poniedziałek, 24 listopada 2014

Oberwałam

od Inżyniera.
Za całokształt i za detale.
Nie wiem, czy się należało, moim zdaniem nie, ale to drobiazg.
Oberwałam.
Z rozpaczy przyszyłam guzik.
Zaniosłam płaszcz do czyszczenia (ostatni dzwonek).
Kupiłam PEKA na okaziciela.
Dla nietutejszych: to taki bilet cud miód i orzeszki pistacjowe, najlepszy do jeżdżenia, bo papierowe nie zawsze można kupić.
Jako że mam rodzinę wpadającą, a jestem zapobiegliwa, kupiłam PEKA na okaziciela, dla Inżyniera, który co jakiś czas wpada. Niech gad wie, że ma matkę...
PEKA imienna jest za frico, nie licząc kasy, którą trzeba na nią ładować, żeby jeździć. PEKA na okaziciela wydawana jest za kaucją 12 zyla. Na mojej PEKA mogę ładować kaskę do osobnej portmonetki i wozić gości, ale co, jak goście chcą jeździć sami? Więc taka na okaziciela jest jak najbardziej przydasię...
Skoro tak, dlaczego nie można jej po prostu kupić w kioskach i wszędzie? Proste, kupuję, ze startowo doładowaną sumą na przepicie i po problemie. Nie, nie ma letko... Trzeba iść do specjalnego punktu. A co ma zrobić przejezdny przyjezdny, który chce takie cudo wianek mieć?? Leźć w poszukiwaniu punktu?? A z Ławicy do centrum hohoho jest i trochę. Teoretycznie można kupić papierowe bilety. Teoretycznie...
Ale PEKA na okaziciela to nie żadne hop siup...

 Proszę, ile papieru poszło i farby... Ojapierdolę...
Bardziej ekologiczne było już stare, stareńkie ustrojstwo - tekturka i naklejane co miesiąc znaczki.
No nic, mamy PEKA...
Zatem PEKA odfajkowana... Żeby jeszcze docenił, ale nie można mieć wszystkiego...
Kierunek IKEA, bo zgadaliśmy się, że mam do IKEI blisko, a Inżynier daleko. Kupił jakąś szafę i brakuje mu do niej kabla. Czemu nie, dobrze mieć cel w życiu, więc pojechałam.
Co kogo dopadam w IKEI (z personelu of, course) pokazuję SMS, bo na ichnich nazwach język można połamać i fotkę rzeczonego kabelka.
Personel poinformowany niedostępny.
Niepoinformowany jeszcze głupszy jak ja.
Znalazłam sama rzeczony kabelek, ale w dwóch wersjach i ponieważ nie dało się definitywnie rozstrzygnąć, której pożąda Inżynier, kupiłam obie. Można oddać, ale... w nienaruszonym opakowaniu. Ojapierdolę...
Trudno :)
Po drodze było coś dla zwierząt, więc kupiłam drobiazg dla kotecka...
Hmm...
Nie wiem, czy mu się spodoba, ale co tam, nie dogadam się z kotem... Takie kuleczki z dzwoneczkiem w środku... Wiem, wiem, będzie przesrane jak coś, ale... ja słyszę je tylko, jak przy samym uchu nimi macham, więc co tam.
Za to przyjrzałam się cenom drapaczków, kuwet i innych bajerów. I wiem jedno - na pewno nie będę miała kota, choćbym bardzo chciała... Zwyczajnie mnie na niego nie stać.
I jeszcze SMYK ostatnim rzutem na taśmę coś z Frozen dla Małej Wiedźmy, bo wciąż w tym szalenie zakochana, więc nawet jak dużo ma, to niech ma więcej.
Dla Patryka (choć Skubaniec się jeszcze nie zameldował) kupiłam skarpeteczki, ojapierdolę, jakie słodkie, gwiazdkowe, a przecież On będzie gwiazdkowym prezentem, że też skarpetki mogą być takie słodkie. W SMYKU myślalam, że polegnę, gorąc taki, że powinnam leżeć na leżaczku z drinkiem z parasolką, sklep taki wielki, że zabłądziłam, a gdy już dotarłam do kasy, to choć przede mną były 3 osoby i czynne były 3 stanowiska stałam w kolejce 20 minut. Nigdy więcej SMYKA w sezonie grzewczym... Pomijając ceny wyssane z palca na odzież... W UK taki komplecik dla noworodka dostanę za góra 5 funtów (nie przeliczam na złotówki), przeciętnie zarabiający Anglik zarabia na to w pół godziny. Ja na identyczną rzecz muszę w PL tyrać cały dzień. Więc wolę kupić funty i wybrać coś tam...
I tak w tempie upłynęło mi pół dnia, a i tak szczęściara ze mnie, bo gdy wylądowałam w domu, zaczęło lać.
Zabrałam się więc za pieczenie chleba, bo to mniej bolesne jak marsz w ulewie do piekarni :P
I mam pyszny chlebek z orzechami, oczywiście, że ciepły zjadłam i...
Popijam miętę, pachną bzowe (tak, wiem, lilakowe) świeczuszki z Ikei i czas płynie powoli, leniwie, jesiennie...
Będę za niedługo tęskniła...

