Kochany Pamiętniczku, jak wrócę, a jak nie wrócę, wspominajcie mnie dobrze albo wcale.
Albowiem przede mną wyprawa co najmniej na osiem godzin w jedną stronę.
Plan jest taki, że zamiast jechać standardową trasą, pojedziemy do naszych Umarlaków, ogarniemy ich i potem kurcgalopkiem na Podkarpacie. Nie ma innej opcji logistycznej, żeby wszystko ogarnąć.
Eksa ogarnę sama, jak wrócę, bo jednak żal mi Inżyniera - zmienili logistykę, na którą brał urlop, żeby ogarnąć Alienkową kurację i będzie się z tym sama męczyła Inżynierowa (znam możliwości Łobuzów). Tak, jestem za mało wymagająca w stosunku do Pierworodnego, ale pierdolę to przedszkole.
Jak się da, będę recenzowała, jak nie, zapiszę w kajeciku.
No i w plecy z lekka oszczędności poszły, ale c'est la vie. Płacimy po połowie i uważam, że to jest OK.
Tym bardziej że mieszczę się w żałobną odzież z pogrzebu Eksa, a Inżynier - lepiej spuścić zasłonę milczenia na całokształt.
Nie mam czarnych butów, pójdę w ciemnowiśniowych, nie widzę sensu kupowania czarnych butów na tę okoliczność, których być może więcej nie założę, mam dobrych butów pełno, nie mam kiedy ich wydrzeć. Nie jestem pogrążoną w żałobie wdową, a poza tym, jakie ma znaczenie mój ubiór?
Rezultaty home office.
A, nieważne. Jest, jak jest.
Wicher pozwalał mi donice z parapetu, ale za bardzo nie sprzątam bajzlu, bo i tak za niedługo wszystko pójdzie się jebać.
A Księżyc dziś jeszcze upiorniejszy niż wczoraj, gdy świecił na maksa tak, że pospuszczałam wszystkie rolety, co rzadko czynię
Sny koszmarne miałam znów, fizycznie czułam, jak ktoś mnie w ramię trąca i moja stała obsesja, czuję fizycznie, że ktoś wali w drzwi...
Zaś.... realnie, krupnik ugotowałam, pokrywkę odstawiłam na palnik, na którym gotowałam pyry, ale maszynka ma taki urok, że nie widać płomienia, a ja bez aparatów nie słyszę, że gaz się pali. I w ten cudny sposób
ugotowałam pokrywkę, choć czułam smród, ale tłumaczyłam sobie: SJ znów masz wrażenie, że masz guza mózgu i czujesz dziwne zapachy.
Jak to pozory mylą, co nie? Dobrze, że chaty nie sfajczyłam :)
Obie gazetki zamknięte, dla mnie już grudzień w pracy, ale hip hip hurra mam jeszcze 9 dni urlopu po 4 godziny, znaczy się, mam dużo urlopu. Do pracy wracam 12 listopada, ze zwykłej przyzwoitości, tym razem oni będą mieli przesrane, ale cóż...
I tak bywa.
Dobrze mi życzący - trzymajcie kciuki, bo naprawdę mam pietra.
A ty, co źle mi życzą wybaczam, cóż...
Sayonara...
A tym, co mają czas i ochotę, polecam
takie tam, koronawirusowe, z przymrużeniem oka, ale nie tak całkiem do końca...
Wspominajcie mnie dobrze albo wcale jak coś.
Wiadomo, życie nie składa się z oddychania.


I czego kraczesz? Wez przestan!!!
OdpowiedzUsuńKciuki wedle zyczenia i z glebi serca, nie bojaj sie. :*
Dziękuję, przemiła kobieto z miasta Uć :)
UsuńNie odzywam sie w temacie, bo mam odmienne poejscie, jakcmnie znasz to wiesz jakie.
OdpowiedzUsuńDobrej drogi w te i nazad.
Dzięki. Film to komedia. I nie ma nic wspólnego lansowaniem czegokolwiek.Ale wiernie pokazuje rzeczywistość, z lekkim francuskim humorem.
UsuńA nie mowilam o filmie, film ogladnelam😀
UsuńWracaj szczesliwie do domu Jedzo, to wystarczy. Wszystko bedzie dobrze, a podroz z synem zapewne przegadacie:)) Usmialam sie z dylematu : ja mam wszystkie buty czarne! No moze ze dwie pary brazowe. Kupuje buty na zasadzie forda : kolor obojetny, byleby byl czarny:))
OdpowiedzUsuńDzięki Kitty. Ja nie zwracam uwagi na kolor. Mają być wygodne, a wygodne są zawsze kolorowe.
UsuńA ja to widzę tak, ze dzięki Szwagrowi masz okazję odbyć fajną wycieczke z inzynierem! Buty..a kto by na buty patrzyl...Szerokiej drogi !
OdpowiedzUsuńO, Basiu, dzięki za wsparcie, masz rację. Niestety, czasem patrzą. Na zawał prawie zeszłam, gdy Pierworodny przyjechał na ślub Inżyniera w butach, których by bezdomny chyba nie założył. Ale to long story. Jego żona się odpierdoliła jak stróż w Boże Ciało.A mężowi nawet butów za 30 zł (tamte ceny) na targu nie kupiła.On jest sierota i tak,potrzebuje kobiety, która mu wszystko pazurem wytknie...
