gorąc przeleżałam plackiem, za ogarnianie tej kuwety wzięłam się pod wieczór, niedawno skończyłam, a teraz już ciemno...
Coraz wcześniej robi się ciemno, ale to dobrze, niech tak będzie.
Właśnie Kierownik Budowy chce mnie jutro nad jezioro wyciągnąć, ale nie da się, bo ja nie z tych, co leżą, więc podziękowałam :)
Przy okazji zerknęłam do grafiku sprzątania korytarzy i okazuje się, że jutro mój termin.
Więc jednym rzutem na taśmę sprzątnęłam dziś i w ten prosty sposób mam dzień wolnego.
Ale...
Sprzątnęłam tylko koło windy i do moich drzwi włącznie.
Dziewczyna, która kupiła mieszkanie w końcu korytarza nie sprząta nigdy. Inni sąsiedzi w kratkę, to i ja w kratkę. Ci, co mieszkają koło windy tylko tam sprzątają, ale za to żona goni gościa i co dzień tam zamiata.
Sąsiedzi z przeciwka - jak buk liściasty da.
Dzieci nie ma, to i nie ma kto śmiecić.
Ale ta "nowa" - od paru lat już mieszka, ale wciąż "nowa", bo my wszyscy w jednym czasie się wprowadzaliśmy - nigdy. Jak miała remont, przyjeżdżała jej mama i sprzątała. Dziewczyna jest w wieku moich chłopców.
Nawet swojego mieszkania nie sprząta, raz w tygodniu ktoś przychodzi i robi porządki. Wiem, bo wystawia wtedy masę śmieci na korytarz, które wynosi wychodząc. W ciągu tygodnia się nagromadzi, nie ma zmiłuj. Dziwię się, że w takie upały jej nie śmierdzi.
Rybka mi to, stać ją i OK.
Ale...
Te śmieci ciekną i przez cały korytarz idzie taka smuga na linoleum po tym cieknącym. Żeby to sprzątnęli, w dupie bym miała jej dyżury.
Ale skoro ja za każdym razem to sprzątam, powiedziałam dość.
Nie chodzę po jej części korytarza.
Pod moimi drzwiami jest uświnione.
Ja, stara, sprzątam po księżniczce.
Niech da swojej sprzątaczce parę groszy więcej za korytarz.
Widać, że sprzątnięty tylko kawałek korytarza. W spółdzielni już zgłaszałam, niech mi ktoś spróbuje podskoczyć.
Chętnie zapłacę 20 zł miesięcznie więcej za kogoś, kto sprzątnie. Też mi ciężko i nie dlatego, że mi korona z głowy spadnie, po prostu starość.
I tak, Kochany Pamiętniczku, niech to zarasta. Jeśli w przyszłym tygodniu znów będzie krecha pod moimi drzwiami, zwrócę jej uwagę.
Trudno.
Nie płaci mi za sprzątanie.
Dlaczego musicie sprzątać korytarz? Nie ma w Twoim bloku instytucji dozorcy?
OdpowiedzUsuńJest. Jeden na pięc 11-piętrowych bloków. Sprząta tylko wejście na parterze. Raz czy dwa do roku myje okna. Ma też do ogarnięcia spory teren zielony, no i zimą odśnieżanie. Od zawsze lokatorzy mieli dyżury, bo nie chcieli płacić dodatkowo za sprzątanie korytarzy. Raz w miesiącu to nie taki problem, raptem 15 minut z myciem na mokro.
OdpowiedzUsuńZ okresu, jak mieszkałam w bloku, pamiętam wory śmieci wystawiane przed drzwi i buty na wycieraczce!
OdpowiedzUsuńKorytarz też sprzątaliśmy. Na każdym piętrze były dwa mieszkania i sprzątało się swoje półpiętro z sąsiadami na zmianę. Moja sąsiadka bardzo pilnowała tego sprzątania i jak czasami "zapomniałam", to mi przypominała;)
MamaKlary
Buty na wycieraczce wciąż mnie zaskakują, znam sprawę ze słyszenia. Tu nikt butów za drzwiami nie zostawi, bo ukradliby zaraz. Na wsi, na swoim podwórku i na progu tak, ale w bloku nigdy. Jak dzieci były w domu, a śmietniki nie były zamykane na kłódkę, wystawiałam śmieci i kto wychodził, miał obowiązek wyrzucić. Teraz trzeba brać klucz, bo śmietniki zamykane, no i dzieci nie ma, to nie ma na kogo zwalać. Nie wystawiam więc :)
Usuńtakie dyżury to dobre i złe strony , dobre bo kazdy szanuje swoją pracę i wie że jak naśmieci to za chwilę będzie musiał sprzątać a jak sprząta sprzątaczka to wychodzi się z założenia "przecież jej za to płacimy " zła strona jest taka że czasem jak zapierdalasz cały tydzień w kołchozie to w sobotę cza ogarnąć swoją kuwetę a tu jeszcze dochodzi klatka , ja osobiście uważam że mogę płacic to 15 zł miesięcznie , przynajmniej jedna osoba więcej ma zatrudnienie oczywiście mnie nauczono szacunku do czyjejś pracy i jeśli nawet coś mi się wysypie wyleje tudzież inaczej zabrudzę klatkę idę pokornie z miotełką i sprzątam no ale przyznajmy nie wszyscy tak robią ( taka Zielińska z drugiego pietra nie :-)
OdpowiedzUsuńSylwia zgadzam się z Tobą w zupełności :)
Usuńimbirella
Ano. I dlatego się buntuję, a skoro nie mogę wypyskować, niech dziewoja zarasta.
OdpowiedzUsuń