z leksza wczoraj, Kochany Pamiętniczku :)
Poszłam na długi spacer w sandałkach, już po lodowatej ulewie. Zimno nie było, czułam się fantastycznie, ale wieczorkiem zaczęło mnie coś rozbierać i nie był to seksowny men.
No ale nic, czemu nie zaradziłyby dwie polopirynki i dwa kocki :)
Dziś już było OK, ale z bólem serca (i nóżek) na razie pożegnałam sandałki, ale ich jeszcze nie schowałam.
A dziś od rana kurwica mnie brała. Bo nikt nie czyta mych emilków ze zrozumieniem. A od rana na poczcie Boss się wywnętrza, że w programie w tekstach multum literówek. No, w chuj. Problem polega na tym, że tam chuj wi co widać, a i żaden z tych tekstów nie był jeszcze w II korekcie, nie mam pojęcia, czy tam jest wlana I korekta, czy nie... Ale emilek pełen troski o to, żebym ja nie miała kłopotów.
Kurwa pierwsza na dziś.
No a potem okazało się, że bydełko ma swoje wymówki, wiadomo, każdy święty ma swoje wykręty, jak nie urok, to sraczka albo inny przemarsz wojsk radzieckich, problemy rodzinne, życie osobiste, program się tnie, profesor autoryzujący jest upierdliwy...
Tylko korekcie życie płynie po płatkach róży, w oparach uwielbianej paczuli, wachluje ją seksowny Murzyn (w dupie mam poprawność polityczną), donosząc jej drinki z palemką i nucąc radośnie: I just called to say i love you... A nie, wróć, nuci Fascination... Got to use her, every time, every time, every time, got to use her..
Kurwa druga na dziś.
Piszę, że potrzebuję 1,5 godziny. Bo mam zaległą kartkę, która nie dojdzie na czas, a mi zależy, bo słońce nakurwia pięknie, bo tak.
I co? Gówno. Nie, bo zaraz będzie, a ma o 14 jechać do drukarni.
Ogarniam odcinek Chicago fire, The rookie i dopiero po emilku, że kiedy kurwa będzie tekst, tekst dochodzi.
Niestety, ja nie mam już orgazmu, tak wyszło.
Za oknem leje, burzowe chmury krążą jak najęte, więc odpalam kolejny odcinek, albowiem wszechwiedząca aplikacja mówi, że za 24 minuty deszcz się skończy. Magik jakiś czy cuś z tej apki? Faktycznie, skończył się. I pomaszerowałam w siną dal, lewa, prawa, wściekła jak cholera, ale oddychając głęboko, bez tytki i kontemplując...
Identyczne ujęcie, chwila po chwili, tak pięknie dziś pracowało światło...
A później już za moment był
Księżyc nad Tahiti :)I jeszcze
... taki kobierzec przy chodniku...
... i ja...
time to say goodbye, sandals... Będę za wami tęskniła:)
I po spacerze, po namyślunku, naskrobałam emilka do drogiego Bravo, a jakże, do mojej redaktorni (w nawiasie było Drogie Bravo), a co, bo chytrze przekalkulowałam, że...
To, przed czym broniłam się zawsze, czyli praca od 13 do 17 w obecnych warunkach ma sens. Nie będę wstawała o 6, żeby w podskokach zapierdalać na Manhattan i do sklepów. Wstanę o ludzkiej porze, jak będę miała coś do załatwienia, załatwię, a o 13 siądę do kompika i punkt 17 znikam, nie pierdoląc się ze spóźnialskimi i z błaganiami, że to na już i na zaraz (zaraz to taka mała bakteria, boję się zaraz).
Wiadoma rzecz, że w ostatnim tygodniu będę siedziała po godzinach, ale tak całe rano dla mnie. Nie chciałam tego przy pracy stacjonarnej, bo i tak musiałam się o 6 zrywać, żeby dojechać, ale teraz?
Na razie jeden kolega odpisał, że mu to pasuje. Sądzę, że Boss to poprze, bo zawsze o to walczył. A teraz po 17 już ciemno się robi i nigdzie mnie nie ciągnie, a do 13 to zdążę nawet na kijki polecieć.
Więc oby się udało.
A, ogłosili nabór na TBS, co to miał się zapisać Pierworodny. Bo mają wszystko, kasę i inne. Więc ślę linka, tak ku pamięci, jak to troskliwa mamcia.
I znów KURWA, nie da się, mają 100% wkładu na TBS, ale nie mogą się zapisać, bo mają za niski dochód. Serio? Tam nie ma za niskiego dochodu, jest za wysoki. Ale nic, dalej kombinuje, jak koń poc górkę.
Jak mają na 100% wkład TBS, to co im broni brać komercyjne mieszkanie?
Bo bank nie da, bo za stary jest.
Poległam, KURWA.
Inżynier pogłaskał, przytulił, wirtualnie of course i stanowczo zabronił umierać.
Bo tylko moja śmierć rozwiązuje problemy życiowe Pierworodnego.
A, na Netfliksie oglądnęłam sobie, z zapartym tchem Kasztanowego ludzika, jak nie jestem fanką kryminałów, ten jest świetny.
A rano dostaję fotkę szyderczo uśmiechającego się Alienka (znaczy się, rozkosznie się uśmiechał, ale z lekką nutą szydery) w towarzystwie przecudnych kasztanowych ludzików (zbierał kasztany, wracając z Tomatisa), a że z kolei on ma kaszelek, zatem poczynił takie cuda
i kazał babci dosłać.
Zatem pora umierać, żarty się skończyły.
Wszyscy będą zadowoleni, a ja odpocznę.
Drogie Bravo, prawda, że brzmi jak dobry plan?






