jak moja Synowa jest w ciąży.
Dziecko na memłon niespodziewanie wróciło, bardzo szybko, akurat w piżamkę wskakiwałam.
Tłumaczył się, że koledzy jutro do pracy, ale tego nigdy nie było w wykrętach ;)
A że noc była jeszcze młoda, życie darowało mi znów kilka chwil.
Tego mi najwięcej brakuje, pogawędek w środku nocy.
Mogłabym zadzwonić, ale wiadomo, Kochany Pamiętniczku, to nie to samo co tete a tete...
I jakie piękne rzeczy mi opowiadał, bo zapytałam o Dark Internet.
Poczułam się jak dziecko, któremu ktoś opowiada straszną bajkę.
Umie, Skubaniec, gawędzić. A to jego miłość, te klimaty.
Spałam później słodko.
Rano kąpiel (rozkosz prysznica, aczkolwiek trudno mi się przyzwyczaić, że nic nie stawia mi oporu) i jeszcze z mokrą głową lecę po bułki. Proszę 4 bułki, a pani oczy jak pięciozłotówki i mówi: 4 piwa i do kasy...
No fakt, jestem znaną pijaczką :) (Nawiasem mówiąc, w sklepiku tym zazwyczaj kupuję tylko piwo i to przeważnie sztuk cztery, żeby mieć zawsze schłodzone i nie latać co dzień... Tu kupuję, bo dźwigać nie muszę, a poza tym moja ulubiona łomża miodowa tylko tu jest) :)
Łóżko niezasłane czeka na sublokatora do pierzenia, bo wczoraj opieprz był, że sprzątnięte ;)
Lubię takie dni.
I tak warto żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz