czwartek, 1 września 2016

Jednak

poszłam na tę pięćdziesiątkę Bossa, choć zmyłam się po dłuższej chwili, bo...
Bo nie lubię takich imprez, nie umiem łazić od grupy do grupy i gadać o dupie Maryni.
Tort był. Polewa niejadalna, środek - jadłam lepsze :)


Tyle że lampkę szampana wypiłam (a alkohol lał się strugą), zjadłam co nieco i na ostro, i na słodko.
Kupę kasy wydał na ten poczęstunek, mi byłoby żal, bo to kosztowało więcej jak połowa mojej pensji.
No, ale kogo stać, tego stać.
I dobrze, że nie piłam, bo ruszyłam w stronę słońca, a ono piekło niemiłosiernie. Nie miałam wody, więc zaraz za zakrętem wleciałam do Carrefoura. A tam co ja paczę? Jedna kolejka, jak na poczcie. Więc stoję karnie w kilometrowym ogonku i paczę. Tablica jest, wyświetla się numer, do której kasy podejść i na kasie też świeci numer. Kobietka przede mną rączo leci do kasy "2", bo taki nr się wyświetla na tablicy, na samej kasie numeru nie ma, jest krzyżyk, a przy kasie jeszcze ktoś jest i nie płaci. To stoję spokojnie i czekam. Nagle kasjerka z kasy "2" machając łapami, jak wiatrak skrzydłami pokazuje, że mam zdjąć słuchawki. WTF? A ona drze się (to już widziałam, bo spojrzałam w jej stronę), że ze słuchawkami łażą i nie słyszą. WTF? Podeszłam do kasy i pytam, po kie licho mnie tu woła, skoro ta rącza pani przede mną nie ma jeszcze skasowanego towaru? I że może głucha jestem i nie słyszę wołania, a słuchawki będę miała w uszach, bo to wolny kraj. Ludzie rechocą...
Skasowała, podziękowałam, goodbye rzekłam i poszłam.
I tak mi ciśnienie wzrosło, bo dlaczego, skoro jest wyświetlane mam lecieć na wezwanie kasjerki? Jak będzie czynnych 10 kas, też mam uważać, która kasjerka mnie woła?
Pojebało.
Więcej tam nie wejdę, a jak mnie życie zmusi, zażądam tym razem kierownika.

Kierownik Budowy wleciał wieczorem z Kradziejką. Mała cwaniara już stać chce, od leżenia na brzuszku ma kręgosłup jak ze stali i taka cwana jest. Reaguje na swoje imię od razu, odwraca główkę, a Mała Wiedźma, choć ma 6 lat i dobry słuch, w ogóle nie reaguje na swoje imię.

I potem mi odbiło, bo znalazłam w necie


i kupiłam. Ale są idealne, bo Inżynier kocha Batmana, a Synowa koty... No wiem, starczyłby Batman, ale nie mogłam się oprzeć.
Zapisałam w kajeciku: nie łazić więcej nigdzie.

A dziś rano poszłam do Biedronki, na taśmę kładę ser i masło, a za plecami mam wózek, z którego sterczą mieczyki. Nagle kątem oka widzę, że wózek mi ktoś uprowadza, co ja paczę? Kasjerka ciągnie go do następnej taśmy :) Nie słyszałam, jak szła i mówiła, żeby przejść, to capnęła wózek. I nic nie trzeszczała, że słuchawki mam i głucha jestem... Obśmiałyśmy się, powiedziałam, że wczoraj w Carrefourze mnie opierdolili za niedosłyszenie, a ona: to niedopuszczalne...
I jakoś tak miło było.
Są ludzie i są parapety, co nie, Kochany Pamiętniczku?

A do kompletu
kupiłam sobie. A kto bogatemu w Londynie siedzieć zabroni? :)

I powidła się robią, z innych śliwek, mało sobie palców nie wyłamałam, wyjmując pestki, ale za to słodsze są :D

I pogoda cudna...




7 komentarzy:

  1. Nietoperzowaty kot z demonicznym spojrzeniem rozłożył mnie na łopatki:)))Jesteś niemożliwa:)).Podejrzewam, że jesteś super babcią, tylko niektórzy nie doceniają ile dobrego możesz wnosić w życie ich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa... Miło stwarzać pozory porządnej kobiety :)

      Usuń
  2. Piękne ciuszki! Że też nie było takich, jak miałam niemowlaka na stanie. Kas w Carrefourze też nie znoszę..
    Pozdrawiam, Anita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie narzekam na czasy, moje miały wyczesane ciuchy, bo z Niemiec po rodzinie, a rodzina dziana, ubierali się w sklepach, na które mnie do dziś nie stać :) Więc moje dzieci zawsze były jak spod igły :)

      Usuń
  3. też nie lubię tych powłok z tortów ;-) śpiochy wyczesane w kosmos ! właśnie szkoda że kiedyś nie było takich ,zapewniam że Kubuś by się pięknie prezentował :D
    a dziś u nas pada tzn są fazy ściana deszczu i cisza i za dwa godziny znowu ściana deszczu i cisza

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuba i tak był ładny, ładnemu we wszystkim ładnie. A tak, jak normalnie nie patrzę na ciuszki dla dzieci, bo szkoda kasy, tym razem zaszalałam naprawdę, raz można, bo tematycznie jest strzał w dziesiątkę :) Było u mnie zostać, u mnie nie pada :P

    OdpowiedzUsuń