znaczy się deska klozetowa.
Nie mam zielonego pojęcia, jak to zmierzyć, a w marketach straszą mnie (zaliczyłam i Praktikera i Castoramę, znaczy się całe miasto zjechałam w sumie), że nie będzie pasować na oko i faktycznie - śruby takie jakieś inne są... A przedtem jak kupowalam to poszłam do Lidla i była deska uniwersalna. I pasowała. W marketach twierdzą, że nie ma deski uniwersalnej. Na kiblotłuka nie mam kasy. Zatem co uczynić, drogi pamiętniczku?? Póki mi dupy nie przyskrzyni, to nic, ale jak przyskrzyni??
Kupiłam za to: dżinsy sztuk jeden, bo stare się wytarły. Potem apteka i mała miła niespodzianka - pani sprzedała mi, aczkolwiek z bólem serca, ale bez recepty krople, które można dostać li i jedynie na receptę. Kurde, przecież nie będę popełniała samobójstwa pijąc krople do oczu z mimsów :) Udało się :D Wydałam 8,50 zamiast kilkudziesięciu zł, bo krople o zbliżonym działaniu dostępne bez recepty tyle kosztują. Już farmacja wie, jak kasę kosić :D
Wyciskacz do czosnku.
Podgrzewacze.
Miedzian.
Łyżkę do butów, bo nie wiem gdzie jest ta, co zostawiłam w UK. Nie szkodzi, zabiorę następną...
Akumulatorki zamiast baterii, żeby nie wieźć tony baterii do UK, bo mnie nie stać tam na nowe. Nie wiem tylko, czy Baran ma ładowarkę, ale Inżynier chyba ma. Może pożyczy, jego stać na baterie przez miesiąc.
Stare moje akumulatorki zdechły ze starości, jeszcze muszę ładowarkę poszukać. I kabel do niej. Ojapierdolę.
Kurier był. Z powodu że dzwonił, a nie SMS, a Postman zaklinał się, że będzie SMS, i że był po południu, a nie pod wieczór, Postman martwy jest. Widzialam już martwe żłówiki. Niezbyt przyjemny widok ;)
Głodna wracałam jak lew i dwa niedźwiedzie. Autobus mi uciekł. Stały dwa wozy z rybami. Zanabyłam zatem 20 deko szprotek i moskaliki sztuk cztery. Sprzedawał erotoman gawędziarz, a kupowała stara pierduśnica. Obsłużenie tej jednej klientki trwało 10 minut (sic!), ale dzięki temu nie wkurzałam się na przystanku, ale pod wozem... Wpadłam do domu, rączki, siusiu, rączki i... zeżarłam wszystko z biegu, popchnęłam waflami z kajmakiem (własnej roboty), zapiłam miętą...
Ciąża na bank.
Przenoszona...
A teraz idę na Boston Legal i na resztę mam dziś wyjebane. Mam czas...
I tyle na dziś, drogi pamiętniczku. Kocham Cię :D <3 Ty wszystko zniesiesz...
SJ Ja deskę klozetową odrysowałm ze starej i kupiłam idealną. Pozdrowienia z Gdańska. Błagam publikuj wiadomości bo codzienna porcja SJ jest mi niezbędna do bezdepresyjnego przetrwania jesieni. Małgorzata
OdpowiedzUsuńPoznań miło wita Gdańsk, tęsknię, dawno nie byłam (wieki całe, ostatni raz na studiach...). Mądra rada, też myślałam nad tym, ale u mnie deska jest nie do końca idealna, bo uniwersalna, a poza tym kwestia odkręcenia - istnieje niebezpieczeństwo nieodkręcenia i opcja czekania na Inżyniera, który w połowie grudnia wleci i obiecał zamienić się w kiblotłuka jak coś :) Zatem będziemy mierzyć wg wskazówek fachowców z Castoramy... Dziś akcji ciąg dalszy :D
OdpowiedzUsuńjak tam dzisiejsza wyprawa zakończona sukcesem ?
OdpowiedzUsuńA nie można po typie poprzedniej deski (o ile taki jest -jakiś numerek,nazwa) lub po typie,nazwie muszli? Kurcze, niby taka prosta sprawa,a to wcale nie!
OdpowiedzUsuń