spakowana, jeszcze parę kilo mogłabym wziąć, ale miejsca nie ma, a większej walizki nie posiadam.
Kąty opróżnione.
Miśki postawione do pionu, a jakże.
I Kierownik Budowy wleciał.
I Baran łapką pomachał.
I Inżynier sprawdził, czy matka dycha i silna, zwarta, gotowa.
Zdrzemnę się, bo spać nie będę.
I uciekam od mrozu...
Będę pisała, nie ma zmiłuj.
No chyba że spadnę.
Wtedy wspominajcie mnie dobrze, albo wcale... :)
Volare...
Niech nie pierdoli od rzeczy!!! Nigdzie nie spadnie tylko wyladuje jak nalezy.
OdpowiedzUsuńAye, aye, Sir :)
UsuńNo to do przeczytnia po przylocie,będę bardzo czekać! Dmucham mocno coby ewentualne mgły przewiać;))))
OdpowiedzUsuńDziękuję, Doro, odpukać, jak na razie działa :)
Usuńwidzisz a mówiłam ( pisałam ) że pogoda będzie mlask do lotów i jest i nie bój żaby do powrotu też będzie gites i majones ;-) wspaniałego pobytu :*
OdpowiedzUsuń:* No właśnie, co to?? Kolega Leona?? :(
UsuńNo to fruuuuu:)
OdpowiedzUsuńZmorko u dohtorów już byłaś?
Pomogło Twoje dmuchanie, mgła była w UK, ale tu to norma jest :)
Usuń