dobry dzień, Kochany Pamiętniczku, choć nie zanosiło się na to, że będzie dobry.
Wróciłam do domu cała, zdrowa, aczkolwiek zmarznięta.
Pogodzona ze wszystkim, z czym pogodzić się nie chciałam.
Przede mną jeszcze jeden ciężki dzień, ale potem będę mogła na dnie z honorem lec.
Z honorem lec :)
Miłego i spokojnego dnia życzę i pozdrawiam!!!Malgorzata
OdpowiedzUsuńDziękuję, wzajemnie :)
UsuńWez mnie adoptuj i zabierz daleko od tych obchodow, juz ledwie zyje. Niby czlowiek cieszy sie na te swieta, na spotkanie w kupie, bo rzadko mozemy sie wszyscy razem zebrac, na wolne dni, na patrzenie na radosc dzieci, kiedy rwa papier prezentowy, ale to wszystko jednak meczy.
OdpowiedzUsuńMam identyczne odczucia. A Ty chociaż będziesz ze swoimi, a ja w tłumie obcych. Których nie lubię. Robiąc dobrą minę do złej gry...
UsuńMoże ten drugi też nie będzie cięzki, tylko dobry!
OdpowiedzUsuńNie mam takiej nadziei. Było dobrze, bo mogłam sama wrócić do domu (wracałam z P. i jego bandą). W Wigilię na tym zadupiu komunikacja umiera przed 15, więc jestem skazana na podwózkę, czego nienawidzę. No Inżynier mnie odwiezie i tym razem nie ma taryfy ulgowej. Rodzina N. z Poznania zaproponowała mi podwózkę do... nocnego autobusu. Mogą mnie w dupę cmoknąć, bo ten zjazd na włościach to ich pomysł, bo na D. nagle zrobiło im się za ciasno. Nie będę, kurwa, kwitnęła co najmniej pól godziny, żeby mi nocny autobus podjechał. Dziecko się uparło, że mnie chce, to niech wozi.
Usuń