liściasty. Jeszcze jeden dzień.
Tylko jeden...
Nie, żebym ciężko pracowała, żyły wypruwając, nie.
Ale czekanie i siedzenie po godzinach. O kant dupy. Mnie to zawsze wkurwiało, a teraz wkurwia maksymalnie, bo ja zawsze dostosowana i dyspozycyjna.
Dzisiaj się przelało.
Bo rano okazało się, że jednak Pierworodny ma pod górkę i jak na razie sprawa się rypła. Pocieszamy się, że musi być gorzej, żeby mogło być lepiej. Ale to niewesołe jest, bo i mi się co nieco rypło. No nic. Widać tak ma być. Jeden plus, że ze mną rozmawia. Że może uda mi się go oswoić...
Od poniedziałku mam awizo, wiem, że to nic groźnego, bo na moje kochane imię i panieńskie nazwisko, ale...
Kurwa, nie mam kiedy iść na pocztę od trzech dni. Pocztę otwierają o 8, autobus mam 8.04 200 m od poczty, więc nie zdążę. Nawet jakbym stanęła o 7 w kolejce, żeby być pierwsza.
A jak wracam z pracy, to poczta już zamknięta.
A "moi" redaktorzy kombinują jak koń pod górkę. Jak kulawy koń.
Więc ojapierdolę.
Dlaczego ja mam swoje obowiązki traktować serio, a oni nie?
Że nie mam dzieci i męża? Ubogie, ale mam życie osobiste, nie lubię siedzieć w pracy bez celu. Jak ktoś, kurde, nie lubi do domu wracać, bo dzieci mu płaczą, a żona marudzi, niech dres wozi i idzie polatać do parku, a nie symuluje roboty.
Wrrr...
A i książeczka się kroi, bagatela, 200 stron. Odpowiedzialny się przyczołgał, ale zaśmiałam się szatańsko. To poza zakresem moich obowiązków, pensja od 6 lat ani drgnie. A ja teraz mogę zarobić bez ograniczeń. Wliczając w to urlop wypisany, w czasie którego pracowałam jak ten mrówek, mam ponad 70 nadgodzin, których nie bardzo mam jak odebrać, kolejny urlop mam wypisać, bo Boss chce mieć już tegoroczny wykorzystany (choćbym się zesrała, nie mam go jak w całości wybrać, 2-3 dni mogę wyszarpnąć, ale więcej się nie da). To co, mam w wolnym czasie za uśmiech Bossa (wymuszony, bo jak pamiętamy, Kochany Pamiętniczku, andropauza nie pozwala mu nawet na zwykle dzień dobry) za friko 200 stron lecieć?
O nie, nie ze mną te numery, Brunner. Powiedziałam, że ma pogadać z Bossem, jak coś, niech inna korektorka zarobi. Ja się do pracy nie palę.
Zaraportował, że zarzucił Bossowi temat. Kij mu w oko, nie polecę bez wezwania negocjować. Już nie.
I dobrze.
Jutro się zwijam i... Wyłączę telefon. Kto bogatemu zabroni? :)
Lało dziś, aczkolwiek ciepło było. I tak uprzejmie lało, że lało, jak byłam w pracy.
A jak stałam na pętli, to...
Potrójna była, koło tej wielkiej była jeszcze jedna mała, ale telefon tego nie złapał :(
A to niebo z drugiej strony...
I takie tam jesienne
I nie mogę się doczekać, aż znów połażę z aparatem, choć w tym roku już głęboka jesień jest i na Wszystkich Świętych będą gołe gałęzie.
Ale i tak kocham jesień.
I mówię sobie, że moje życie też jeszcze jest w fazie jesieni.
I tego się trzymajmy :)
Uwielbiam Twoje zdjecia. Nawet kupka lisci wywoluje wzruszenie
OdpowiedzUsuńGosia z Chicago
Dziękuję, miło mi. Boleję nad tym, że nie mam siły nosić na co dzień aparatu, bo telefon to telefon... Wieczorem już zdjęcia są do d... Lubię cykać, Inżynier twierdzi, że Japończycy przy mnie to małe miki :)
Usuń:) Każdemu z nas niestety bywa, że jest pod górkę. Takie życie. Dacie radę :)
OdpowiedzUsuńNie mamy innego wyjścia. Ale... Ten model ma to po matce, wciąż pod górkę i pod wiatr. Boli mnie to. Nie moje pod górkę, jego. I czuję się winna.
UsuńWiesz, mam to samo,też mnie boli i mam do siebie pretensje,jak dziewczyny mają problemy.
UsuńBędę wredna i wyrodna - nie odpowiadam za problemy, które stwarza sobie Młody. Czy mnie się podoba, czy nie, ma własne życie i ma prawo zrobić z nim co chce i jak chce, a jeśli prowadzi to do określonych kłopotów, to sam na nie pracuje. Nie zostawiam samego, nic z tych rzeczy, ale nie przeżyję życia za niego.
UsuńNiech się wyprostuje,to co pod górkę!Ale Ci się piękne tęczowisko trafiło.Ostatnie takie widziałam w Niemczech,burzowo było i co chwilę słońce i deszcz,wracaliśmy z wycieczki do domu i mieliśmy taki tęczowy spektakl ,że ach!
OdpowiedzUsuńDzięki Doro, niech się spełni. Tak przepiękne było i w brodę sobie plułam, że nie mam soniczka ani kanonika, stara leniwa baba :)
UsuńTeż żałuję,że nie targałam aparatu dzisiaj ze sobą.Rozbawiły mnie ogryzki z gruszek wiszące na drzewie:) Nie spodziewałam się,że ptaki tak ładnie potrafią obgryzać.
OdpowiedzUsuń