11 komentarzy:

  1. Ło,to jestes zwarta i gotowa i w ogóle,pięknie to wszystko pozałatwiałaś a inzynier niech nie marudzi i nie opieprza:)
    To kiedy wylatasz na obce ziemie?

    OdpowiedzUsuń
  2. absolutnie nie zrozumiałam tego PEKA ale nie tłumacz z naszego na nasze , wiem że jak wpadnę do pyrowa to nie pozwolisz mi się zgubić ;-) i zobaczysz zatwardziała przeciwniczko kociaków że pokochasz go całym sercem a nie tylko lewą komorą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak ta karta co Kuba zgubił, tylko elektroniczna :) A kupuję ją, bo... nie rozumiem obecnej taryfy, a karta sama ściąga... :)
      Nie bądź taka pewna, bo jeszcze Cię sprzedam albo przepiję ;)

      Usuń
  3. Skasowalam swoj komentarz :-(
    Tej calej peki ni chu chu nie zrozumialam moze dlatego ze nie musze.
    A ceny za ubranka czy zabawki dla dzieci to juz w ogole. Na szczescie tesciowa jest maniaczka ciucholandow i wiekszosc mamy uzywana, poszlysmy na ilosc.
    A kocie gadzety mozna zrobic samemu ewentualnie zyc bez nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich maluchów to najlepiej uzywane, bo rosną jak na drożdżach. Dla moich dzieci nic nie kupowałam, oprócz "przydziałowego" dla Pierworodnego, z Zachodu szło tyle paczek, że rozdawałam... Gdzieś do końca szkoły średniej niewiele musiałam kupować, mieli rodzinę za granicą i to mi życie ratowało.
      No można, ale ja mam dwie lewe, a kotek nie może być pokrzywdzony, bo chociaż sierściuch jest, ale też stworzenie boże. I nie chcę, żeby mi złośliwie do butów sikał :P To łapówka taka.... :)

      Usuń
  4. Kilka razy daj mu jeść i bedzie Cię kochał:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy mi pozwolą... Poza tym to kobieta, a ja z nimi mam zazwyczaj na pieńku :P

      Usuń
  5. Lo matku bosku to juz w niedziele?!!!!
    To na wypadek gdybym nie zdazyla, bo ja mam swieto i kupe roboty, to zycze wysokich lotow i tylu ladowan co startow!!!
    Baw sie dobrze, nie rob nic co ja bym pewnie zrobila:P i wracaj:****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapracuj się, wrzuć na luz. No i skąd Ty masz tyle zamrażarek, bo znając Cię z gawęd zrobisz dla pułku wojska jedzenie :)
      Dziękuję.
      Będę żyła na maksa, obiecuję... :) Ale z nierobieniem nic obiecać nie mogę...
      Będę pisała, nie ma zmiłuj, tym bardziej, że chłopcy dadzą mi swój sprzęt :D No i nie jadę bez elektroniki, umarłabym :D

      Usuń
    2. Haha ja sie tez bez elektroniki z domu nie ruszam, a zamrazarke mam taka trumne wolnostojaca i juz od prawie dwoch miesiecy dalam zakaz na kupowanie, co by ja nieco oproznic... i tak jakims cudem pelna:)))))

      Usuń