sobota, 29 listopada 2014

Walizka

spakowana, jeszcze parę kilo mogłabym wziąć, ale miejsca nie ma, a większej walizki nie posiadam.
Kąty opróżnione.
Miśki postawione do pionu, a jakże.
I Kierownik Budowy wleciał.
I Baran łapką pomachał.
I Inżynier sprawdził, czy matka dycha i silna, zwarta, gotowa.
Zdrzemnę się, bo spać nie będę.
I uciekam od mrozu...
Będę pisała, nie ma zmiłuj.
No chyba że spadnę.
Wtedy wspominajcie mnie dobrze, albo wcale... :)

Volare...

8 komentarzy:

  1. Niech nie pierdoli od rzeczy!!! Nigdzie nie spadnie tylko wyladuje jak nalezy.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to do przeczytnia po przylocie,będę bardzo czekać! Dmucham mocno coby ewentualne mgły przewiać;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Doro, odpukać, jak na razie działa :)

      Usuń
  3. widzisz a mówiłam ( pisałam ) że pogoda będzie mlask do lotów i jest i nie bój żaby do powrotu też będzie gites i majones ;-) wspaniałego pobytu :*

    OdpowiedzUsuń
  4. No to fruuuuu:)

    Zmorko u dohtorów już byłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomogło Twoje dmuchanie, mgła była w UK, ale tu to norma jest :)

      Usuń