co to TBS ? tzn domyślam się, że jakaś spółdzielnia mieszkaniowa
OdpowiedzUsuńdziwię się, że nie prą by spieprzać z wynajmowanego bo w końcu napychają kabzę komuś a pewnie płacą tyle co rata kredytu hmmmm dziwny jest ten świat
ja już nie pamiętam od kiedy pracuję od 16 do 20 i fajnie mi z tym ;-)
u nas dziś trochę pokropiło ale grzybów z tego nie będzie ;-(
A, long story, a Pierworodny ma wadę fabryczną - konfabuluje i kłamie w żywe oczy. Ponieważ jego żona uważa, że jest wyjątkowa i cały świat powinien lec u jej stóp, nigdy nie zniżyła się do rozmowy z nikim z rodziny męża na konkretne tematy, jest jak jest. Ja mówię, ile zarabiam, nie mam się czego wstydzić. Oni nigdy ani w UK, ani w PL nie zająknęli się o finansach. A przecież razem można by o czymś pomyśleć. W sumie powinnam mieć to w dupie. Też chciałam za wszelką cenę zatrzymać mieszkanie w kamienicy u teściowej, bo miałam plany na zagospodarowanie strychu, moje niespełnione marzenie z czasów, kiedy lofty nie były modne. Z rozsądku poszłam na M2 i nie żałuję. Może i nie mam wymarzonego mieszkania, ale mam swój kąt w życiu. A na Manhattanie grzybów zatrzęsienie, ale moja wątroba mówi: grzyby albo piwko... Jak myślisz, co wybiorę :)
UsuńSylwia, to w Polsce takie popularne ,,na swoje", w wielu krajach pi prostu mieszka sie cale zycie w wynajetym domu czy mieszkaniu i tyle, jak u siebie, tylko odpadają niektore koszty, bo wymiana glownych sprzetow czy okien czy jak cos piardnie w instalacjach, to na koszt wlasciciela.
OdpowiedzUsuńDoro, piszesz z perspektywy kogoś, kto ma swoje mieszkanie. Jeżeli płacisz za wynajmowane w mieście prawie całą jedną pensję, nie odpadają ci przy tym żadne koszty, bo czynsz spółdzielczy też płacisz i media, to jednak lepiej mieć swoje. Jest różnica między życiem w zachodniej Europie, a w PL. A i w UK opłacało się kupić mieszkanie i mieć swoje, a nie nabijać kabzę landlordowi. I nie wyssałam tego z palca, mówię z praktyki. A i ja, zostawiając mieszkanie dzieciom podreperuję ich budżet - nieważne, czy sprzedadzą je, czy wynajmą, czy sami w nim zamieszkają. Mój koszt - oprócz czynszu, w który mam wliczony i wywóz śmieci, i wodę, i ogrzewanie to remont raz na kilkanaście lat. Gdybym teraz wynajmowała moje mieszkanie od kogoś, nie starczyłoby mi emerytury na jego opłacenie, a nie mam pałaców i chuj wie ile metrów. I tak, jak nie postarają się o swoje mieszkanie, nie uciągną na stare lata kosztów wynajmowania, nawet z dwóch emerytur. Taka jest naga prawda o życiu w PL. Ty masz nieco inne warunki.
UsuńJedzo, kasztanowe ludki cudne, ktora to babcia Joda?
OdpowiedzUsuńNie, na szczęście mnie nie zrobił... Bo inaczej byłabym już chyba martwa ;) Jakby ojcu kaskę podwędził i killera wynajął... No dobra, nie taka jest fabuła filmu, a i Alienek na razie nie ma takich zabójczych myśli ;)
UsuńPlan fatalny:) Nie realizować! A powiem szczerze, że nie do końca rozumiem z czym się je ten TBS :)? Bardzo fajne ich domy są na Palacza przy Głogowskiej sąsiadka się tam przeniosła, gdy uwolnili czynsze w prywatnych, emerytka, więc chyba nie za bardzo wysoki dochód.Nie denerwuj się i nie rozwiązuj ich problemów mieszkaniowych twoim kosztem:)
OdpowiedzUsuńTo jest TBS. Też nie ogarniam, aczkolwiek Sikory rodzice mieli tam mieszkanie. I nie rozumiem pokrętnych założeń mieszkaniowych Pierworodnego, w sumie coraz mniej z tego rozumiem. Ale ja ogólnie głupia jestem i taka już umrę...
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZ ciekawości weszłam na stronę TBS-jest minimalny dochód na osobę 1524 zł i parę groszy przy 4 osobach. A jeszcze o sandałkach- mogłabyś chyba do morsów dołączyć! Ludziki wraz z uśmiechem -cudo, miód na serce! 9 usunęłam poprzedni, bo walnęłam byka!)
UsuńPodobno im 300 zł brakuje, bo 500+ się nie liczy, ale na mój chłopski rozum znów kłamie. 155o x 4 = 6200. Brutto czy netto mają więcej dochodu, nie ma innej opcji. Ja nigdy nie pytam o zarobki, choć o swoich mówię bez owijania w bawełnę, bo to w końcu moja kasa, nie kradnę, a na co wydaję, to moja sprawa,mogę wszystko przepić, choć zapowiadane 50 zł za pół litra to i mnie przerasta, a bimbru pędzić nie umiem, choć regułę znam :) 1410, bitwa pod Grunwaldem. Myślę, że zamiast przyznać się, że nie mają na wkład, kombinuje jak koń pod górkę. Jak zawsze...
UsuńI'am glad to read the whole content of this blog and am very excited,Thank you for sharing good topic.
OdpowiedzUsuńThai Boxing Online