Usuńbuty to się ubiera wygodne :-) swoją drogą dlaczego w PL czarny jest tak bardzo przypisywany żałobie, są też kolory takie jak popielaty czy fioletowy ( ja osobiście kupiłam sobie popielatą kurtkę na pogrzeb Mamy )
OdpowiedzUsuńmoja chrzestna matka była umówiona z moją Mamą że na pogrzeb przyjdzie w czerwonym swetrze i dotrzymała słowa ( nie wszyscy byli wtajemniczeni więc niektórzy byli zdziwieni, z kolei inna kuzynka była umówiona że stypa będzie wesoła i tak wspominaliśmy same śmieszne wspomnienia, każdy kto chciał opowiedzieć wstawał i głośno opowiadał cała sala się śmiała a było nas 60 osób, ktoś wstał i śpiewał piosenką którą nauczyła go Mama, to była stypa inna jak wszystkie jak byłam się rozliczyć to kelnerki dziwnie na mnie patrzyły no cóż miały o czy opowiadać ;-)
Tak, wiem, takież założę, dywagowałam. Na mojej stypie mają się dobrze bawić, narzekać na mnie ile wlezie, śmiać się z moich życiowych gaf i mówić, jak Alieniątko dziś "batia Dolota ja cie kocham" :) Tylko jak mnie ktoś nie lubił, morda w kubeł i wypierdalać, a nie smędzić towarzystwu, które mnie dobrze wspomina ;)
UsuńZazwyczaj bywa wesoło, jesli dawno nie widziana rodzina ma poczucie humoru a i chce pogadać, to sie o roznych sprawach opowiada, no i też wspomina rozne historie.U nas rownież było dużo śmiechu wręcz do łez. Może też zależy kto i w jakim wieku i okolicznosciach umiera.
OdpowiedzUsuńCo do czarnego, to sie tak utarło, nie dociekałam dlaczego.
Tak się składa, że rodzina Eksa to nie są nasze klimaty i ludzie, z którymi chcesz przestawać.Szwagier, na którego pogrzeb jedziemy - jego żona i córka to są wyjątki w tej rodzinie. Dlatego jedziemy, inaczej by nam do głowy nie przyszło telepać się tak daleko.
UsuńSzczęśliwej podróży.
OdpowiedzUsuńDziękuję, nicko :)
UsuńDear SJ, ja tez sie dolaczam do grona tych ktorzy dobrze Ci zycza i Cie lubia ( mimo ze nie znam Cie w realu). Wracajcie szczesliwie. Ja tez uwazam ze Inzynier jest fajny i mimo smutnego celu waszej
OdpowiedzUsuńwyprawy, mam nadziej ze bedziesz milo wspominac wspolna podroz i on tez.
Pozdrawiam serdecznie
Aga T
Dzięki za dobre słowo, Ago :)
UsuńSJ, czasami takie przykre sytuacje życiowe jak pogrzeb bardzo łączą rodzinę. Piszę to z własnego doświadczenia, takich imprez jak na pogrzebach to nie było:)) Wspomnienia, wspomnienia a jednocześnie młode kuzynostwo poznaje się bliżej. Nawiązuje kontakt po wielu latach i to jest fajne.
OdpowiedzUsuńBędzie ok, wracaj cała i zdrowa.
Tu akurat nie te okoliczności przyrody, ale jedziemy do ludzi, którzy byli dla nas dobrzy zawsze. Młodzi nie jadą,Alienek ma akurat wizytę u lekarza, na którą czekali pół roku. Zmarł dziadek kuzynki Łobuzów - nawet my, dorośli nie widzieliśmy się z nią realnie, znamy ją tylko ze zdjęć. Ale może się jakaś nić porozumienia nawiąże, oni mają agroturystykę, może chociaż młodzi tam kiedyś pojadą. Życie jest zakręcone, jak świński ogonek :)
UsuńKurcze jakoś ostatnio tematy pogrzebowe non stop mnie otaczają. Zmarła ciotka mojego taty (98,5 lat),zmarł nagle były facet mojej znajomej ,bardzo mlody(41),dzisiaj z moimi rodzicami gadaliśmy o pogrzebach,naszych przyszłych.Na szczęście z humorem,nie że jakieś planowanie bo coś tam trza...
OdpowiedzUsuńNie lubię pogrzebów, nie lubię styp,ale człowieka trzeba pożegnać. Ja nie chciałabym grobu,niech mnie spala i jeśli będzie taka możliwość rozsypią tam gdzie mi się zamarzy 🙂. A!A przed spaleniem niech mnie ubiorą w stare jeansy,zieloną jedwabną bluzkę i jakieś moje ulubione szpile i trumna najtańsza, papierowa. A potem niech piją i tańczą.
Tak,liczy się pożegnanie. Ludzie niepożegnani bolą bardzo w życiu. Nie zawsze się da pożegnać, ale trzeba spróbować. Dlatego byłam na pogrzebie Eksa, choć nie była to fajna sytuacja, co przewidziałam i dlatego nie chciałam znajomych z pracy, choć chcieli być ze mną w tym dniu. Oddzielam pracę od życia prywatnego i wywieszanie transparentu o moich prywatnych sprawach wcale mnie nie bawiło...
Usuń