi,a na święta zazyczylam sobie alienka,bo mi się kończy.Lubie i jedne i drugie,nie wiem które bardziej.Zalezy od humoru,pogody i nie wiem czego tam jeszcze.
OdpowiedzUsuńCiuchy fajne,szczególnie te lisciory,bo niby to jesień i coś, ale wyglądają tak optymistycznie.
Ja ostatnio że względu na jedno wyjście szukałam marynarki do sukienki bez rękawów A kupiłam dwie pary jeansow, zieloną koszulę,fajny duży szal i na imprezę poszłam w sukience z długim rękawem,no i po sprawie😁😁😁
Życzę Ci udanego wyjazdu i wypoczynku mimo tego co się będzie działo po pojawieniu się dziecięcia.
Skrobnij choć parę słów
No to obie zaszalałyśmy. Alienek może jak wrócę. Nie miałam nigdy, nawet nie wąchałam, a powinnam, ze względu na Alienka :P Nie mam już teraz ani czasu, ani siły na latanie. Nie lubię zakupów, a już odzieżowych zupełnie nie cierpię.
UsuńDziękuję. Jak tylko się da, napiszę, ale nie zanosi się ani na minutę na osobności, a nie chcę, żeby Synowa wiedziała, że piszę. Inżynier wie :)
Swietne , udane zakupy :). Nie pisze komciow bo nastukam sie w pracy , a na dodatek jestem taka "niepisata", ale.. czytam Twoj kazdy post z wielkim "namszczeniem"... bardzo, bardzo lubie. Odpocznij I enjoy czas z rodzinka. Happy Holidays! JoEl (she)
OdpowiedzUsuńJak miło przeczytać Twój komentarz, chociaż zazwyczaj nie piszesz :) dziękuję :)
UsuńŁadne to popielate wdzianko, ale przesadnie ciepłe chyba nie jest?
OdpowiedzUsuńWiem że nie mogłaś inaczej, ale pobyt na Wyspach będzie dla Ciebie trudny... Kiedy urodził się mój wnuk, pomagałam, gotowałam, woziłam, pilnowałam go w jego domu, ale w końcu wracałam do siebie :) Lubię jako i Ty swoje pielesze, swój spokój i swoje seriale (ostatnio oglądam szwedzki Bron).
Czekam aż wrócisz i opowiesz jak było, oby bezstresowo (dla Ciebie of course)
Uściski, miła moja.
Nie, ale na ogrzewane pomieszczenia w sam raz i na takie zimy, jak były. Grubszy sweterek na to załatwia interes :) Dzięki za zrozumienie :) Serdeczności :*
OdpowiedzUsuń