musiałam dziś wyglądać, pomykając ulicami, bo nogi same mi się rwały do walca...
Take this waltz, take this waltz
Take its broken waist in your hand...
sponsorowało dzisiejszy dzień i nie miałam zielonego pojęcia, że w takt walca tak fajnie się sunie... Słoneczko ładnie świeciło, ptaszki kląskały (stój, nie pierdol), samochody dusiły się w korku i w ogóle, a ja sama na pustym chodniku, puściuteńkim :) Nie musiałam zamykać oczu, żeby znów widzieć, jak tańczę z Ojcem (to on nauczył mnie walca i tanga), a później z Markiem. Marek niepozorny był, więc dziewczyny go lekceważyły, że taki niski, drobny i w ogóle. A ja uwielbiałam z nim tańczyć, bo w jego ramionach czułam się bezpieczna, zaopiekowana i ten walc, ten walc...
Take this waltz, take this waltz
Take its broken waist in your hand...
Te zabawy, gdzie królowało disco polo, walce, tanga i inne takie, dyskoteki, fajfy, zabawy ludowe...
Zatańczyłabym jeszcze raz...
Ale to muszę się wynieść na tamten świat, bo wszyscy moi tancerze już tam są...
Take this waltz, take this waltz
With its "I'll never forget you, you know!"
I tak mi się leciało, lekko, bez zmartwień, ale też oprócz wspomnień kołatały mi w głowie różne niewesołe sprawy, bo wczoraj Szwagierka zrujnowała mnie SMS, cały dzień przysyłając mi jęczenie, jacy to oni są biedni, a ja jestem taka głupia cipa, że nie umiem nie odpisać :D No i poszło moje ostatnie parę złotych z konta, a miałam je od lutego.
Biedni są, bo wciąż nie mogą się dogadać z tą chatą, którą teść zapisał mojemu Eks i dzięki której poniekąd też rozłączyła nas mineralogia i termodynamika, poszło nam o to, kto ma nosić węgiel do piecyka...
And I'll bury my soul in a scrapbook,
With the photographs there, and the moss
Sądzą się od ponad 12 już lat, jak nie dłużej i nic... :) Stracili kupę kasy i pooszukiwali się nawzajem. Podpisali szwagrowi zrzeczenie się zachowku, nalegał, żeby uprościć sprawę, obiecał im zapłacić. Nie ma zamiaru, więc kolejna sprawa w sądzie... A w sądzie szwagier kłamie jak z nut, nie tylko na temat Eksa, ale i każdej innej historii, mówiąc np., że matka i ojciec kochali się na zabój, a rozłączyła ich taka jedna (jak można rozłączyć wielką miłość), gdy sama teściowa wciąż podkreślała, jakim draniem jest jej mąż, żadne z sześciorga dzieci nie utrzymywało z nim kontaktu, a ja sama widziałam go możę 3 razy w życiu?? Ojapierdolę... I szwagierka mówi mi, że "postara się wlecieć i opowie, bo to trylogia wyjdzie". Z mojego doświadczenia w tej chorej rodzinie wiem, że wyjdzie "Moda na sukces" i zarobię kupę kasy, jak to opiszę... Ale lotto mi to.
Wszyscy z nich to ludzie nie tylko dobrze, ale i znakomicie sytuowani. Kort tenisowy, basen, domek dla gości. Mało??
I zupełnie nie rozumiem, po chuja się tłuką o to??
Dlaczego nie dali tego zgodnie z testamentem Eksowi, nie pomogli mu spłacić macochy??
Nie rozumiem.
Nie słuchał mnie, jak powiedziałam, że nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Nawet dzieci nie chciały, mówiły: mamy gdzie mieszkać, co jeść, walić to.
Czas pokazał, że miałam rację...
Ponieważ nie widuję ich od lat, mam wrażenie, że oni wciąż młodzi i piękni i takie tam.
Dziś, lecąc...
And you'll carry me down on your dancing
To the pools that you lift on your wrist
Oh my love, Oh my love
Take this waltz, take this waltz
it's yours now. It's all that there is...
... uświadomiłam sobie nagle, że przecież oni wszyscy są STARYMI GRZYBAMI, starszymi ode mnie (OJAPIERDOLĘ), mają już ponad siedemdziesiąt lat (Eks jest ode mnie starszy o 4 lata), troje z nich jest ponad 10 lat starszych... O co, oni, kurwa się biją???
Nie ogarniam...
A niech się tłuką, mają dobre geny, będą jeszcze długo żyli, chyba że sie wcześniej pozabijają.
A ja sobie polecę w świat bez plecaczka i...
Take this waltz, take this waltz
Take its broken waist in your hand...
I takie fajne niespodzianki mam na drodze, ktoś nie myślał :)
Fizycznie drugiej strony i sąsiedniego chodnika nie ma. Ciekawe jak jutro to ominę, bo wyglądało na to, że rozkopią :D
I takie zmartwienia lubię ;)
Znalezione w necie :)



Co kretyńsko, co kretyńsko zaraz!:)
OdpowiedzUsuńHeh, też nie rozumiem po co te spory spadkowe, dobrze, że masz się od tego z daleka.
U mniep iździ jak w kieleckim, dupa rosnie od zarcia a chodizć nie mam kiedy! No ale do wtorku,póxniej juz bedę czy deszcz czy słota popierdzielać i walczyć z apetytem.
No wiesz, spasiona sześćdziesiątka podskakująca walcowym krokiem na środku chodnika to tenteges :) A tak mnie korciło nie drobnym, ale wszystkie kroki z obrotem... U mnie pogoda na razie OK, a i Tobie dobrej życzę :)
UsuńI racja ,walic to.
OdpowiedzUsuńJa tez kompletnie nie rozumiem ludzi,ktorzy maja wszystko,ale gdyby mogli to z chytrosci i zachlannosci gowno by z od siebie zjedli.
Tez mam takich w rodzinie,ale nie wiem co u nich bo kontaktu juz od lat nie utrzymuje,bo ja tez wale to;)
Trafiłaś, Mago, w samo sedno... Historii mogłabym przytoczyć na pęczki, ale po co?? To nie jest przeszłość, którą chce się pamiętać, jak te walce z Markiem H. :) Take this waltz... Chyba dziś też powalcuję, a co mi tam :P
UsuńKurde oczami wyobrazni widze jak wirujesz na chodniku ,czasem tez mam taka ochote hihi u nas nie ma o co sie klocic wiec spokoj w rodzinie a pogoda przepyszna
OdpowiedzUsuń