piątek, 23 września 2016

Ogarnięta

ta kuweta, zakupy zrobione, pieczone żeberka pachną w całym domu, balkon sprzątnięty, pościel zmieniona, pranie zrobione, dżem z dyni też. Mój pierwszy w życiu, nie byłabym sobą, jakbym nie nakombinowała, ale dobry jest. Wydaje mi się, że trochę za rzadki, ale jak coś, będzie robił za słodką zupkę i tyż piknie. Nic w przyrodzie nie ginie.
A ogarnęłam się dziś, bo primo po pierwsze, dwa tygodnie bezhołowia to widać. A primo po drugie, w niedzielę wieczorem Inżynier zlatuje. więc coś na ruszta muszę mieć. Odgrażał się wprawdzie, że sobie pizzę zamówi, ale jak kiedyś nie ugotowałam, to prawie że z głodu umarł, czekając na nią, a i tak była niedobra. Pyzy dokupię i kapustkę kwaszoną i wypas. A jak będzie marudził, cenę mu przykleję na talerzu.
Podrożało wszystko makabrycznie, za niewielkie zakupy u rzeźnika zostawiłam prawie 50 zł, dobrze, że sama rzadko jadam mięso.

Zmartwiona jestem, i to bardzo tym, co się w kraju dzieje. Jednak chyba jestem szurnięta, bo ani trochę nie zgadzam się z żadnym pomysłem niemiłościwie nam panujących.
A jeszcze do tego teraz ta ustawa antyaborcyjna.
Tak myślałam, marudzić, żeby wracali do PL, ale nie.
Nie chcę, by Mała Wiedźma musiała się bać.
A i moje Synowe też.
Nie rozumiem, jak można decydować za drugiego człowieka.
Nie mówię, że aborcja jest OK.
Ale mojej Mamy mama zmarła przez zakażenie ciąży (albo ciążę pozamaciczną, tego nie wiem, USG wtedy nie było)...
Moja Mama pierwszą ciążę miała martwą.
Po mnie była siostra, która też nie przeżyła.
Na szczęście wtedy, w tym komunistycznym państwie liczyła się jeszcze kobieta i jej zdrowie.
Jak rodził się mój brat, lekarze pytali, kogo ratować: kobietę czy dziecko. Ojciec nie wybrał, kazał ratować i matkę, i dziecko. Udało się.
Ja nie miałam takich dylematów,  w ciążę zachodziłam od samego patrzenia na spodnie wiszące na krześle, choć potem były kłopoty z utrzymaniem, ale tylko dlatego, że w ciąży z Pierworodnym miałam stłuczkę, wjechał nam w dupę malucha palant wołgą...
Rodziłam - teraz patrząc z perspektywy lat - lekko.
I choć żałuję, że nie urodziłam się później, teraz powoli przestaję tego żałować.
Nie mam już dylematów, a i nie wiadomo, jak z antykoncepcją będzie. Wiem, można jechać za granicę. Ale to nie każdy się na taki krok zdecyduje, a turystyka aborcyjna jest jednak dla bogatych.
Ile nieszczęśliwych, kalekich, niechcianych dzieci się urodzi?
Czy Kaczyński choć jedno z nich zaadoptuje i wychowa? Albo będzie na nie łożył? Na jedno, jedyne.
Mam poczucie, że żyję w jakimś koszmarnym Matrixie, ale chyba nie...

Smutno mi. I straszno.


4 komentarze:

  1. Same oszolomy,...i o zgrozo nie tylko w Polsce,nic tylko sie upic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale picie tego nie rozwiąże i to jest najgorsze. Temu trzeba stawiać czoła na trzeźwo, niestety...

      Usuń
  2. Strach się bać, albo człowiek sam nie wie co robić. No i jeszcze oni wszyscy chyba nie zdają sobie sprawy ile psychicznie wychowanie takiego dziecka chorego kosztuje, ile fizycznie, a już na pewno nie finansowo... zapominają też, że te dzieci dorastają, stają się dorosłe, a ich rodzice starzy i sami też w końcu mogą wymagać opieki, a tu... cóż, nie ma domów dla osób niepełnosprawnych, znaczy się są, ale ich ilość po prostu powala ilością... mocno niedostateczną i poniżej podstawowych potrzeba, że o domach dla osób starszych, też z limitami miejsc, nie wspomnę.

    podziwiam tez fantazje, zgodnie z którą, za 640 PLNów dorosłe osoby niepełnosprawne mają zapewnić sobie byt, opiekę oraz się leczyć i utrzymać... a wszystkie te dzieci będą osobami właśnie z taką stawką... z tzw. rentą socjalną... bo nikły procent z nich będzie w stanie pracować za godziwe pieniądze, czy właściwie w ogóle pracować. Tak więc, po prostu, to co robi warszawka jest niczym więcej jak ułańską fantazją, niefrasobliwością i daleko posuniętą głupotą, w imię szczytnych celów i wzniosłych ideałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. I ja też to wiem. Wiedzą to ludzie, nie parapety.
      Mam w okolicy parę takich matek i widzę, że to właśnie świadomość tego, że ich dzieci zawsze będą zależne od kogoś, jest najgorsza. Rówieśnicy moich chłopców z umysłami kilkulatków. Pierworodny też tak ma pod niektórymi względami, ale ogólnie to dzielny chłop i rodzinę utrzymuje, nie muszę się o niego martwić ;)

      Usuń